Ryzyko ciąży po 35 roku życia

402
8268

Kobiety decydujące się na dziecko po 35 roku życia powinny mieć świadomość, że szansa wystąpienia u nich problemów medycznych jest większa niż u młodszych matek. Podstawa, to dobra opieka porodowa i znajomość wszelkich czynników ryzyka.

Zagrożenia związane z późniejszym wiekiem matki

Ryzyko powikłań ciąży uważa się za minimalne u kobiet poniżej 20 roku życia. Z wiekiem ryzyko wzrasta, dlatego kobiety, małżeństwa planujące posiadanie potomka, powinny podjąć taką decyzję jak najwcześniej.

Kobiety po 35 roku życia powinny szczególnie dokładnie poznać wszelkie czynniki ryzyka oraz zapewnić sobie dobrą opiekę porodową.

W tym wieku zalecane jest poradnictwo przedprokreacyjne polegające na przygotowanie kobiety do zajścia w ciążę. Standardem są również badanie prenatalne i ultrasonograficzne (USG) podczas ciąży, które pozwalają na wczesne wykrycie wad genetycznych płodu.

reklama

Starsze matki są bardziej narażone na ryzyko:

  • niepłodności,
  • poronienia,
  • anomalii chromosomalnych,
  • niskiej wagi urodzeniowej dziecka,
  • urodzenia martwego płodu,
  • innych powikłań medycznych.

Decydując się na dziecko…

Nie można się opierać wyłącznie na przesłankach medycznych.

Amerykańskie statystyki pokazują, że kobiety w wieku 30 – 44 lat coraz częściej decydują się na dziecko. W ostatnich 20 latach ich liczba wzrosła o 400%.

Zwykle pary 30 – 40 letnie, są lepiej sytuowane ekonomiczne, tworzą bardziej stabilne związki, zarówno kobieta jak i mężczyzna są bardziej dojrzali emocjonalnie, czyli lepiej przygotowani psychicznie do roli rodziców.

Więcej informacji dla starszych matek

Informacje na temat późniejszej ciąży i związanego z nią ryzyka znajdziesz w temacie: Ciąża po 35 roku życia.

402 KOMENTARZE

  1. siostra moja w wieku 35 lat urodziła bliźniaki silami natury 3000 i 3200g, w 40 tygodniu ciąży, obaj po 10 pkt w skali Agp 🙂
    Lekarze nawet nie myśleli o cięciu cesarskim, ciąża przebiegała „książkowo”
    wszystkom przyszłym mamom tego życzę 🙂

  2. Pogratuluj siostrze, to jeden z przykładów potwierdzających badania, a przy okazji jakże pozytywny. Super wiadomość :):) !

  3. W wieku 37 lat urodziłam 4- te dziecko ,chłopczyka, w wieku 41 lat 5 -te dziecko,dziewczynkę.
    Obie ostatnie ciąże ,podobnie jak poprzednie / dwoje pierwszych dzieci urodziłam po 20 -stce i trzecie w wieku 34 lat/ przebiegały bez najmniejszych komplikacji ,dzieci urodziły się w terminie,siłami natury,miały po 10 pkt. w skali Apgar,doskonale się rozwijają.
    Na szczęście teraz nie muszę wracać szybko do pracy i mogę nacieszyć się dziećmi,nie żałuję już ,że porzuciłam ambitne plany zawodowe.Mąż dla maluchów jest cierpliwszym i łagodniejszym tatą i cieszy się,że nadal ma mu kto siadać na kolanach.Życzę wszystkim rodzicom,żeby niezależnie od swojego wieku,podobnie jak my mogli cieszyć się rodzicielstwem.

  4. Jestem zalamana.Mam 39 lat i właśnie dowiedziałam się,że jestem w ciąży.Najgorsze jest to,że do tej pory brałam relanium na sen.Pomóżcie!
    co robić?Jestem z woj.kujawsko-pomorskiego.Proszę o namiary na specjalistę w tej dziedzinie.

  5. do hela
    witaj nie przejmuj się teraz lekarze super specjaliści nic nie zrobią, powiedzą, że wszystko będzie dobrze i będzie dobrze, ja w pierwszym tygodniu ciąży miałam wycinane migdałki – potem brałam „zakazany antybiotyk” a potem dopiero zorientowałam się że jestem w ciąży. Myśl pozytywnie i teraz dbaj o siebie jak najlepiej potrafisz. Ja urodziłam zdrowego super fajnego syna! Powodzenia!

  6. To i ja podziele sie swoim doswiadczeniem , by zaswiadczyc o tym ze nie wszystkie naukowo podbudowane prognozy sprawdzaja sie w zyciu . Swoje pierwsze dziecko mialam wydac na swiat we wrzesniu, niestety akcji porodowej ,ktora rozpoczela sie w w czerwcu ,czyli 6-tym mies. ciazy , nie udalo sie zatrzymac – amoje malenstwo umarlo ,pozostawiajac nas ,rodzicow we lzach oraz z goracym pragnieniem w sercu ,aby stworzyc rodzine naprawde liczna i szczesliwa. Bylam wtedy pracownikiem naukowym Uniwersytetu im. Mickiewicza w Poznaniu , mialam25 lat ,amoj maz ,rowniez przyszly pracownik naukowy , inzynier, 27 lat. Utrata naszego pierworodnego synka zmienila w naszym zyciu hierarchie wartosci.W 1.5 roku pozniej zaszlam ponownie w ciaze iurodzilam o czasie coreczke a 2 lata pozniej ,siostrzyczke dla niej . Potem przyszedl czas na braciszkow .Urodzilam ich w sumie 4 , 5-te i 6-te dziecko po 35-tym roku zycia , ostatnie w wieku 4o -tu lat . Wszystkie urodzily sie o czasie ,otrzymaly 10 pkt. w skali Apgar i choc miedzy najstarsza corka a najmlodszym synem jest 12 lat roznicy ,nigdy nie zauwazylam miedzy nimi zadnych roznic czy to pod wzgledem zdrowia ,czy to mozliwosci rozwoju intelektualnego. Wszyskie sa w doskonalym stanie zdrowia , a wyniki w nauce zawsze mialy ,bez wzgledu na kolejnosc urodzenia ,ponadprzecietne. Wprawdzie juz przy 4-tym ,kariera naukowa zeszla na daleki plan , a potem calkiem utknela , to nigdy tego nie zalowalam. Wszystkie moje dorosle , lub prawie dorosle juz ,dzieci skonczyly studia ,6-te jescze jest w trakcie ,kazde z nich wybralo zupelnie inny kierunek.Zyja w wielkiej przyjazni ze soba , okazujac sobie wiele wsparcia i pomocy na codzien, sa nasza wielka radoscia ,a wnuczeta ,ktore zaczynaja sie sypac, sa naszymi najwiekszymi skarbami .Oboje z mezem tak bardzo sie cieszymy , ze nie uleglismy modzie ,na model rodziny , ktora w tych czasach dominowala 2+1 lub ostatecznie 2+2 ,ani pesymistycznym prognozom co do mozliwosci urodzenia zdrowego dziecka pod 40-stke , ani obawom przed trudami czy ruina finansowa . Mozna powiedziec ,ze rozminelismy sie z wszelkimi logicznymi i zdroworozsadkowymi przewidywaniami, ktore teoretycznie mogly sie sprawdzic w naszej historii swiadomego planowania rodziny .Gdyby jednak nawet dotknely nas w tym jakies niepowodzenia w zakresie zdrowia dzieci , czy inne , to i tak wiem , ze nie zalowalibysmy nigdy tego , ze postawilismy na wielodzietnosc, ze zawierzylismy Bozemu Milosierdziu.To zaufanie , oparcie sie mocno na Bozej Opatrznosci stalo sie fundamentem poczucia bezpieczenstwa iwewnetrznejsily ipokoju .Nie lekajmy sie ,Bog jest blisko ze swa miloscia i niezrozumiala w swej wszechmocy wiernosci .Trzeba tylko zaufac Jemu. Pozdrawiami zycze bezgranicznej ufnosci , ktora kiedy potrzeba wyzwala w czlowieku umiejetnosc chodzenia po wodzie .Dzis dzielac sie tym zwami , czytelniczkami tego forum ,dziekuje Bogu za moja rodzine ,2+6 + 1…po drugiej stronie zycia ,gdzie spotkamy sie w komplecie ,ku szalonej radosci…wszystkich ,ktorzy tworzymy rodzine na razie rozdieleni , a kiedys juz zawsze razem .

  7. Dziewczyny,jesteście kochane.Dziękuję za słowa pocieszenia.To dla mnie bardzo ważne.Niestety nie mam wsparcia u męża.Co ”dobija” mnie jeszcze mocniej.Wiem-są kobiety w znacznie gorszych sytuacjach i sobie radzą.Ja jeszcze budzę się codziennie z myślą,że to tylko zły sen.

  8. dina: podziwiam Cię, gratuluję 🙂
    hela: trzymam za Ciebie kciuki, pozdrawiam ciepło, życzę powodzenia z całego serca 🙂

  9. Dziękuję serdecznie Małgosiu.Jestem okropnie ”zamotana”.Wstałam dzisiaj z dziećmi o godzinę za póżno i wszyscy się pospóżnialiśmy.Dzieci do szkoły a ja do pracy.Powód-zapomniałam przestawić budzika….Jestem już trochę spokojniejsza.Znalazłam dobrego specjalistę.Szkoda,że w Bydgoszczy a nie bliżej.Zamierzam w przyszłym tygodniu się umówić na pierwszą wizytę.Martwię się po ”lekturze” fachowych artykułów z internetu ale nie mam co czekać.Trzy razy wcześniej już poroniłam,nie lubię też jeść zbyt wiele i najgorsze,że brałam te leki…Nigdy bym nie pomyślała,że wpadnie mi taki ”prezent” na zająca i (jeśli się uda) na Boże Narodzenie….Po tylu latach(syna urodziłam w 94r ,córkę w 97).To dowód,że życie lubi nam sprawiać niespodzianki.Oby tylko te pomyślne!Okropnie się rozpisałam.Pozdrawiam Was serdecznie kobietki.Pa.

  10. hela: nie martw się! wszystko będzie dobrze 🙂 napisz jak będziesz po wizycie u specjalisty, pozdrawiam 🙂

    w grudniu będziesz miała już cudowne maleństwo, zobaczysz 🙂 w grudniu się dobrzy ludzie rodzą, serio :))))

  11. Czekam na wizytę u ginekologa.Okropnie się boję.Nie wiem czy powinnam zdecydować się na zwolnienie lekarskie. Wtedy wszystko będzie jasne w pracy.”Koleżanki” będą miały o czym poplotkować.Będę też musiala powiedzieć już dzieciom,no i rodzinie…………..Nie,chyba jednak zrezygnuję.Wiem-znowu marudzę!Pozdrawiam Was Koleżanki i Ciebie Zolox również.Bardzo bym chciała,żeby to mój mąż zaglądał na tę stronę.

  12. Niestety muszę iść na zwolnienie.9 tydzień,ciąża zagrożona,lekarz dostrzegł ,że odkleja się część łożyska.Dostałam duphaston,cyclonamine i zastrzyki domięśniowe pregnyl.Mam nadzieję,że trafiłam na dobrego fachowca i,że się uda.Kolejna wizyta za 2 tygodnie.Pozdrawiam.

  13. Cześć Kobietki ! Termin mam na 24 listopada.Wczoraj właśnie byłam u lekarza.Wszystko się zaczyna układać.Moje odklejające się łożysko wraca do normy,Maluch fikał na usg jak szalony.Lekarz powiedział,że muszę dotrwać do 18 tygodnia by mógł powiedzieć,że jest bezpiecznie.Cieszę się jednak już z tego co wczoraj usłyszałam.13 maja czekają mnie badania prenatalne test i usg genetyczne.Wierzę,że będzie dobrze.Mam dzisiaj 15 rocznicę ślubu i fajnie,że mogę być uśmiechnięta.Dziekuję Ci Małgosiu za te życzliwe słowa.Cieszę się,że ktoś o mnie myśli i jest ze mną w takich trudnych chwilach.Pozdrawiam wszyskich zaglądających na tę stronę.PA!

  14. Witaj Helu, trochę mnie zirytowało Twoje załamanie z powodu ciązy, powiem Ci coś, zeby Cie pocieszyć. Niedługo przeprowadzamy się do nowego domu, świeżego, nowiutkiego, własnymi rękami budowanego. Rozmawaiłam z mężem, żebysmy zaplanowali dzidzusia na nowy dom, ale mąz nawet nie chciał o tym słyszeć, mam też 39 lat i troje dzieci . i chyba moja marzenie sie spełniło ( po części) ale tez załamało.
    Okazało się, że będę babcią w wieku 39 lat, moja córka ma 16 lat.
    Jest to tragedia dla nas jak i dla mojej córki, ale co mogę zrobić? Muszę pomóc mojej córce i razem z nia wychowam to dziecko, w końcu to mi przysługują prawa rodzicielskie./
    Pozdrawiam i głowa do góry.

  15. Kochana Agasiu ! Moje podłamanie ciążą w tym wieku powoli mija. Reakcja rodziny nie jest taka jak bym chciała ale cóż nie można mieć w życiu wszystkiego. Jesteś mądrą matką i to wspaniałe,że Twoja córeczka może na Ciebie liczyć w każdej sytuaji.Nigdy nie miałam zbyt bliskich relacji z własną mamą.Ma silną osobowość,lubi narzucać własne zdanie innym.Nie wyobrażam sobie,że mogłabym znależć się na miejscu Twojego dziecka.Myślę,że wolałabym uciec z domu niż jej powiedzieć,że zaszłam w ciążę w tak młodym wieku.Dlatego dobrze,że piszesz na forum.Ja też mogę się czegoś od Ciebie nauczyć.Moja córka ma dopiero 11 lat ale nigdy nie wiadomo co nas w życiu spotka.Zyczę Ci by wszystko się dobrze ułożyło,by starczyło Wam sił na wszystkie inne niespodzianki.Odezwij się czasami jak znajdziesz trochę czasu.Pozdrawiam bardzo serdecznie.

  16. Cześć wszystkim,
    cieszę się, że trafiłam na to forum, bo właśnie wczoraj dowiedziałam się że jestem po raz 3 w ciąży! 1 syn ma 13 lat, 2 syn 5 lat, ja i mąż po 35… Wydawało mi się, że mam uporządkowane, zaplanowane życie, coraz więcej swobody i czasu wolnego, duże mądre i samodzielne dzieci – a tu taka niespodzianka!
    Jakby tego było mało pierwsze słowa jakie przeczytałam o ciąży po 35 roku życia były takie, że komórki jajowe w tym wieku nie są już najmłodsze i grozi to chorobą dziecka, np. zespołem downa! Jestem przerażona i kompletnie rozbita.
    Boję się jak zareagują na taką wiadomość moje dzieci, szczególnie starszy syn. Męża mam cudownego, zawsze mogę na niego liczyć, teraz także okazał się być najlepszym przyjacielem i wsparciem.
    Nie byłam jeszcze u lekarza, boję się. Boli mnie brzuch – w poprzednich ciążach tego nie było.
    Proszę, napiszcie coś co podniesie mnie na duchu. Pozdrawiam

  17. Witam wszystkie Panie 🙂
    Czytam dzisiaj wasze komentarze ponieważ mam 35 lat dwoje dzieci (dwie dziewczyny ) i mam szaloną ochotę na trzecie dziecko. Rozmawiałam o tym z moim mężem i on również uważa że to fajny pomysł. Nawet wymyślił że nikomu w rodzinie nie powiemy o naszych planach natomiast zrobimy niespodziankę jak będzie pewność że „zaskoczyłam” Czytam wszystkie informacje na temat zagrożeń jakie mogą się pojawić. Problem jest taki że jestem po dwóch cesarkach i nie wiem czy trzecia cesarka nie jest przeciwskazaniem ;-( Moje dzieci mają 9 i 7 lat i zaczynają wchodzić w szkolny wiek. Prowadzę z mężem działalność i pracujemy jak szaleni, tak naprawdę nie mamy czasu. Każdy inny mógłby powiedzieć że nie jest to najlepszy czas na dziecko ale zawsze będzie tak że są inne , ważniejsze rzeczy.
    Niestety ja już chyba nie mogę przełożyć swoich planów na później bo później to już będzie za późno.
    Co byście mi Panie poradziły?
    Pozdrawiam

  18. Witam serdecznie…
    Podobnie jak Ty REGGI mam 35 lat i ochotę na dziecko z mężczyzną który wniósł wiele radosci do mojego życia. Po wielu niepowodzeniach – w koncu widze jakiś sens, jakąś przyszłośc.
    Moja córka ma już 12 lat i wręcz marzy o rodzeństwie. On- młodszy ode mnie o 5 lat też pragnie dziecka i teraz wiem ,że ja też tego chcę. Zaczęłam czytac artykuły w internecie o ciąży po 35 roku życia i trafiłam tutaj.Powiem szczerze, że te zagrożenia mnie przerażają , ale niedawno zdecydowaliśmy się i czas pokaże czy uda mi się zajsc w ciąże. Bardzo bym tego chciała…
    Jak poczytałam tutaj o tym ,że JAGA ,Hela i pozostałe dziewczyny w tym wieku są lub bedą niedługo szczęśliwymi mamusiami , to az mi się łezka w oku zakręciła.
    Życzę wszystkim powodzenia i dużo radosci:)
    Pozdrawiam…

  19. Dziewczyny nie zastanawiajcie się zbyt długo! Mam sporo koleżanek o wiele starszych,które zdecydowały się na dzidziusia.Możecie zajrzeć na stronę ciąża po 40,ryzyko jest w każdym wieku.Ja na maluszka się nie zdecydowalam sama,poprostu wpadlismy z mężem ,ale zupełnie nie żałuję.Jest cudownie.Nie mogę się już doczekać kiedy przytulę swojego synusia.Termin mam na 24 listopada.Pozdrawiam,całuję,życzę powodzenia.

  20. hej dziewczyny.
    hela napisz koniecznie jak sie rozwija sytuacja. zycze duzo szczescia wszystkim mamom!
    ja mam 35 lat a moja dziewczyna 34 i myslimy o dziecku… ale podobno ryzyko jest wieksze jesli jest to pierwsze dziecko w tym wieku. a jesli sie juz mialo wczesniej to po 35 roku nie jest juz az tak groznie. a to byloby wlasnie nasze pierwsze dziecko… i jestesmy pelni obaw czy wogole probowac….

    pozdrawiam wszystkie aktualne i przyszle mamy !

  21. Cześć Jacku. U mnie wszystko ok.Miałm oczywiście badania prenatalne i wszystkie wypadły dobrze.Nie mogę Wam mówić co powinniście zrobić bo to Wasza decyzja.Ale jesteście jeszcze mlodzi,ja bym próbowala.Wybierzcie się razem do ginekologa i pogadajcie z nim szczerze.Jak rodziłam pierwsze dziecko była ze mną na sali pani,która w wieku 45 lat urodziła swoje pierwsze,długo wyczekiwane dziecko.Chłopczyk urodził się zupełnie zdrowy.Tak więc bywa różnie.Czasami też tak,że chorego dzidziusia rodzi kobieta po 20.No cóż mi pozostaje życzyć Wam szczęścia!Pisz Jacku jak już zdecydujecie.Będę tu zaglądała teraz częściej.Życzę powodzenia,pa.

  22. Jak się ma juz po 30,to zawsze są obawy – nie tylko przy 1 dziecku… Ryzyko zawsze jest i Hela ma racje,że i 20-latki rodzą czasem chore dzieci. Tak więc…trzeba brac się do roboty:) bo czas ucieka,a latka lecą…No i należy wierzyc,,że wszystko będzie ok.
    Ja juz byłam u ginekologa,powiedział,że przeszkód nie widzi… Biorę kwas foliowy i mam nadzieję ,że nam się uda.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie!!!

  23. Hela…myśle,ze wszyscy tutaj kibicująTwojej ciąży… Napisz co się dzieje,jak znosisz ostatnie dni… A może juz szczęśliwie urodziłaś?
    Pozdrawiam:)

  24. Witaj KONWALIO jeszcze nie urodziłam,termin minął wczoraj.Ciągle toczę się jak ta boja.Jestem już zmęczona i marzę aby dzidziuś był już po drugiej stronie brzuszka.Napisz kochana co u Ciebie?Jak staranka o maluszka?Życzę Wam obojgu spełnienia marzeń ,całuję,pa.

  25. witam,
    ja mam lat 36, nie mamy dzidziusia, mimo, ze jestesmy razem szczesliwi od wielu wielu lat
    nie wiem, co ze mna jest nie tak, ze nigdy jakos go nie chcialam
    teraz kiedy czasu juz nie ma zaczynamy oboje o nim myslec
    ale watpliwosci duze sa nadal
    nie widze wiekszego sensu w macierzynstwie…
    jestem nienormalna????
    hela, napisz, jak poszlo!!!!!!

  26. Witam wszystkich, weszłam na tą stronę , bo gnębi mnie podobny problem. Skończyła 33 lata i pragnę dziecka, mam partnera od 12 lat. Jakoś nie dbaliśmy nigdy o potomstwo, a teraz przyszedł na to czas. Boję się czy nie jest za późno. Proszę jak macie podobne doświadczenia podzielcie się ze mną bo kompletnie nie mam z kim o tym porozmawiać.

  27. Witajcie dziewczyny:)
    Mam nadzieję ,że u Heli wszystko ok, tylko ze teraz nie ma czasu na necie siedziec…
    Jesli chodzi o dziecko po 30…to trzeba próbowac, Wczesniej udac się do lekarza,zeby sprawdzic czy wszystko jest w normie i nie ma jakichś przeciwskazań…do tego kwas foliowy, olej z wiesiołka i optymizm,ze się uda – niezależnie czy to pierwsze dziecko,czy kolejne…
    Mnie się jeszcze nie udało zajśc w ciąże, bo mój partner mieszka daleko i widujemy się nie w te dni,co powinniśmy:) Ale jestem dobrej myśli…
    Pozdrawiam!

  28. Jestem Kochani.Urodziłam 1.12. o 21.40. Slicznego zdrowego chłopczyka.Ważyl 4300 i ma 60 cm.Ze szpitala wyszliśmy 6.12 bo mały dostał żółtaczkę.Czujemy się świetnie.Pamietajcie,że warto.Mój poród trwał 10 min,chociaż przyznam,że łatwo nie było.Nie odkładajcie starań!!!!!!!!!!!Całuski,odezwę się za kilka dni.

  29. Dziękuję Kochani,również życzę zdrowych,pogodnych,radosnych i rodzinnych świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku.Pozdrawiamy Was serdecznie.

  30. SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2009 DLA WSZYSTKICH MAM I ICH DZIDZIUSIÓW ,DLA ”CIĘŻARÓWEK”,DLA ”STARACZEK”,DLA CAŁEJ REDAKCJI :):):)

  31. Jak się cieszę ,zę wszystko u Ciebie Helu w porządku! Życzę nam wszystkim starającym się , aby w tym nowym roku również i nas ucieszył płacz maluszka!
    Pozdrowionka!

  32. hela, napisz prosze cos wiecej o porodzie, Twoim wieku, calej ciazy i wszystkim, co powinnam wiedziec, mam 36…
    warto????
    sciskammmmmm

  33. Konwalio dziękuję,mam nadzieję,że doczekamy się już w tym roku dobrych wieści i od Ciebie Kochana.Czego oczywiście życzę Tobie i Twojej ”Połówce” :):):)
    Droga Moniu !Oczywiście,że warto.Ja jestem od Ciebie o wiele starsza.Mam bowiem 40 lat.W moim przypadku była to wpadka,ale jestem teraz taka szczęśliwa.Codziennie wpatruję się w mojego skarbika i nie mogę się nim nacieszyć.Jestem wdzięczna losowi,że tak się wszystko potoczyło.Nie czekaj więc Moniu dłużej.Napisz co konkretnie chciałabyś wiedzieć.Pozdrawiam i całuję,pa.

  34. Witam!
    Pozdrawiam gorąco wszystkie szczęśliwe późne mamusie . Weszłam ne forum ponieważ ostatnie Boże Narodzenie obdarzyło mnie kompletnie zaskakującym prezentem i staram się pozbierać . Mam prawie 44 lata i dużą kochaną rodzinną gromadkę 2+6 . Właśnie okazało się że nasza rodzina znów się powiększy i wybaczcie wszystkie szczęśliwe i spragnione maleństwa mamusie ale ja boję się że już nie mam sił . Kiedy nie jestem w stanie dognać mego nadzwyczaj energicznego 3 latka myślę , że chyba macierzyństwo jest jednak zabawą dla młodszych . W tej chwili nie potrafię jeszcze cieszyć się z nowego maleństwa i po prostu boję się czy wystarczy mi sił . Na razie moja ciąża jest bardziej mieszaniną rozpaczy i wielu nie kończących się pytań , a samopoczucie raczej na granicy depresji . Poważnie zastanawiam się czy nie poszukać dobrego psychologa , bo przekonywanie siebie , że dziewięć miesięcy to dużo czasu i wszystko się ułoży nie wystarcza .
    Myślę że wszyscy którzy w wieku 35 lat mają ochotę na dzidziusia nie powinni zwlekać i brać się ostro do roboty . Tak naprawdę jesteście w dużo lepszej kondycji niż 25 latkowie jakieś dwadzieścia lat temu , a niebezpieczeństwa i zagrożenia istnieją zawsze . Moje ostatnie pociechy przyszły na świat gdy miałam 35 i 41 lat i naprawdę zauważyłam że moje podejście do maluchów było dużo bardziej dojrzałe , po prostu umiałam docenić skarb który otrzymałam od losu .
    Pozdrawiam was gorąco !

  35. Tak czytam te wszystkie komentarze/ niektóre mnie nawet bawią/ i myślę że jestem chyba najstarszą pierwiastką w tym gronie. Swoje pierwsze i jedyne dziecko urodziłam w wieku 41 lat!!!! i dodam więcej, nie jestem mężatką. Było wiele obaw i strachu ale wszystko zakończyło się dobrze i urodziłam wielkiego chłopa 4020kg, który obecnie ma 14 miesięcy i wspaniale się rozwija. Więcej napiszę później bo właśnie się budzi i muszę do niego iść. Jak chcecie wiedzieć więcej to jeszcze się odezwę.

  36. Witam Cię hela i dziękuję, że odpowiedziałś na mój komentarz. No cóż ,moja ciąża to było wielkie zaskoczenie nie tylko dla mnie, ale dla całego otoczenia. W momencie kiedy dowiedziałm się, że jestem w ciąży, nie było ważne dla mnie co powie rodzina, sąsiedzi i środowisko, w którym pracuję, a środowisko to nie należy do łatwych bo muszę się przyznać, że jestem nauczycielem, dla mnie najważniejsze było to żeby urodzić zdrowe dziecko i tylko to się liczyło. Tak więc w skrócie: ciążę znosziłam znakomicie, nie miałam żadnych mdłości i tym podobnych przypadłości, przytyłam tylko 14 kg, a mój synek w momencie narodzin ważył 4020kg (wszyscy się dziwili gdzie on się pomieścił). Jednak sen z oczu spędzały mi wyniki badań na toksoplazmozę. Kiedy je otrzymałam lekarz prowadzący złapał się za głowę, norma miana ( wskażnik określany w toksoplazmozie) powinna być jednocyfrowa, a u mnie była ona trzycyfrowa. Kiedy usłyszałam, że dziecko może się urodzić z toksoplazmozą wrodzoną to zabrzmiała dla mnie jak WYROK bo pracowałam z dziewczynką, która miała toksoplazmozę.

  37. Dziewczynka ta była upośledzona umysłowo w stopniu znacznym, wizja mojego dziecka chorego na tą chorobę, to był dla mnie koszmar. Badania powtórzyłam i wynik był taki sam. lekarz od razu podjął stosowną terapię antybiotykami, które łykałam do końca ciąży, a które w żaden sposób nie zaszkodziły dziecku. Ponadto lekarz prowadzący zlecił mi przeprowadzenie badań na awidność, które to badanie okresla kiedy toksoplazmozą się zaraziłam . Wyniki tych badań były dla mnie pomyślne bo według tego badania zaraziłam się trzy miesiące przed zajściem w ciążę czyli była duża szansa, żedzidziuś urodzi się zdrowy. Najśmieszniejsze w tym wszystkim było jednak to, że głównym nosicielem tych chorób są koty i papugi, a je żadnego z tych zwierząt nie posiadam,ale uświadomiono mi, że mozna się zarazić również poprzez zjedzenie owocow i warzyw z ogródka, w którym wcześniej mógł grasować zarażony kot, a ogródek posiadam i warzywa i owoce w nim także. więcej o badaniach prenatalnych innym razem.

  38. Cześć dziewczyny!
    Świetnie czyta się Wasze wypowiedzi. Cieszę się, że są jeszcze „miejsca” gdzie można tak życzliwie porozmawiać. Ja wprawdzie nie jestem w ciąży, ale prawdopodobnie będę chciała być. Mam prawie 36 lat, jedną 9-cio letnią córeczkę. Marzy mi się drugie dziecko, ale wciąż się waham. Jestem po zapaleniu mięśnia serca i z tego powodu trochę się boję (pomijając wszystkie inne zagrożenia). Mój kardiolog twierdzi, że powinno już być dobrze, ale ryzyko powikłań jest zawsze, nawet u zdrowego. Ja boję się najbardziej zaburzeń rytmu serca. A w końcu jednak będę musiała zdecydować, zegar biologiczny bije. Przerażają mnie te wszystkie artykuły o wadach genetycznych itd., jeśli się zdecyduję to niczego takiego czytać nie będę. Razem z mężem pragniemy drugiego dziecka, nie mówiąc już o córeczce, która bardzo często prosi o rodzeństwo. ZOBACZYMY!!!

  39. MAMI jesteś bardzo dzielna.Wiem jak to jest żyć ze świadomością,że dzidziuś może urodzić się chory.Przyznam,że nie zdawałam sobie sprawy,iż toksoplazmoza jest tak groźną chorobą.Wspaniale,że synuś zdrowy i taki spory.Jesteś jeszcze na urlopie czy już w pracy?
    LINKA nie czekaj bo nie ma na co.Pozdrawiam serdecznie.

  40. mam 32 lata i wręcz marze o drugim dziecku. Tylko mój kochany maż ma problem z dobra praca i boje się zachodzić w ciążę. Wygrywa rozsądek, a nie serce i uczucia. Mój pierwszy syn ma 10 lat i czuje ,ze on z dnia na dzień staje się dużym chłopakiem a ja pragnę jeszcze malutkiego dziecka. Mój starszy syn zresztą tez chce rodzeństwo. Ale racjonalne argumenty męża mówią co innego. Mój pierwszy synek jest z innego związku i to dziecko byłoby pierwszym naszym wspólnym.

  41. Witam wszystkie Panie i Panów. Trafiłam tu przypadkiem i mi się spodobało. Mam 34 lata i dwoje ukochanych dzieci (niestety z innych tatusiów). Córka – 14,5, synek 6,5. Wokół mnie pełno moich koleżanek z „brzuszkami”, a mnie aż coś ściska, chciałabym chyba jeszcze jedno dziecko. Mój małżonek jest sceptycznie do tego nastawiony, ale myślę, że gdyby już było to by się cieszył. Próbuję od dwóch miesięcy, na razie troszkę nie wychodzi, ale już lata nie te……

  42. Witam, nitka28, kokosów nie mamy, ale ja mam stałą państwową pracę, mąż też pracuje, a dzieci już na tyle są duże że już takich nakładów dużych nie potrzebują, kredytów nie spłacamy więc jest ok. Napewno trochę będzie trudno, ale są ludzie w gorszej sytuacji……….

  43. HELA, jestem jeszcze na urlopie bo w moim zawodzie mamy mozliwość przebywania na urlopie zdrowotnym, który jest 100 % płatny, co w moim przypadku nie jest bez znaczenia. Tak więc kiedy wrócę do pracy to mój synek będzie miał 1.5 roku.
    Chcę Wam napisać o mojej przygodzie z badaniami prenatalnymi. Otóż lekarz prowadzący podczas pierwszej wizyty poinformował mnie o takich badaniach, które w moim wieku są bezpłatne. Pojechałam do kliniki i tam zostałam umówiona na te badania(jest to szpital kliniczny więc lekarka bardzo mnie namawiała , w moim mniemaniu zależało im na badaniach, a nie na mnie). Miała być przeprowadzona amniopunkcja.Lekarzowi prowadzącemu powiedziałam o mojej decyzji dotyczącej tych badań. Zdziwił się,ale uszanował moją decyzję, zapytał mnie jednak czy w systuacji kiedy okazałoby się, że dziecko jest chore, zdecydowałabym sie zakończyć ciążę i……..wtedy zdałam sobie sprawę, że po co mi te badania skoro chcę urodzić to dziecko bez względu na to jakie miałoby ono ,być bo przecież każde dziecko ma przawo do życia. Z badań zrezygnowałam i do końca ciąży wierzyłam że z moim dzieckiem będzie O.K….i tak też było.

  44. macierzyństwo w tym wieku jest zdecydowanie bardziej odpowiedzialne. jednak badania o których piszesz nie mają tylko na celu wykrycia choroby i usunięciu płodu , te badania to szansa na wczesne leczenie!!!!!!!! te sporo chorób można wyleczyć . A jeśli jest choroba niewyleczalna jak zespól DOWNa można się do tego psychicznie przygotować ( o ile jest to możliwe) zacząć myśleć jak w takiej sytuacji zmieni się życie rodzinny i zacząć działać. Duzo czytać o tej chorobie itd………..

  45. oj jak ja duzo wiedziałm na temat Zespołu Downa i innych chorób genetycznych(skończyłam oligofrenopedagogikę) i byłam zdecydowana (gdyby takie się urodziło moje dziecko) przyjąć je takie i wychować jak tylko byłoby to mozliwe. Na szczęście było inaczej. A co się tyczy badań genetycznych, to te na które mnie kierowanano miały wykryć Zespół Downa i dwie inne choroby genetyczne więć o leczeniu jeszcze w łonie matki nie było mowy.

  46. Hej dziewczyny, pojawiam się tu po raz pierwszy, oczywiście nie bez powodu :)) Mam 43 lata i jestem w ciąży.
    Opowiem wam moją historię, może zainteresują się nią, te „nieco” młodsze spośród was.
    Pierwsze dziecko urodziłam mając 22 lata, drugie 25 ,obie ciąże przebiegały zupełnie bez żadnych problemów, ja żyłam na pełnych obrotach do samych porodów, dzieciaczki zdrowe, karmione piersią niemal cały rok. Zaplanowałam sobie,że około 30 urodzę trzecie, mieliśmy już piękny dom, super zdolne, ZDROWE dzieciaki, samochody, firmę która nabierała rozpędu , ja kończyłam kolejne studia podyplomowe, wszystko zgodnie z moimi planami, marzeniami. Odstawiłam pigułki …i cisza, mijał rok za rokiem, a ciąża się nie pojawiała. Byłam w super (wg mnie) fizycznej formie- wygląd sportsmenki bez spędzania godzin na siłowni, byłam aktywna; narty, rower, tenis.
    Nie chciałam podjąć terapii hormonalnej, gdzieś tam w duchu podejrzewałam, że to mąż ma problem, jemu jakby nie zależało na kolejnym dziecku, teraz stać nas było na super wyjazdy, mieliśmy czas na własne hobby. Zaczęliśmy się oddalać od siebie, na kilka miesięcy przed moją 40 rozstaliśmy się! Nie zdawałam sobie nawet sprawy, że to pragnienie dziecka było tak silne, tak głęboko tkwiło w mojej świadomości i podświadmości, że blokowało moją psychikę, zapędziłam się w depresję, a także chorobę o podłożu psychosomatycznym . W takim stanie postanowiłam, że odchodzę, zostawiłam wszystko, oprócz dzieci-oczywiście. On za kilka miesięcy został ojcem! Jedna z moich koleżanek z „klubu pragnących zajść” zażartowała; jedno jest pewne, twój ex jest płodny – nie było mi do śmiechu.
    Piszę o tym, aby was przestrzec, nie dajcie się zapędzić w taki stan, nie dajcie się panice upływającego czasu, zacznijcie dbać o swoje zdrowie psychiczne, KONIECZNIE Ćwiczcie JOGĘ! Ćwiczenia, pozycje i oddychanie praktykowane podczas Yogi, regulują poziom hormonów (po 3-miesiacach poziom estrogenu wzrasta nawet o 200%). Mogłabym pisać o tym w nieskończoność, bo jest tyle zalet i benefitów z tak prostych ćwiczeń. Trzeba wykluczyć ćwiczenia wysiłkowe, które tylko podwyższają pracę serca, a nie dają szansy na przepływanie naszej wewnętrznej energii, danej nam od Natury. I dieta(!); dużo, dużo warzyw i owoców, oczyszczają, odtoksyczniają ( służę, super przepisami na koktaile warzywno- owocowe).
    O tym jak przeżyłam rozwód i żalobę po…, mogłabym napisać książkę. Dziewczyny nie dajcie się zwariować, nie słuchajcie tylko lekarzy, posłuchajcie swojego ciała, stańcie bliżej NATURY.
    Pojawił się również ktoś w moim życiu, trochę za wcześnie, więc nie było, nadal nie jest łatwo, ale mam nadzieję, że w końcu znów zacznę się śmiać i patrzeć w przyszłośc, a nie żyć przeszłością.
    Kilka ostatnich miesięcy stałam się spokojniejsza, zaczełam kurs na instruktora Jogi, zaczęłąm doceniać mój wolny czas, planowałam naukę nurkowania i latania na kitesurfingu, nawet przeszła mi myśl, że za kilka lat zostanę babcią…
    I nagle, już bez planowania, bez liczenia na dzień owulacji, bez kontroli, czy i który jajnik wyprodukuje w tym cyklu jajeczko!!!
    Zdaję sobie sprawę,że ta ciąża jest ciążą wysokiego ryzyka, niestety wiem również, co znaczy poronić, mam 2 Aniołki; 12tc i 2tc :((( Żal i BÓL!!!!!
    Boję się, a jednocześnie pragnę tego Maleństwa, mam plamienia, więc wszystko się może zdarzyć…
    Bądźcie ze mną, jestem z dala od moich rodzinnych stron, od przyjaciół, więc jeśli możecie, to bądźcie!
    PS. Renik, co z tobą, jak się czujesz, mamy podobny termin???? Hela , dajesz radę, zajrzyj tu czasem, między karmieniami, Mami(?) ZAPRASZAM na wspólny soczek hihi-YAGA

  47. Cześć Yaga!!! Czytałam Twoją historię z zapartym tchem i muszę Ci powiedzieć, że Twoje życie do doskonały scenariusz na TELENOWELĘ bo tyle w nim się dzieje. Trzymam kciuki za Ciebie i Twoje maleństwo, wierzę, że wszystko zakończy się wspaniale!! A tak na marginesie to bardzo się cieszę, że są kobitki na tym świecie, które są ciut ode mnie starsze i są w ciąży, ale pewnie wiodę prym bo ja byłam 41- letnią pierwiastką.(dla niewtajemniczonych- tak lekarze określają rodzącą po raz pierwszy).

  48. KOCHANA podziwiam cie …ze zdecydowalas urodzic ,,,,bravo .Jestem tez pozna mamka 41 lat i mam 21 miesieczna coreczke zdrowa…ludzie stukali sie w czolo w szpitalu ale bylo mi to obojetne .Wazne bylo to malenstwo …dalam radei wierze ze ty tez dasz …glowa do gory.Jestes silna i dasz rade .Bede cie wspierac i trzymam juz kciuki za was …WIEM ZE SIE UDA.. Zostawie moj adres do korespondencji …pisz kochaniutka ,sluze rada i cieplym slowem.Caluje Gabriela gabka@live.de

  49. Yaga zaparło mi dech…… też miałam ciężką sytuację, rozwód 8 lat temu, ale teraz już jest ok, trzeba wierzyć, że będzie dobrze. Trzymam kciuki i piję Twój soczek, może mi pomoże…..

  50. Hej CUD KOBIETY,
    Strasznie się ucieszyłam, że wogóle ktoś przebrnął przez ten mój tekst, bowiem miałam wyrzuty wobec siebie,że tak dużo wystukałam, ale tak już ze mną jest gdy zacznę pisać, (a że rzadako mam okazję się wygadać, więc..) wychodzi taki tasiemiec.
    MAMI- dzięki za komplement- telenowela, dobre:)))) Podziw to ja mam wobec twojego sukcesu i odwagi zawalczenia w pojedynkę, ale nie ma większego cudu ponad cud narodzin, a jedyną rzeczą wartą kradzieży jest pocałunek śpiącego dziecka. Więc ty już wiesz, że warto było znosić krzywe spojrzenia otoczenia. To o czym wspomniała GABRIELA. Gabi, czy miałaś jakieś komplikacje w ciąży ,czy ta śliczna córunia dała ci szansę na spokój? Też jestem pełna nadziei i mimo wszystko, a naprawdę problemów mam całe wiaderko, znów się uśmiecham!!! Modlę się, ufam i proszę o tę łaskę, łaskę zdrowego dzieciątka, fajnie byłoby mieć córeczkę, ale ktokolwiek będzie, będzie naszą radością i nadzieją na przyszłość. Ja już myślę o imionach!
    BEATKA, widzę, że nie ja jedna jestem z historią :((( z pewnością mamy wiele wspólnych przeżyć, przemyśleń, niby każdy z nas jest inny, ale w sytuacjach traumy działamy niemal schematycznie. Też na twoim miejscu chciałabym mieć wspólne dziecko z mężem, bowiem dziecko czyni miłość widzialną. Więc działaj, ale bez paniki, nie stań się jak księgowa, ;licząc, przeliczając, kup test na owulację i daj się porwać miłości. Trzymajcie się cieplutko!
    Idę chyba odpocząć, wciąż jestem senna, w ciąży jestem, czy co?? :))))

  51. Witajcie jestem tu poraz pierwszy bo podejrzewam ciążę choć testy płatają figla .Będzie to moje? trzecie dziecko jedyny niepokuj to ze to trzecia cesarka .Moze ktoś też miał takie doświadczenie?Odezwijcie się

  52. Ja Yaga, Yaga, dziewczyny zgłoście się- żartuję, przypomniał mi się film ‚Czterej pancerni” (ja brzoza,brzoza wzywam jodłę,jodła zgłoś się…)
    Niemniej jednak nie jest mi do śmiechu. Chyba jednak wiek ma ogromne znaczenie, zaczęłam plamić 🙁

  53. Yaga muszę sprostować, chciałam mieć dwoje z obecnym małż. raz testy ow. zawiodły,a le to dopiero 3 miesiąc starań , zobaczymy ,trzymaj się ciepło.

  54. hello wisnia!!! Piszesz o cesarce jak o czymś strasznym ? no chyba, że źle zrozumiałam. Ja też rodziłam przez cesarskie cięcie i moje wspomnienia są pozytywne. Zdecydowałam się na znieczulenie ogólne, co pani anestezjolog bardzo negatywnie przyjęła i mnie leżącą już na stole operacyjnym mówiąc nieładnie opieprzyła, że bardzo szkodzę dziecku.(to jedyne niemiłe wspomnienie) jednak decyzji nie zmieniłam i nie żałuję. Zarówno narkozę, jak i samo wybudzenie zniosłam bardzo dobrze, nie miałam później żadnych dolegliwości typu mdłości, bóle głowy itp. .W szpitalu spędziałam cztery doby i dzięki temu , a to dzięki temu że moje dziecko nie miało żółtaczki, a ja czułam się dobrze. Nie mam doświadczeń z porodem naturalnym więc nie wiem jak się rodzi w ten sposób, ale gdybym miała jeszcze rodzić to tylko przez cesarkę….ha, ha, ha z tym kolejnym porodem to żart bo przecież ja mam…….lat (patrz wyżej).Trzymam kciuki za wszystkie przyszłe mamy, zwłaszcza za te starsze bo oczekiwanie na dziecko w późniejszym wieku jest mi bliskie.

  55. Witam wszystkie Panie

    Wczoraj byłam u lekarza i potwierdził mi ciążę. Mam 37 lat, trochę sie boję, naczytałam sie tych wszystkich artykułów o różnych powikłaniach. To będzie moje drugie dziecko( mam córkę 13, 5 lat). Mam nadzieję,że bedzie wszystko ok. Zresztą za trzy tygodniepotwierdzi mi lekarz czy to ciąża mnoga…

    Pozdrawiam serdecznie

  56. witam- dzisiaj usg potwierdziło ciażę – cieszę się ale jednocześnie boję trzecia cesarka to nie przelewki po ostatniej nie mam najlepszych wspomnień( dlatego mami mogłaś odnieśc prawidłowe wrażenie)bo wszystko czułam na stole oczywiście tępe ale jednak! mój mąż sie przeraził jak mnie zobaczył kiedy wywieżli mnie z sali więc chyba miałam nie tęgą minę . To prawda że szybko stanęłam na nogi i karmiłam małą ale nie mogę oprzeć sie wrażeniu ze czeka mnie powtórka z rozrywki.Ale narazie staram się nie myśleć o terminie porodu;-)))Pzdrawiam wszystkie oczekujące

  57. Wiśnia gratulacje! Ja natomiast nie mam doświadczenia z cesarskim cięciem, rodziłam naturalnie, bez żadnych wspomagaczy i cóż pamiętam, że tuż przed rozwiązaniem podszedł do mnie znajomy lekarz, a ja powiedziałam: nigdy więcej (!!!). Ból po czasie się zapomina. Napisałaś,że nie myślisz o terminie, ale pochwal się, bowiem ja czekam do 11.09 będzie zodiakalna Panna, fajnie byłoby gdyby to była też córcia, ale co Bóg da :))))) pozdrawiam.
    Dziewczyny jedzcie duuużo zieleniny!
    Green eliksir#1;
    -2 banany
    -pomarancza, obrana odpestkowana,
    -3-4 liście sałaty lub np. szpinak (można użyc mrożony)
    Zalać wodą NIECHLOROWANĄ(!) , np. Żywiec niegazowana
    Wszystko zmiksować , jak koktail, ZDROWE I PYSZNE smacznego!

  58. Ale miałam zaległości hi,hi,hi.Gratuluję wszystkim świeżym i oczekującym mamusiom.Ja też jestem późną mamą.Całą ciążę się zamartwiałam o zdrowie dzidziusia i rozumiem Was kochane,a to inni powiedzą?Odpuście sobie,nie warto.Dzisiaj mój synek ma prawie 3 miesiące i jest przecudowny,nadal nie mogę się na niego napatrzeć,całe ciałko codziennie obsypuję gorącymi pocałunkami.Macierzyństwo w późnym wieku jest zupełnie inne(mam juz 2 -je odchowanych pociech).Jest megacudownieeeeeeeeeeeee!Jestem jeszcze na macierzyńskim,ale później zamierzam wziąć jeszcze zdrowotny.Wszystkim Wam życzę tej radości,tych przecudnych wrażeń,no i co najwazniejsze,żeby bobaski były zdrowe.Ja również zrezygnowałam z amniopunkcji.

  59. Cześć dziewczyny, dawno tu nie zaglądałam, dużo czytania…
    JA NADAL CZEKAM NA PODJĘCIE DECYZJI CO DO MOŻLIWOŚCI MOJEJ CIĄŻY (serce). Sama też się bardzo miotam, miło czyta się o waszych odczuciach związanych z oczekiwanymi pociechami. Mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła się też takimi podzielić z Wami.
    Pozdrawiam

  60. Oj dawno mnie tu nie było…ale widzę że tak ogólnie , to wszystkie tryskacie optymizmem. Ja też się staram…choc nie zawsze mi do śmiechu… Nie mogę się jeszcze cieszyc z 2 kresek na teście- a szkoda. Będę próbowac dalej, aż stwierdzę ,że już jestem za stara!;)
    Pozdrawiam wszystkie późne mamy i jeszcze nie-mamy…

  61. Witajcie
    Wczoraj lekarz potwierdził mi ciążę bliźniaczą – dwu jajową. Sama jestem z bliźniąt (jednojajowych). Powinnam się cieszyć,ale mam jakiś niepokój w sobie czy dzieci będa zdrowe. W pierwszej ciąży nawet o tym nie myslałam o tym, czy może być chore dziecko. Może byłam młoda i jakoś inaczej do tego podchodziłam, teraz wszystkiego się boję. Mam skierowanie na badania prenatalne z racji ciązy mnogiej i wieku.( 37 lat). Z jednej strony cieszę sie, że można wykryć wade płodu tak we wczesnym stadium ciązy, ale z drugiej strony jak wyjda złe wyniki to co ja zrobię…
    Proszę napiszczcie czy któraś z Pań maiła takie same obawy.
    Pozdrawiam serdecznie
    Aga37

  62. KOCHANE.MAM 39 LAT.NA 90% JESTEM W CIAŻY.WYBIERAM SIE DO GINEKOLOGA,ZEBY POTWIERDZIŁ.MIESZKAM W OKOLICACH TORUNIA.MAM SYNA 12 LETNIEGO.BOJE SIE JAK TO BEDZIE Z MOJA CIAZA,BO POPRZEDNIA W CZERWCU 2008R MIAŁAM POZAMACZICZNA I TRZEBA BYŁO USUNAC.BOJE SIE BADAN PRANETALNYCH,NO I WOGÓLE JAKOS MAM DOŁA.SAMA SOBIE MÓWIE,ZE BEDZIE DOBRZE.POZA TYM CHCIAŁABYM ,ZEBY ZAJAŁ SIE MNA DOBRY LEKARZ-MOZE KTOS ZNA Z TORUNIA LEKARZA,KTORY POPROWADZI MOJA CIAZE.PROSZE TEZ O INFORMCJE,JAK PRZEBIEGAJA BADANIA PRANETALNE,NO I WOGOLE O JAKIES WSPARCIE I POCIESZENIE.MAZ JAK TO MAZ CIESZY SIE,ALE MA SWOJE SPRAWY NA GŁOWIE.

  63. Kochana IVO !Miałam robione badania prenatalne w Bydgoszczy(też jestem z ok.Torunia).Za pierwszym razem było to genetyczne badanie USG na powłokach brzusznych.Lekarz sprawdza czy widać kość nosową dzidziusia i robi pomiary.Od razu Cię o wszystkim informuje.Moje badanie trwało ok.5 min.Potem test z krwi(zwyczajnie pobierają).Wyniki testu znane są po ok. tygodniu.Najpierw jednak przeprowadzają z Tobą ankietę nt.Twojego zdrowia,męża i członków Waszej rodziny.Pytań całe mnóstwo.I nie zrażaj się jeśli usłyszysz,ze w tym wieku test wypadnie niekorzystnie(tak było w moim przypadku).O pewnych sprawach muszą Ci niestety powiedzieć.Po kilku tygodniach czeka Cię jeszcze jedno badanie gen.USG.Ja urodziłam zdrowe dzieciątko,ale o tym już zapewne czytałaś wyżej.Całuję i trzymam kciuki.

  64. witam!!!!!
    wszystkie te historie są bardzo podobne a jednoczesnie tak bardzo rózne….
    przeczytałam je wszystkie z zapartym tchem i bardzo bym chciała opowiedziec swoją.
    otóz mam 36 lat,dwóch synów 17 i 13,nie mam męża,ale jestem w ciązy. zastanawiam się na ile trzeba miec pecha a na ile szczęścia,by po pięciu latach życia w samotności i dawaniu sobie jakos rady, po jednej spędzonej nocy z mężczyzną,który pół roku wczesniej poinformował mnie,ze dzieci miec nie moze____zajsc w ciążę??????
    cały mój Swiat przewrócił sie do góry nogami:(
    ale pewne jest jedno,ze usunąc bym sie nigdy nie zdecydowała….
    nie planuję zwiazku z ojcem dziecka,bo czuję sie przez niego w jakis sposób wykorzystana,a poza tym mam także wielkie pretensje do samej siebie,za to,że byłam tak nieodpowiedzialna i głupia, lecz nie planowałam tej nocy,to jakos tak samo sie stało,na drugi dzien było mi głupio z tego powodu…
    miałam w jakis sposób ustabilizowane życie zawodowe, szykował się awans,a co się z tym wiąże,większe pieniądze i choc czasami czułam sie bardzo samotna,było mi dosc dobrze, a teraz….
    totalny szok:(
    w tej chwili jedyne o czym marze,to jest ,to by dzieciatko było zdrowe,gdyby jeszcze Pan Bóg pozwolił mi cieszyc się córeczką,pewnie kiedyś byłabym bardzo szczęśliwa,teraz nie potrafię:(
    jeśli mozecie napiszcie i do mnie kilka ciepłych,podtrzymujacych na duchu słów,tak bardzo mi tego brakuje…. pozdrawiam Bogumiła

  65. A ja mam 37 lat i uwazma ze mam jeszcze czas. Nie zdecyduje sie na dziecko przed 40 tką, – nie ma mowy. Świat jest cudowny. pozdrawiam wszystkie mamuski:)

  66. Witam wszystkich mam 37 lat wlasnie dowiedzialam sie ze jestem w ciazy jestem zalamana i strasznie sie boje czy urodze zdrowe dziecko trzy lata temu urodzilam corcie bardzo zle znnosilam ciaze w wieku 19-tu lat urodzilam starsza córke ale teraz mysle ze jest troche za pozno na kolejne dziecko jeem przerazona.

  67. Yaga trzymaj sie ! Mam 42 lata ,dwoch nastoletnich synow ,ale od 6 lat marze o malenstwie. …,ale sie nie udaje. Mysl o ciazy ze spokojem to moze wszystko bedzie z nia dobrze.
    Ja jeszcze nie stracilam nadziei . Podobno jestem calkiem zdrowa , no to moze jeszcze mi sie uda !
    Pozdrawiam Jana

  68. Mam 37 lat i to moja pierwsza ciąża. Moja mama urodziła swoje pierwsze dziecko (czyli mnie) w wieku 38, a drugie w wieku 41 lat. Także późną ciążą mnie nie przeraża, choć jeszcze ciągle jestem zaskoczona, że jestem w ciąży. To dziwne, jak się – bez zbytniego unikania – 37 lat nie było w ciąży, a teraz nagle się jest.

    Nigdy nie odczuwałam instynktu, nie rozczulały mnie małe dzieci, nigdy nie miałach ochoty całować niemowląt. Ale podobno to przychodzi samo. Kończę, bo kończy mi się bateria.

  69. Sara kochana nie martw sie ja dziś bylam u swojego ginekologa rozmawiałam z nim godzinę i doszłam do wniosku ze nie jest tak żle a nawet będzie super moja młodsza córcia będzie miała siostrę,lub braciszka a ja sobię poradzę i będzie wszystko dodrze jezeli chodzi o nas to jesteSmy młodymi mamusiami i nic tego nie zmieni.Pozdrawiam!:)

  70. Drogie mamy, obecne i przyszłe, te młodsze i te starsze:-) Mam skończone 35 lat i tak mniej więcej od roku nurtuje mnie myśl o dziecku. Hmm.. podobnie jak Sarę (cieszę się, że napisałaś, bo to zmobilizowało mnie do napisania) mnie też dzieci nigdy nie rozczulały, uważałam wręcz, że dzieci są, nie osądzajcie mnie, takie uciążliwe i nudne (moje doświadczenia z dziećmi brata)! Poza tym rodzi się dziecko i potem już każdego dnia drży się z obawy o jego zdrowie i życie. Takie przewidywanie najgorszego i martwienie się na zapas mam po swojej mamie, niestety. Ale do rzeczy: 35 lat skończone, pół roku temu odstawione tabletki antykoncepcyjne, od wczoraj piję kwas foliowy. Partner kochany, 13 lat starszy ode mnie. A ta nurtująca myśl to myśl o tym, że chciałoby się widzieć kogoś małego, a tak podobnego do niego albo do mnie.. czy ktoś tak miał?? Jest jeden problem tylko – boję się, że w tym wieku mogłabym urodzić chore dziecko, statystyki jakie wynajduję w internecie raczej mnie przerażają. Dodam jeszcze tylko, że wszystko w moim życiu działo się tak jaby później, później dojrzewałam, później straciłam niewinność, później (bo dopiero gdzieś koło 30) poczułam się naprawdę dorosła.. Może takie ślimacze dochodzenie do pewnych rzeczy świadczy o tym, że moje ciało mimo metryki jest jednak gotowe na zdrową ciążę?

  71. Bogumiło, własnie przeczytałam twój komenatarz i tak sie zastanawiam jak sie potoczyly dalsze losy? Głowa do góry- wiem że łato jest mi pisać , bo nie jestem w takiej sytuacji, ale najwaznejsze ze masz dwóch wspaniałych synow- i przez życie nie bedziesz isc sama! Pozdrawiam serdecznie

  72. Witam!
    30 sierpnia skończę 36 lat.W zeszły poniedziałek dowiedziałam się,że jestem w ciąży.Po trzech poronieniach wczesnych.
    I tym razem mam optymistyczne nastawienie.Że się wszystko dobrze skończy.
    czego wszystkim życzę! ;D

  73. Tak jak pisałam wczesniej – mam 37 lat i to moja pierwsza ciąża. Ponieważ w mojej rodzinie kobiety późno rodzily dzieci, jest to dla mnie normalne i nie rozumiem w ogole wahan wielu z Was, pragnących miec dziecko, lecz wiek po 35 roku życia uważających za przeszkode. Dziewczyny! Normalna ciąża! Choć przyznam, że ginekolodzy do których chodzę, traktują mnie jak wykopalisko. Jak gdyby w głowie nie moglo im się zmieścić, ze po 35 r.ż w ogóle jeszcze można zajśćw ciążę… Idę do lekarza, a on mnie traktuje jak mutanta, którego trzeba w cyrku pokazać… No, przyznaję, to było dziwne przeżycie…

  74. Tak, Anno, ja tez czułam pewne opóźnienie – mając 28 lat, psychicznie czułam się na 24 (np. dopiero w wieku 28 lat nabrałam ochoty na chodzenie do dyskotek). I generalnie, czuję, że moje ciało jest młodsze i na tyle zdrowe, żeby urodzić to dziecko. Ba, mam dziwne uczucie, że moje ciało jest zadowolone z tej ciąży (np. nie mam specjalnie dolegliwości, choć to I trymestr, a niektóre przedciążowe kłopoty zdrowotne zaczynaja mi przechodzić – jak uporczywy kaszel). Czasem myślę, że dużą część tego strachu o późną ciążę napędzają lekarze (ja usłyszałam mniej więcej taki tekst: Ma pani 37 lat, zapraszam na fotel, zobaczymy na USG, czy zarodek jest żywy. OOO! (zdziwienie) …jest żywy…) Poczułam się, jak by to była jakaś anomalia, że lekarz spodziewał się komplikacji, a przeciez conajmniej 80% późnych ciąż jest prawidłowych!!!

  75. Witaj Helu, pierwszy raz zajrzałam dzisiaj na te strony a to dlatego, że wkoło moje koleżanki rodzą…wszystkie po 35 r ż a nawet po 40. Ja mam jeszcze przez parę miesięcy 36 lat 🙂 Zwracam się do Ciebie, bo przeczytałam i poznałam Twoją historię….jest bardzo wzruszająca …aż mi się „zakręciła” łza w oku! Twoja historia dodala mi otuchy, że w moim przypadku , też może jeszcze nie jest za późno…też mam jak Ty syna, którego urodziłam 94 roku. Pozdrawiam Ciebie serdecznie i innych uczestnitków tego forum. Teraz będę tu zagladać!

  76. na razie jeszcze sylwio wciąż nie jest dobrze,męczy mnie jakiś stan depresyjny,wciąż mam nadzieję,że to jest tylko sen…. gdyby nie praca,pewnie nie dałabym rady psychicznie,lecz i tego mi się odmawia. W czwartek idę pierwszy raz do ginekologa,bo takie są tutaj kolejki niestety,a od dłuższego czasu,szef prosi mnie o pójście na zwolnienie lekarskie,boję się czy dam radę siedząc w domu,a do pokonania mam jeszcze połowę okresu do porodu:( zazdroszcze tym mamom,które cieszą się z ciąży,ja jeszcze nie umiem:( pozdrawiam moje panie:)

  77. Witam serdecznie wszystkie mile Panie.
    Pewnie pomyslicie, ze mam zdrowo poprzewracane w glowie, ale mam 45 lat i zapragnelam urodzic jeszcze jedno dziecko. Moj pierworodny ma 19 lat. Prosze o jakies wskazowki i rady co mam robic. Nie odsylajcie mnie od razu do psychiatry.
    Pozdrawiam goraco!

  78. Świetna stronka, przeczytałam wszystkie komentarze. Takie jest niestety życie, że rządzą nami przypadki losowe i rozterki. Ja mam 30 lat, decyzję o macierzyństwie odkładam z roku na rok i trwało to już dobre 7 lat. Ciągle było jakieś ‚ale’. A to studia, potem praca, potem lepsza praca. Ostatnio złapałam „wiatr w żagle” w życiu zawodowym i kiedy już podjęliśmy decyzję że za 2 miesiące odłożę tabletki antykoncepcyjne i wreszcie zaczniemy się starać o maluszka, trach… Oboje straciliśmy pracę (pracowaliśmy w tym samym miejscu)!!! Dalej nie muszę już pisać. Załamała mnie ta cała sytuacja, jestem bardzo daleko od rodziny, nie mam wsparcia, jedynie od mojego narzeczonego. Skupiliśmy się teraz na szukaniu pracy (na szczęście mamy jakieś oszczędności) co nie jest w czasach kryzysu proste. No i plany o staraniu się o dziecko po raz kolejny runęły. Nie wiem już co mam o tym wszystkim myśleć. Do tego wynajęliśmy większe mieszkanie z dodatkowym pokoikiem z myślą o dziecku. Teraz nie ma pracy, większe koszty wynajmu mieszkania. Do czego jednak zmierzam. Zaczynam poważnie się zastanawiać, czy pomimo tego wszystkiego powinnam jednak zacząć starać się o dziecko, bo może tak naprawdę nigdy nie nastąpić ten dogodny moment-jak już zdążyło mi wielokrotnie pokazać życie. Jestem na tyle odpowiedzialna, że zdaję sobie sprawę, że decyzja ta wygląda z pozoru na niedojrzałą, jednak ile można czekać??? Przez tyle lat byłam odpowiedzialna, stąd odkładanie tego na później. Dorobiłam się wielu materialnych rzeczy w życiu, ale nie to jest najważniejsze. Myślę o tym, żeby jednak odstawić te tabletki, nie chcę kiedyś w życiu żałować, że nie podjęłam tego kroku. Liczę na to, że chociaż partnerowi uda się znaleźć pracę, a przy dziecku pomoże mi mama, mam gdzie wrócić. Kiedy już odchowam maluszka chcę iść do pracy, a przy dziecku będą zawsze babcie. Mam nadzieję że moja decyzja nie jest „gówniarska”. Nie oczekuję komentarza, po prostu musiałam się „wygadać”. Pozdrawiam wszystkie mamusie!

  79. Witam wszystkich.Natrafilam chyba na fajną stronke…Jednym tchem przeczytalam te wszystkie historie i tak naprawde to szukałam potwierdzenia że nie jestem jeszcze za stara na to żeby miec dziecko.Myśle o tym od pewnego czasu bo czuje sie tak jakby życie przeleciało mi przez palce…Mam 38 lat i może stąd te obawy..Jak myślicie?

  80. Cześć dziewczyny!
    szukając informacji dotyczących późnego macierzyństwa, trafiłam na Wasze komentarze i ogromnie się z tego cieszę 🙂
    pragnę podzielić się z Wami moją historią:
    w tym roku skończę 36 lat, wychodząc za mąż w wieku 25 lat marzyłam/planowałam, że pierwsze dziecko urodzę przed 30stką, zdecydowałam, ze najlepiej zajść w ciąże w 28 r.z. (zaplanowałam-dobre sobie! ) no i cóż… życie pokazało mi nieco inny scenariusz, w wieku 28 lat wylądowałam z diagnozą nowotworu złośliwego na onkologi, leczyłam się okrągły rok, przeżyłam, wyzdrowiałam, choć prognozy były różne… zregenerowałam organizm w ciągu 5 lat i kiedy „stuknęło” mi 33 lata zaczęliśmy starania o dziecko, raczej z mojej inicjatywy bo mąż bardzo bał się nawrotu choroby z powodu ciąży, oczywiście wcześniej zasięgnęłam porady dwóch onkologów (nie widzieli p/wskazań). Po 7 miesiącach starań pomimo tendencji do niepękających pęcherzyków Grapha, a co się z tym wiąże tworzących się co jakiś czas torbieli na jajnikach – niespodzianka! miesiączka się spóźnia, robię test, NARESZCIE!!! nie mogłam w to uwierzyć, bo jako sceptyk z natury nie wierzyłam, ze możemy począć dziecko. Niestety… nasza radość trwała krótko… zbyt krótko… w 12tc przy kolejnym badaniu okazało się, ze nie ma akcji serca mojego maleństwa 🙁 zabieg, trauma, żal, rozpacz, żałoba, która odpuściła na dobre dopiero po 1,5 roku. Teraz znów chcę spróbować zawalczyć, boję się powtórki, boję się, że w ogóle nie uda mi się już zajść w ciążę, ale chcę, niczego tak bardzo nie pragnę jak trzymać własne dziecko na rękach i móc kołysać je do snu nucąc kołysanki 🙂 sprawa jest o tyle utrudniona, że mój mąż od dwóch lat pracuje za granicą i widzimy się do drugi miesiąc 😉 ale będę próbować i walczyć, a jeśli będzie mi dane być matką już nie tylko dziecka utraconego, zrobię wszystko aby być dobrą i rozsądną matką 🙂
    przepraszam, ze tak Was zaatakowałam swoimi wspomnieniami, ale czułam potrzebę podzielenia się z Wami, czytam różne fora kobiet starających się o potomstwo ale czuję się tam czasami jak dinozaur, same 22, 24 28 latki 🙁 kiedyś nawet przez kogoś zostałam zbesztana, że jestem nieodpowiedzialna, że w tym wieku i z takim „dorobkiem” medycznym… ale ja uważam, ze każda z nas ma prawo do macierzyństwa, bez względu na wiek, przekonania i przeżycia 🙂
    więc cieszcie się moje drogie z ciąż, z nowonarodzonych dzieci, bo dziecko to cud nad cudami 🙂
    pozdrawiam Was serdecznie :))

  81. witam moje drogie:)
    za mną 5 mc ciąży, czytając Wasze komentarze wzruszam się jak wiele z Was bardzo pragnie dziecka, właściwie nawet Wam zazdroszczę tej chęci i determinacji…
    tak,tak życie jest bardzo niesprawiedliwe -jedne chcą,staraja się i niewielu się to niestety udaje,drugie- bach bez zbędnych ceregieli zachodzą w ciażę, nawet wtedy gdy niebardzo jest im to na rękę.
    Zaczynam się nawet troszkę cieszyc tą ciążą,czuję ruchy i mam nadzieję,że dzieciaczek będzie zdrowy.
    Przeraża mnie tylko mysl co będzie dalej,jak dam sobie radę z trójką dzieci a w dodatku z takim maleńswem, z powodu ciężkiej sytuacji materialnej muszę niemal natychmiast wrócic do pracy i co dalej???? zarabiac na stancję i opiekunkę???
    Cały czas nie mogę sobie wybaczyc tej bezmyslności wiążac się z tamtym facetem,który okazał się tylko „plemnikodawcą”. Podczas jednej z bezsennych nocy obiecałam sobie,ze nigdy już nie poczuję sie na tyle samotną,by szukac sobie kogoś do spędzenia wspólnych dni…
    A tak chciałam się czuc kobietą,nie tylko robotem do zarabiania pieniędzy,już miałam dosc martwienia się o wszystko samotnie… no i mam:)
    Nie wiem jak to dalej bedzie,ale wiem jedno nie bedzie łatwo….
    Mimo wszystko choc już nie raz stałam na wiadukcie,zastanawiajac się czy skoczyc,dochodziłam za każdym razem do wniosku,ze jednak treścią mojego życia są moje dzieci,bo gdyby mnie zabrakło,to kto by je przygarnął,kto dałby im choc małą częsc miłosci???? mają tylko mnie… kocham je z całego serca i muszę życ dla nich choc nie mam na to ochoty….
    Przepraszam za te wynurzanie się ze swoich problemów,ale ta strona jest jedyną moją odskocznią, tutaj mogę powiedziec wszystko bez robienia dobrej miny do złej gry…
    trzymajcie się moje kobiety,mam nadzieję,ze wasze wszystkie marzenia się spełnią,moje sa niewazne…

  82. do Bogusi
    kochana, ale jeśli jak piszesz ojciec dziecka twierdził pół roku wcześniej przed Waszą owocną nocą, ze nie może mieć dzieci, to może wieść o tym, ze jednak zostanie ojcem bardzo go ucieszy? 🙂 być może będzie chciał dzielić z Tobą trud i szczęście płynące z rodzicielstwa? rozumiem, ze jesteś zła na cała sytuację i czujesz się oszukana przez tego człowieka, ale może on sam nie wiedział, że jednak może mieć dzieci? poza tym, nawet jeśli mnie zdecydowałabyś się na dzielenie z nim reszty życia, to tak czy inaczej on ma obowiązek zapewnić dziecku byt (czyt. alimenty) to jest jego psi obowiązek, że się tak wyrażę. Informaowałaś go, że będzie ojcem? Kochana, przecież dziecka nie poczytna się w pojedynkę, niech facet również poczuje się zobowiązany, tak mi się wydaje 🙂 pamiętaj, nie ma sytuacji bez wyjścia, na każdy smutek jest garść radości, a po deszczu zawsze kiedyś wychodzi słońce, choćby to była wichura i gradobicie 🙂 pisz tutaj 🙂 to dobre miejsce 🙂 dla mnie to też w pewnym sensie rodzaj terapii, choć u mnie sytuacja jest inna, ja marze o dziecku, zaczynam czuć się kaleką, wszystkie koleżanki już mają dzieci, na topikach staraniowych dziewczyny tyle młodsze ode mnie zachodzą w ciążę jedna po drugiej, a ja wciąż na końcu… taka niepotrzebna, niespełniona i nie do końca kobieta… 🙁 jestem silna psychicznie, jestem optymistką, ale w tej kwestii zaczynam tracić pewność siebie i optymizm bo tak bardzo tego pragnę, że nie do końca wierzę, że się uda…

  83. kochana Ninuś:)
    dziękuję za miłe słowa i garsc otuchy….
    Odpowiadając na Twoje pytanie,czy wie?-tak wie,i żadnego zainteresowania z jego strony, ani jednego tel czy sms-a z pytaniem: „jak się czujesz?”,”czy wszystko O.K?”,ot po prostu zwykły samiec.
    O alimenty oczywiście,ze wystąpię,tylko tak mi jest ciężko na duszy i sercu.
    Co do Twoich wątpliwosci skarbie,to mam nadzieję,że zapuka do Ciebie wkrótce maleńka kruszynka, którą będziesz mogła uściskac i wycałowac…. Trzymam za to kciuki…. Tak wiele w życiu przeszłas, myśle,że zasłużyłas na nagrodę,o której marzysz…. Sciskam mocno:) odzywaj sie czasem:)

  84. kochana Bugusiu 🙂
    dziękuję bardzo za kciuki 🙂
    co do samca (raczej nie alfa, bo alfa opiekuje się swą rodziną) to pamiętaj, że jednak samce to brakujące ogniwo w ewolucji między nami, a małpami 😉 a niektórzy jeszcze nie zeszli z drzew 😛 podaj gnojka o alimenty, a dzieciątko będzie przecież bardzo kochane przez mamę i braci, więc taki ojciec średnio do szczęścia będzie potrzebny 🙂 a może to będzie dziewuszka podobna do Mamy 🙂 będzie rozpieszczana przez starszych braci do granic możliwości i zawsze będzie miała w nich oparcie 🙂 a Ty dasz sobie radę 🙂 przecież do tej pory dawałaś sobie świetnie radę sama 🙂 dlaczego miałby się to zmienić 🙂
    z Twoich wcześniejszych zapisków wynika, że masz szefa w porządku, więc może jak tylko wrócisz z macierzyńskiego osiągniesz awans, o którym tak marzyłaś 🙂 skoro chłopcy są już prawie dorośli, więc na pewno będą pomocni? może opiekunka do maleństwa będzie potrzebna jedynie w czasie, kiedy Oni będą w szkole, potem będą ją zmieniać? dzięki temu zaoszczedzisz troszkę pieniędzy 🙂 może dziadkowie troszkę pomogą? skoro wychowujesz chłopców sama, na pewno jesteście ze sobą bardzo związani emocjonalnie, więc na pewno Ci pomogą 🙂 to dobrze, ze ich masz 🙂 myślę, ze własnie dzięki temu, ze będziesz miała niedługo trójkę dzieci będzie Ci wbrew pozorom łatwiej 🙂 pomyśl, co byłoby gdybyś nie miała chłopców 🙂 byłabyś sama z maleństwem… a gdybyś nie miała nawet maleństwa- byłabyś zupełnie sama…
    w gromadce zawsze raźniej 🙂
    maleństwo Cię odmłodzi 🙂 zaczniesz postrzegać otaczający Cię świat na nowo 🙂
    pokazując kwiatki, gałązki, żuczka i biedronkę w ramach spacerowej edukacji, dostrzeżesz ich kolor, sposób poruszania, wszystko to, czego nie zauważasz podczas zwykłego życia, biegnąc do pracy, na zakupy etc 🙂 bo przecież dla maleństwa to wszystko będzie nowe, nieznane, fascynujące 🙂 i to właśnie Ty mu to wszystko pokażesz, sama odkrywając na nowo 🙂 kiedy ostatni raz lepiłaś babki z piasku? kiedy ostatnio czytałaś Kubusia Puchatka, albo Calineczkę? kiedy śpiewałaś cichutko przed snem 🙂
    zobaczysz 🙂 wszystko się poukłada, bo zawsze w końcu wszystko się układa 🙂 okres Twoich rozterek minie i zostanie tylko jako wspomnienie, może niezbyt miłe 🙂 również trzymam za Ciebie kciuki 🙂 poradzisz sobie, jesteś mądrą i zaradną kobietą 🙂 to można wyczuć z Twoich wypowiedzi 🙂
    pozdrawiam Cię ciepło 🙂

  85. Ninuś:)
    DZIĘKUJĘ za tak wiele ciepłych słów,były mi bardzo potrzebne:)
    Dziękuję,że…..jesteś:)
    Odezwę się jeszcze,pozdrawiam:)

  86. Witam!
    Z tego, co się tutaj czyta, wynika, że każda z nas pisze, aby sie wygadać, podzielić problemem, poczuć trochę lepiej… Taki kącik do zwierzeń związanych z upragnioną ciążą i mi jest bardzo potrzebny…
    Miesiąc temu skończyłam 39 lat. Nie mam dzieci i nie jestem mężatką. O urodzeniu dziecka zaczęłam myśleć gdzieś około 33 roku życia. Gdy skończyłam 36 lat spotkałam w końcu mężczyznę, z którym chciałabym mieć maluszka. Lecz on nie chciał o tym słyszeć. Po roku znajomości przypadkiem zaszłam w ciążę – niestety tylko na 5 tygodni. Nie będę opisywać tego, co się ze mną działo. Na szczęście już nie sprawdzam, ile moje maleństwo by miało, nie myślę, co by robiło, co by było gdyby itd. Byłam bardzo niespokojna, wybuchowa, złośliwa – dla wszystkich. Bo w moim domu pomykał od czasu do czasu całkiem juz duży chłopiec zapatrzony w swojego tatę. Bardzo zazdrościłam mojemu partnerowi tacierzyństwa, ale czekałam, denerwowałam sie i czekałam, złościłam się i czekałam… Zgodził się. W lipcu zaczynamy starania. Kwas foliowy łykam z przerwami od 1,5 roku, ćwiczę i staram się jeść zdrowo. Ale najważniejsze jest to, że jestem spokojna. Nie wiem, czy jest to pozorny spokój, który zburzy fakt poczęcia, ale w tej chwili jestem pełna dobrych myśli i nadziei. Nie urządzam awantur, nie kłócę się, nie płaczę, bo wiem, że już niedługo będę miała maluszka. Za cztery tygodnie godzina „W”. Mój partner przyznał, że na poczatku nie chciał mieć ze mną dziecka, bo nie wiedział, jak się między nami ułoży (ma za sobą nieudany związek i całą masę niechcianych telefonów i smsów do dzisiaj), później dlatego, że jestem awanturnicą, a ja sie awanturowałam, bo on nie chciał mieć dzieci – ze mną…
    Mam 39 lat. Niedługo zacznie się dla mnie najważniejszy okres w moim zyciu. Zdaję sobie sprawę, co mnie czeka. Nie będę ukrywać – boję się. Ale z drugiej strony intuicja podpowiada mi, że wszystko bedzie dobrze. Tego życzę wszystkim przyszłym mamom: i starym, i młodym…
    Zajrzę tu jeszcze kiedyś.

  87. KAIKA kochana!Fajnie,że się wkońcu odezwałaś.Mój synek ma prawie 7 miesięcy,a ja odkryłam,że jestem znowu w ciąży…szkoda gadać.Mam przecież już 3 je dzieci i kolejna wpadka w tak krótkim czasie?Jestem podłamana bo bardzo się obawiałam kolejnej ciąży,nawet przez ten długi czas kochałam się z mężem 3 razy i co?Szok,znowu ciąża.

  88. Witam
    Hela, cóż za super wiadomość !!! Troszkę Ci zazdroszczę, tak pozytywnie… Rzadko tu zaglądam bo nie mam czasu i jak do tej pory też powodu. Jeszcze nie mogę zacząć się starać, gdyż muszę stracić trochę na wadze (dla serca). A ja uwielbiam jeść więc to będzie wyczyn jeśli mi się uda. Pozdrawiam

  89. Witajcie wszyscy.Mam 2 corki,jedna 18 a druga 15l ale bardzo pragne miec 3 dziecko.zaczelam duzo czytac na ten temat i po kolei robic wszystkie badania ktore zalecaja,zaczelam brac kwas foliowy.dodam,ze mam jeszcze spirale ale w sierpniu bede ja wyjmowala.Macie moze jakies znajome ktore szybko zaszly w ciaze po usunieciu spirali?

  90. Boguś jak się masz? nie było mnie troszkę w Polsce, dlatego się nie odzywałam…
    co u Ciebie kochana?

    p.s. Hela ja też zazdroszczę, w pozytywnym tego słowa znaczeniu 🙂

  91. witam moje drogie!!!! dziś dowiedziałam się,że na Swiat wydam jeszcze jednego faceta!!!! Czy to nie jest straszne???? Najważniejsze jest to,że mały jest zdrowy i mam nadzieję,że tak już pozostanie:))))

  92. Witam
    Mam 37 lat i za miesiąc urodzę moje drugie dziecko. Nie ukrywam, że bardzo pragnęłam mieć drugie dziecko tylko miałam problem z zajściem w ciąże. Po długich staraniach jednak mi się udało. Uważam iż późny wiek nie jest żadnym ryzykiem aby urodzić zdrowe dziecko – tak było w przypadku mojej babci, która urodziła swoje pierwsze dziecko w wieku 36 lat / muszę wspomnieć, że to było w czasie II wojny i wtedy ciężko było o lekarzy / – potem na świat przyszło jeszcze troje dzieci. Niestety na prawidłowy przebieg ciąży ma także duży wpływ stres, zanieczyszczenie środowiska, tryb życia jaki prowadzimy. Wszystkim młodym i tym nieco starszym mamom życzę dużo uśmiechu :)))

  93. wisnia
    z jakiego powodu były obydwie cesarki?? ja jestem po cc / nieprawidłowe ułożenie – miednicowe / – pierwsze pytanie do lekarza prowadzącego obecną ciąże czy też wskazania na cc / dodam iż mam klasyczne cięcie / stwierdził, że teraz nie ma czegoś takiego jak raz cc zawsze cc i spróbujemy rodzić siłami natury / dodam, iż też mam 37 lat… także głowa do góry… będzie dobrze

  94. Boguś nareszcie się odezwałaś :)))
    czyli przy trzech facetach włos Ci z głowy nie spadnie :)))
    ale będziesz miała obstawę fiu fiu!! :)))

  95. dzięki Ninuś:))))
    no obstawa nie lada!!!!! szkoda tylko,że dwaj pierwsi nie zepchnęli pana tatusia tego trzeciego ze schodów zanim mama w ciążę zaszła hihihi:))))) tak więc nici z obstawy,nie sprawdziła się!!!!!! Ninka nr gg 8663659 należy do mnie,odezwij się a wtedy dam Ci więcej namiarów całuję…. papapa:)))

  96. Witajcie wszystkie obecne i przyszłe mamusie .Tak sobie weszłam na tą stronę ponieważ ..ponieważ mam 36 lat i myślę o pierwszym dziecku ..Zaczeło to się dość niedawno , dawniej do dzieci miałam raczej obojętny stosunek . owszem podobały mi się niemowlaki itd Można powiedzieć że nawet się balam ..Balam się dzieci , bałam się co partner powie , ( ja nie pracuję trudno w moim regionie o pracę ) Bałam się ogólnej sytuacji finansowej . No i wszystko zmieniło się z 2 mies temu , choć objawy były wcześniej czyli wpatrywanie się w dzieci , zaglądanie do sklepów dziecinnych .,oglądanie łóżeczek . Przełom nastąpił kiedy gin kazał odłożyć tabletki z powodu bólu nogi { w maju ) no i zaczeło się MYŚLĘ I myślę jakby tak …Partner stwierdził zobaczymy co natura powie i tak od tego czasu idziemy na żywioł.. Z jednej strony chcę bardzo , a z drugiej strony boję się Mieszkamy z jego rodziną i warunki są różnie i to też z pracą niepewnie ..I te medyczności mnie przerażają Nie wiem , pomóżcie rozwiać niepewności , proszę , serdecznie Was pozdrawiam

  97. witam was odważne kobietki . ja też mam w tym roku 35 lat i jestem w ciąży z 4 dzieckiem to był szok syn 17 lat ćorka 14 młodsza 10 a tu ciąża . i jeszcze sie w czoraj dowiedziałam że 12 tydz a po ostatniej mojej miesiączce wychodziło na 7 tydzien no i obawiam sie badań żwiązanych z póżną ciażą i do tego jestem po operacji kregosłupa mam implanty i kość ogonową ze śrubowaną . czy kturaś z was krtwawiła w ciąży ja byłam w czoraj z tego powodu w szpitalu no lekarz za dużo mi nie pwiedział oprucz tego że to 12 tydz i w każdej sytuacji można poronić lub mieć martwe dziecko . przeczytałam wasze opinie i wypowiedzi powioedzcie mi jak to było z wami . pozdrawiam

  98. witam was kobietki widze że żądna z was tu nie zagloda a ja co jakiś czas zaglodam na ta stronke no juz została mi niedziel i w poniedziałek będę wiedzieć jak moje dziecko sie czuje . krwawienie ustało ale jakoś się boje choc do poniedziałku wytrzymam będe mieć zrobione usg i bede juz wiecej wiedziała pozdrawaim was wszystkie

  99. Cześć kobietki ! Mam 39 lat i jetem w 32 tyg. ciąży , mam 14 letniego syna. Na początku byłam w szoku, bardzo się bałam że jetem już za stara na dziecko , ze nie sobie nie poradzimy ale na szczęście mój mąż stanął na wysokości zadania i cały czas mnie wspierał i wspiera do tej pory. Syn też zachowuje się bardzo odpowiedzialnie . pomaga w domu i bardzo się cieszy że wkrótce będzie miał młodszego brata. Ja teraz pragnę tylko aby szczęśliwie się urodził i był zdrowy mój drugi synuś. Nie planowaliśmy go ale teraz bardzo go już kochamy i nie możemy doczekać narodzin. Badania prenatalne robiłam i wyszło wszytko ok i wierzę że tak będzie. pozdrawiam

  100. witam…
    Justa gratulacje!!!!! ciąża bliżniacza???? szczerze powiem,że bardzo bałam się takiej sytuacji u mnie,bo przecież jak to w życiu bywa nieszczęścia lubią chodzic parami:)))
    tak-wcześniej uważałam tę ciążę za moje wielkie nieszczęście,ale teraz już jest fajnie:)))
    gratuluję wszystkim mamusiom, dziś dowiedziałam się,że moja przyjaciółka także,po pewnym czasie starań, zaszła w swoją upragnioną ciążę… czyli będziemy razem jezdzic na spacery wózeczkami:))))

  101. Witam wszystkie Panie bardzo się cieszę .żę trafiłam na wasze forum będę tu zaglądać częściej.Mam 43 lata i obecnie jestem w 35 tyg.ciąży mąż ma 54 lata ,dobrze się trzyma i oboje cieszymy się z tego faktu .Otoczenie śmiesznie reagowało na naszą ciążę a my robiliśmy sobie z tego żarty,najstarzy syn ma 29lat z pierwszego małżeństwa mężą i nie śpieszno mu ani do dziewcząt ani do żeniaczki,ja z pierwszego małżeństwa mam 22 i 20 letnich synów natomiast razem mamy 12 letnia córkę zawsze żałowaliśmy że już za póżno na kolejne wspólne dziecko tym bardziej ,że poroniłam w wieku 40 lat i pani endokrynolog stwierdziła że zbliżam się do menopauzy,nie byłam zachwycona tym faktem ,także zapewniam Was że o ciąży już nie myślałam a raczej o wnukach a tu niespodzianka.Dodatkowo choruję na niedoczynność tarczycy i bardzo się boję o moje maleństwo,mam duże doły i z napięciem czekam na poród,żeby ostatecznie się przekonać czy z dzieckiem wszystko w porządku.Narazie podobno fizycznie z dzieckiem jest OK.Piszcie proszę o szczęśliwych zakończeniach póżnych ciąż naprawdę to bardzo podtrzymuje na duchu bo te stany lękowe o dziecko to koszmar.Pani Helo jest Pani fajną babką i lepiej żeby nas przybywało niż ubywało także gratuluję i życzę zdrówka a przede wszystkim siły i cierpliwośći.

  102. nika nie martw sie bedzie dobrze . zresztą musi być bo jak by inaczej ostatnio słyszałam że jak w rodzinie nie ma wad genetycznych to bedzie ok , moja ciotka urodzila wieku 44 lat syna teraz chłopak ma 20 lat wiesz jaki fajny , tak że miejmy nadzieje że pan bog wie co robi , do mnie jeszcze fakt o blizniakach nie dotarł ale po mału sie przyzwyczajam , pozdrawiam i życze szybkiego porodu

  103. Cześć dziewczyny. Przeczytałam wasze wypowiedzi i postanowiłam podzielić się z wami moją historią.
    Mam 40 lat i jestem w 23 tc. pierwszej!!!
    Nie planowałam ciąży więc dwie kreski na teście były dla mnie zaskoczeniem. Kiedy kochany tatuś dowiedział się o ciąży powiedział – usuń dla dobra swojego i dzieciaka!!! Nawet tego nie brałam pod uwagę, więcej już nie odezwał się. Niestety nie mam wsparcia w pracy (wręcz przeciwnie zaczęły się same problemy ) Na szczęście trafiłam do lekarz, który moje obawy co do pierwszej ciąży w moim wieku potraktował uśmiechem i zapewnił mnie, że wiele jeszcze starszych odemnie kobiet szczęśliwie urodziło zdrowe dzieci. Teraz już przez barierę przerażenia wyziera radość, szczególnie jak maluszek zaczyna wiercić się i delikatnie kopać.

  104. czesc kobitki i mamusie ja mam 43 lata i w kwietniu urodzilam synka slicznego i zdrowego i jestem szczesliwa ciaza przebiegala prwidlowo lecz od 6 miesiaca duzo lezalam ale w domu obeszlo sie bez szpitala a co najwazniejsze urodzilam sama bez prowokacji tzn.kroplowki porod trwal pol minuty tak szybko pozdrawiam wszystkie mamusie po 40

  105. Witajcie kobietki. Mam 35 lat i jestem w 16 tygodniu ciąży. Gdy się dowiedziałam że jestem w ciąży byłam załamana bo właśnie brałam leki na odchudzanie zapisane przez lekarza i bardzo nie bezpieczne dla płodu . Teraz jestem pod stałą kontrolą lekarza który twierdzi że z dzieckiem wszystko w porządku, jest zupełnie zdrowe a ciąża przebiega książkowo . Nie planowaliśmy tego dziecka , mamy dwie córki w wieku 13 i 16 lat i po pierwszej wizycie u lekarza miałam nadzieje że to jednak pomyłka , pomimo że i dzieci i mąż byli bardzo szczęśliwi . Dzisiaj też bardzo się ciesze i nie mogę się doczekać przyjścia na świat tego maleństwa, i mimo że czasem mam obawy o zdrowie maluszka to wierze że urodzi się silne i zdrowe. Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy aga.

  106. Cześć dziewczyny, jak czytacie wcześniejsze wpisy to mnie gdzieś tam na górze odnajdziecie. Ale to jest niesamowite – przez lata w ogóle się o dziecku nie myśli, potem przez kilka miesięcy podejmuje się decyzję, zastanawia czy ja w ogóle tego chcę, a teraz jak dostaję okres to mówię: no jak to? Jeszcze nie? Ale ja chcę! Zaraz, natychmiast! Znowu mam czekać cały miesiąc? Tak jakby nagle w głowie wszystko się kompletnie poprzestawiło… Cóż, na razie po dwóch miesiącach nic… Pozdrawiam wszystkie mamy i mamy o mało co:-)

  107. hej kobietki mam zdjecie swoich szkrabow jeden lezy drugi tak jak by stal ,dzieciaki sie smialy dzis ze sa malymi syrenkami 4 wrzesnia ajde do poznania na badania prematalne miejmy nadzieje ze bedzie wszystko oki , pozdrawiam wszyskie mamusie

  108. Hej,tak sobie poczytałam,lepiej mi się nawet zrobiło.Fajne dziewczyny jesteście,więc dołączam:)
    Wczoraj się dowiedziałam,że jestem w ciąży…Mam 35 lat,dwie córki (3 i 10 lat) męża,który marzył o 3 dziecku-ja stanowczo mówiłam „nie” ,poukładane życie,kredyty ….Kilka dni temu cieszyłam się ,że jedna z moich przyjaciółek jest w ciąży z trzecim dzieckiem,pocieszałam ją,mówiłam „nie martw się,teraz nie co płakać nad rozlanym mlekiem,trzeba się cieszyć….” A dzisiaj sama jestem w takiej sytuacji i cieszyć się nie potrafię:( Nie spałam do 5-ej rano,natłok myśli w głowie…Męża nie ma,wróci po południu.Boję się,bo kilka dni temu odebrałam wyniki cytologii a właściwie ich nie odebrałam bo mi lekarz powiedział,że wyszły żle,zlecił jakieś badania.Pytał,czy nie jestem w ciąży,dał jakieś globułki….Mam ogromny chaos w głowie,podejrzewam,że to sprawka mojego męża,dziecinne-wiem ale myslę,że po prostu przedziurawił gumkę.Dziewczyny,ja chyba jestem w szoku…..

  109. hej dziewczyny dzis wlasnie wyszlam ze szpitala , mialam w czoraj krwotok jej jak sie wystraszylam . wylecialy ze mnie 3 skrzepy myslam ze poronilam . maz zadzwonil po karetke zabrali mnie do szpitala ze srachu nawet z wyra nie wstawalam lezalam do 11 byla wizyta , zbadali mnie zrobili usg dzieci sa cale i zdrowe , no i sie dowiedzialm ze moj ginekolog jednak sie myli jestem12 tyg ciazy tak wychodzi z uzg i po wymierzeniu blizniakow , zapisali mi luteina i mam je brac , ktura z was mial cos podobnego pozdrawiam justa

  110. Witjacie dziewczyny!
    Dziewczyny cieszę się , że znalazłam Was od razu mi raźniej się zrobiło. Otóż mam 34 lata i staramy się o drugie dziecko.
    Z synkiem poszło bardzo szybko a teraz jakoś nie idzie. No i dopadła mnie schiza , że ten wiek i jakos tak niewyraźnie się zrobiło.
    A tu okazuje się , że jest nas troszkę.
    Pozdrawiam i życzę miłego dnia

  111. cześć dziewczyny fajnie ze znalazłam tą strone mam 35 lat i staram się o drugie dziecko.Mam nadzieję że w tym cyklu się uda.Ciekawi mnie co tam u Heli i jej kolejnej ciąży

  112. Witaj Kaśka!

    Fajnie , że napisałaś. Ja też mam nadzieję że w tym cyklu się uda hm zobaczymy.
    W tym cyklu pierwszy raz stosuję testy owulacyjne. Ale według testów owulacji brak. Hm sama nie wiem .
    Kaśka a jak długo się starasz o drugie dziecko ?
    Pozdrawiam
    Karola

  113. No i znowu nic.. okres spóźnił się 3 dni, więc już myślałam, że coś tam skombinowaliśmy, ale okazuje się, że nie:-( Marwi mnie to, bo jestem pewna, że to były dni płodne. Dziewczyny, jak teraz liczyć cykl? Od pół roku miałam jak w zegarku, 24 dni, a teraz wychodzi, że ostani miesiąc 27. Jak liczyć obecny cykl i dni płodne? Czekam na odpowiedź!

  114. czesc Karola o drugie dziecko staram sie od 3 miesiecy wiem ze to niedlugo ale myslalam ze uda sie od razu tak jak za pierwszym razem ale to bylo 9 lat temu.Wydawalo mi sie ze mam nawet wczesne objawy ciazy ale niestety dostalam okres.Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkie starajace sie i oczekujace na dziecko

  115. anno ja tez mam regularne miesiaczki i tez robilismy dzidzie w dni plodne przed sama owulacja i tez sie nie udalo ,chyba jednak wiek tez ma swoje prawa i z ta plodnoscia jest juz troche ciezej,szczegolnie jak sie chce miec dziecko ale trzeba miec nadzieje ze sie uda

  116. Hej Dziewczyny!
    Anna jeżeli chodzi o Twój cykl to jeżeli raz masz 24 a raz 27 to idź na ocenę owulacji do ginekologa to będziesz dokładnie wiedzieć kiedy masz dni płodne.

    No właśnie dziewczyny wiek chyba jednak robi swoje. Niestety. Ja chodzę na ocenę owulacji no i niby wszysto ok starania wtedy kiedy trzeba a ciązy jak nie było tak nie ma.
    dziewczyny trzymajmy się dzielnie a 2 kreski wkońcu się pojawią, muszą się pojawić.

    Miłego dnia

  117. Witam. Mam 39 lat i dopiero staram się o pierwsze dziecko. Najprawdopodobniej udało mi się w pierwszym cyklu, czekam tylko na wizytę u lekarza, aby potwierdzić ciążę. Bo ja jeszcze w to nie do końca wierzę… Nie liczyłam żadnych dni płodnych, nie kupowałam żadnych testów owulacyjnych, tylko kochaliśmy się wtedy, kiedy mieliśmy na to ochotę… trzeba na spokojnie 🙂

  118. Witam wszystkie miłe Panie:)

    Jestem tutaj często, ale tylko czytam Wasze komentarze. Kiedyś napisałam tutaj raz, że jestem w ciąży i dopiero lekarz potwierdzi mi czy to ciąża mnoga. Tak to jest ciąża mnoga, obecnie jestem już w 34 tygodniu ciąży, będę miała dwóch synków. Mam już córkę, w X skończy 14 lat. Na razie ciąża przebiegła bez żadnych powikłań, na badaniach prenatalnych wyszło wszystko ok. Teraz dzieci są ułożone główkowo i miednicowo. Czeka mnie cesarskie cięcie.
    Jeśli chodzi o stan psychiczny to było różnie. Najlepiej czułam się w II trymestrze, natomiast w III tr. dopadają mnie różne myśli.
    Po przeczytaniu wszystkich komentarzy, rozumiem doskonale obawy wszystkich Pańte, które są w ciązy i te, które zamierzają być mamusiami.
    Do JUSTY. Nie martw się, lekarz też mi powiedział że skoro to ciąża mnoga to jest automatycznie zagrożona. To zależy od organizmu kobiety. Ja mam 37 lat, jak widzisz starsza jestem od Ciebie i na razie nic mi się nie dzieje. Dobrze,że w szpitalu potwierdzili Ci o zdrowiu bliźniąt. Napisz mi proszę jak ona jest jedno- czy dwukosmówkowa. A jeśli chodzi o badania prenatalne, to ja miała nie inwazyjne i bez pobierania krwi. Trzymaj się i wszystko będzie dobrze.

    Pozdrawiam serdecznie przyszłe i obecne mamusie:)

  119. czesc wam aga czy u ciebie ciaza mnoga uwarunkowana jest genetycznie czy to przypadek.Slyszalam ze w naszym wieku wzrasta ilosc wystepowania ciazy mnogiej i to mnie troche przeraza

  120. Witajcie. Tak czytam i czytam Wasze komentarze i nie wiem co robić. Sama mam 35 lat, 16 (prawie) córkę, kredyty na głowie, a tutaj chciałoby się jeszcze mieć dzieciaczka małego. Żyje się raz i boję się, że mogę już nigdy tego nie doświadczyć. Córkę urodziłam w wieku 20 lat. Przez całą ciążę byłam poniewierana i bita przez „przyszłego tatusia”. Z zazdrością patrzyłam jak inne dziewczyny/kobiety będące w ciąży są obsypywane komplementami przez mężów itp. (kto tego nie przeżył to nie zrozumie). Dlatego chciałabym poczuć się ważną, móc z kimś dzielić radość z rodzącego się życia, wychowywać drugie dziecko – o ile oczywiście podejmę tę trudną decyzję.
    Oczywiście z ojcem córki nie mam kontaktu od 15 lat – co było moją decyzją i nigdy jej nie żałowałam. Teraz mam partnera, z którym mieszkam od 2 lat, znamy się trochę dłużej. No i mam dylemat. Cieszę się z Waszych radości, życzę zdrowych dzieciątek. Nie wiem jaką decyzję podejmę (podejmiemy).
    Pozdrawiam
    ZosiaP

  121. Witam
    Do Kasi

    Ja jestem z bliźniąt, więc u mnie to było prawie pewne, ale moja siostra bliźniaczka nie urodziła bliźniąt ( urodziła dwie córki do 30 ). U mojego brata było ryzyko ale też nie ma bliźniaków. Pytałam się lekarza czy to jest związane z wiekiem ale on kategorycznie zaprzeczył, powiedział że ja jestem najbardziej obciążona dziedzicznie. Ze strony mojego taty są bliżniaki.
    Zresztą mam wiele koleżanek które urodziły po 30-tce i nie maja bliźniaków.
    Pozdrawiam

  122. cześć aga jest to ciążą blizniacza dwukomosmówkowa z tego chyba wynika że maja każde swoje łożysko tak myśle włąśnie dziś weszłam w 17 tydzien biore nadal luteine ze wzgledu na tego krwiaka ale dziecia nic nie jest rozwijaja sie prawidłowo no i dziś włąśnie dzwoniłam do poznania o ten wynik ,już jest , ale odbiore go dopiero jak pojade na komsje bo sie odwoluje . fajnie masz ze masz chłopcow moj mąż teżby chciał , ale co bedzie to bedzie byle zdrowe pozdrawiam

  123. Cześć
    Do Justy. Nie powinnaś się martwić. Jest to najlepszy rodzaj ciąży bliźniaczej. Zobaczysz, przekonasz się sama,że nic Ci i dzieciom nie będzie. Trzymaj się cieplutko i dbaj o siebie 🙂
    I napisz kiedyś jaka płeć.

    Pozdrawiam obecne i przyszłe mamusie

  124. cześć
    już dawno miałam się odezwać, byłam w zeszły tygodniu u lekarza, potwierdził wczesną ciążę, niczego nie przepisał, powiedział, że jak na ten czas, to wszystko jest ok, mam całą masę badań do wykonania.
    Pożyjemy, zobaczymy, co będzie dalej 🙂
    Jak na razie boję się cieszyć – jeszcze zapeszę…

  125. witajcie dziewczyny!

    Ela gratuluje potwierdzonej ciązy. I zazdroszczę strasznie tez juz bym chciała. Ale cóż jestem po okresie starań i odliczam dni do badania beta HCG.

    Choć objawy mam wszytskie na okres i to mnie marwti. hm

    W właśnie wiecie po jakim czasie od przytulanek można zrobić betę?

    Pozdrawiam serdecznie

  126. cześć no ja dzis zaczynam starania jest 13 dzien cyklu wiec przez najblizsze dni trzeba dzialac i mam nadzieje ze tym razem sie uda .Troche jestem przerazona ale jednoczesnie podekscytowana .Boje sie czy troche nie za pozno zaczelam myslec o drugim dziecku,

  127. Cześć Kaśka!

    Ja również dużo rozmyślam o tym że późno się wziełam za drugie dziecko. Ale jakoś ten czas uleciał.
    Ale również pocieszam się myślą że mamami zostają starsze kobietki i wszytsko gra a poza tym mamy już jedno szczęście w domach.
    Wiadomo , że czasy szczytu płodności dawno za nami ale wierzę, że jeszcze jest dla nas czas.
    Ja teraz nie mogę doczekać się robienia testu a to jeszcze tydzień. Straszne to czekanie. Trzymam kciuki za wszystkie starające się może ta jesień przyniesie nam dobre wieści.

    Miłego weekendu dziewczyny

  128. cześć ja urodziłam moje pierwsze dziecko po 44 urodzinach. Całe zdrowe – dziewczynka 10 pkt..
    Co prawda miałam cesarkę ale wynikało to ze zrostów na macicy jakie miałam po wcześniejszym usunięciu mięśniaków. Wcześniej dwie ciąże miałam usunięte – pierwszą sztucznie drugą poroniłam.
    Co prawda ryzyko w tym wieku było dość duże więc zrobiłam badania prenatalne.
    Ciąża przebiegała książkowo, nie miałam żadnych dolegliwości, problemów wręcz okres samej ciąży wspominam wspaniale. Oczywiście regularnie byłam pod opieką lekarza.
    Także dziewczyny można nawet tak późno. Teraz jestem mamą prawie 5 letniej córeczki i bardzo dobrze wpłynęło to na moją psychikę bardzo mnie to odmłodziło. Tym bardziej że mam młodszego o 6 lat męża i wyglądam na dużo mniej niż mam.;)))))

  129. Gratuluję grafka. I dziekuję. Mam tyle obaw. Najzwyczajniej w świecie się boję. A to, co sie czyta w internecie nie zawsze podnosi na duchu….
    Jeszcze raz dziękuję 🙂

  130. Cześć dziewczyny!
    Cieszę się że zajrzałam tutaj, ponieważ mam strasznego doła.
    Kończę 37 lat w grudniu br. i jestem w ciąży-szok dla mnie a dla mojego męża jeszcze większy. Mamy już dwoje dzieci chłopca i dziewczynkę 13 i 9 lat, czyli potocznie mówiąć pełną rodzinkę. Mąż od razu powiedział -usuń. Byliśmy już nawet u lekarza w tej sprawie, ale ja cały czas myślę aby tę ciąże donosić. Mąż podjął taką decyzję w obawie o moje zdrowie- po poprzednich porodach mam zniszczone „podwozie” tzn. obniżenie pochwy i problemy z odbytem – dzieci ważyły 4200. Pocieszam się że pozostaje jeszcze być może opcja cesarki na prośbę. Jutro idę do mojego lekarza, wcześniej byliśmy u innego (z którym rozmawialiśmy o przerwaniu ciąży) bo mój urlopował. Jestem zdruzgotana, nie wiem co począć? Proszę o słowa otuchy. Pozdrawiam Was!

  131. Grafka to pocieszające i troszkę mnie uspokoiło. Ja w tym tygodniu robie test i mam nadzieję na dwie kreski. Choć czuję się dokłądnie jak przed okresem i zaczyna mnie boleć brzuch i plecy także moje nadzieję maleją ale wiecie jak jest do końca sie myśli , że to jednak to.

    Kropka trudna decyzja przed Wami i podjąć ja możecie tylko sami. Nie wiem jakim poważnym zagrożeniem grozi Tobie ciąża. Jak jest Wasza sytuacja. Musisz rozważyć wszystkie za i przeciw. Ale kolejny szkrab w domu to cudna sprawa i skarb.

    Pozdrawiam !

  132. Karola jestem nastawiona już bardziej psychicznie na dziecko i myślę że może po porodzie zrobionoby mi jakąś operację na moje dolegliwości. Po drugiej ciąży lekarz zalecił mi ćwiczenia Kegla- trochę pomogły na obniżenie sklepienia pochwy, ale sex z mężem nie wchodził w grę przez jakieś 2 lata odczuwałam ból podczas zbliżeń i nie miałam z nich żadnej satysfakcji. Czułam się po porostu jak staruszka – wrak człowieka. Do tego doszły problemy z odbytem – nie będę opisywać bo za dużo tego. Męczę się niemiłosiernie porzy wypróżnieniach pomimo diety z błonnikiem i wypijaniu dużej ilości płynów,oraz uprawianiu systematycznie od 8 lat sportu. Po 2 ciąży lekarz powiedział że po menopauzie mogę mieć zrobioną plastykę pochwy, a teraz muszę jakoś przetrwać. Mam natłok myśli o sobie ale również myślę o poczętym dzidziusiu. Boję się też jak zareaguje rodzina. Za tyszień wyjeżdżamy z mężem na urlop do Turcji ze znajomymi – nic jeszcze nie wiedzą. Jeśli zdecydowałabym się jednak na zabieg to nie mam za wiele czasu bo im później tym gorzej -jestem w 6 tyg.
    Ciebie Karola pocieszę że objawy bólu pleców też teraz miałam jak przed okresem a test pokazał 2 kreski tak że pewnie u Ciebie będzie to samo. Karola wiekiem się nie martw -moja siostra w wieku 38 lat urodziła 2-gie dziecko o wadze 5000g siłąmi natury! Mała jest super ma 3 lata. Pozdrawiam Cię cieplutko Pa

  133. Karola, ból podbrzusza i pleców przed terminem @ wcale nie musi oznaczać, że właśnie ona się zbliża. Ja przed bardzo źle się czułam, dosłownie skręcałam sie z bólu. Więc również spokojnie czekałam na @. Minęły 3 dni i nic. Zrobiłam test i wyszło szydło z worka 🙂

  134. Kropka. Przeszłaś już swoje i rozumiem dlaczego ta decyzja jest tak trudna dla Ciebie. Wszystko co opisałaś to jakiś koszmar. Przykro mi , że tyle się nacierpiałaś i rozumiem już Twoję lęki i obawy.
    Ciężka decyzja przed Tobą ale trzymam kciuki i odezwij się.
    Przyznam się Wam dziewczyny że mam nadzieję że nie przyjdzie okres. biorę duphaston w drugiej fazie cyklu i on też może zaciemniać obraz jeżeli chodzi o samopoczucie.
    W czwartek badam Betę zobaczymy co będzie.
    Miłego dnia

  135. mam 36 lat i kawalek .teoretycznie chcialam miec dziecko do 30 🙂 ale nei za wszelka cene(czyt. z kim badz) teraz mam z kim je miec. ten ktos chce je bardzo. ja sie boje.panicznie. czuje sie duchem wciaz mlooodaaa ale wiem ze nie ma na co czekac. probowalismy niezobowiazujaco. ale okres nadszedl i jednak sie rozczarowalam. i co tu ze mna zrobic;)

  136. Witam serdecznie.
    Właśnie dzisiaj kończę 38 lat, a wczoraj dowiedziałam się, że jestem w 5 tygodniu ciąży…
    Bardzo się cieszę z tego zarówno ja jak i mój 12 lat młodszy ode mnie mąż. Z poprzedniego małżeństwa mam już 15 letniego synka, bardzo boję się o to moje nienarodzone maleństwo czy będzie wszystko dobrze, chociaż na tę ciążę zdecydowaliśmy się świadomie. Jestem po przejściach, gdyż w listopadzie byłam również w ciąży i okazało się, żę to ciąża pozamaciczna/szyjkowa/ strasznie to przeżyliśmy, teraz ciąza ułożona jest prawidłowo, ale niestety nipokój mój jest ogromny.
    Pozdrawiam.

  137. Witajcie drogie Panie:)

    Urodziłam moje serduszka 10 września 09, praktycznie miesiąc przed terminem.(miałam wyznaczony na 8 pazdziernika 2009) Chłopaki mają 10pkt i 9 pkt, wagę 2500 i 2400, wzrost po 47 cm. Tak więc jest różnie, mój poród rozpoczął się w 35 tygodniu. Jestem szczęśliwa,że nic im nie jest. Teraz śpią i czekam, kiedy się obudzą dwa moje smerfy. Pozdrwaiam serdecznie wszystkie dziewczyny i proszę Was nie martwcie się wszystko będzie dobrze.:)

    mama bliźniaków:)

  138. noo to agus gratulacje ,juz jestes szczesliwa masz juz dwa skarby na swiecie , no lekarze tak mowia ze ostatnio blizniaki sie szybciej rodzi nawet o 1 miesiac najwazniejsze ze sa zdrowe moje lataja w brzuchu , i musza poczekac choc do lutego pozdrawiam serdecznie zdrowka dla ciebie i dla maluszkow

  139. Witajcie dziewczyny!

    Serdecznie gratulacje Aga 37.
    A ja zrobiłam test w czwartek i nic ale jakos nie dawało mi spokoju brak okresu i powtórzyłam test w sobotę i mam bladą ale jest drugą kreskę.
    Pomimo że to druga ciąża jestem nadal w szoku. Teraz tylko wizyta u lekarza potwierdzająca , że wszystko ok.
    Pozdrawiam Was gorąco dziewczyny i życzę miłego początku tygodnia.

  140. Agus gratuluję! Niech Ci się maleństwa dobrze chowają…
    Karola – gratuluję dwóch kreseczek. Teraz dopiero się zacznie 🙂
    Do tych, które się bardzo boją – ja przed wcale się nie bałam, potrzeba posiadania dziecka była bardzo silna. Teraz boję się, nawet bardzo… A jednocześnie jestem bardzo spokojna, choć smutna. Trudno to wytłumaczyć…
    Pozdrawiam wszystkie dojrzałe mamuśki!!!!

  141. No właśnie ja mam to samo. Przed ciążą wręcz marzyłam o niej. A teraz złapałam jakieś jazdy. Też zamiast spodziewanej ogromnej radości pojawił sie lęk i dokładnie tak jak ela piszesz jakiś smutek.
    Kurde juz nic nie wiem ale to chyba tak jest w stanie błogosławionym.
    Choć to moja druga ciąża to pomimo wszytsko jestem zdenerwowana.
    Ale czas zrobi swoje i mam nadzieję , że jak mi juz lekarz wszystko potwierdzi że jest ok to humor wróci i zacznie się odliczanie.

    pozdrawiam

  142. Witam wszystkie mamuśki!Dzisiaj odkryłam tę stronkę i jest mi cieplej na duszy.Że nie jestem sama!Mam 38 lat i jestem w 15 tc.To będzie nasze 4-te dzieciątko.Martwie się strasznie czy uda mi się donosić ciążę,mam mięśniaka i czasem czuję twardnienie brzucha szczególnie w tym miejscu.Nie ukrywam że ta ciąża była dla nas ogromnym zaskoczeniem(ja ochłonęłam szybciej od męża),a teraz nie wyobrażam sobie że mogłabym ja stracic.Może któraś miała też mięśniaka w ciąży? Zapomniałam dodać na poczatku,że moja mama urodziła mnie jak miała skończone 44 lata .Chyba mi sie od niej udzieliło…Pozdrawiam serdecznie i miłej nocy życzę!

  143. Alu, ja mam w tej chwili mięśniaka. Przed ciążą lekarz mówił mi, że ten mięśniak nie będzie mi w ciąży przeszkadzał. Przez przypadek zmieniłam lekarza, a ten stwierdził, że nie jest tak do końca przekonany, czy ten mięśniak nie będzie mi przeszkadzał. Na razie nic nie odczuwam, na szczęście…

  144. Karola, ja miałam ten stan melancholii już na kilka ni przed pierwszym testem. Po ujrzeniu dwóch kreseczek cieszyłam sie jakies 2-3 minuty, po czym wróciłam do swojego spokojnego, mrocznego stanu. Czytałam trochę ne ten temat w necie, niekiedy tak się zdarza i jest to całkiem naturalne zjawisko. Tylko że ja wolałabym tryskać radością…

  145. Witam!
    Przeczytałam wszystko.Gratuluję odwagi wszystkim dzielnym mamom.
    Ja mam 39 lat, dwoje dzieci(12 i 9),wspaniałego męża ,fajną pracę,ułożone życie. Od długiego czasu mój mąż marzy o trzecim dziecku.Trwa to już chyba rok. I powiem , że chyba mnie przekonał.A po lekturze Waszych historii jestem przekonana tym bardziej. Umówiłam się już na wizytę u mojego sprawdzonego lekarza dzięki któremu mam moje pociechy. Bo łatwo nie było: pierwsze dwie ciąże-poronienie, następna donoszona(Bartuś kochany),następna-późne poronienie,następna -donoszona(nasza słodka Anulka) i następna ciąża pozamaciczna. W takiej sytuacji podejmę kroki dopiero po konsultacji z lekarzem, zrobieniu wszystkich niezbędnych badań i stwierdzeniu przez lekarza -TAK. Inaczej się boję i mój mąż to rozumie i nie pogania.Muszę przygotować się do tego kroku, bo wizja straty dziecka mnie przeraża.Po lekturze Waszych wpisów jestem spokojniejsza, że to nie za późno. A moim dzieciom buzie się śmieją jak słyszą, że mogliby mieć jeszcze rodzeństwo.

  146. czesc dziewczyny troche mnie nie bylo bo jestem ostatnio zapracowana.Karola moje gratulacje przeciez na to czekalas.Strach jest oczywisty na poczatku najwazniejsze zeby wszystko bylo dobrze mam nadzieje ze niedlugo mnie to szczescie spotka

  147. Witajcie dziewczyny!
    Z dnia na dzien jest lepiej i zaczynam się cieszyc choć wie tylko mój mąż i mamuśka o tym bo czekam do wizyty u lekarza. I jak powie że serduszko jest to wtedy obwieszczę światu. Wracam do pracy i pozdrawiam Was gorąco. Trzymam kciuki za przyszłe dojrzałe mamy i za już zafasolkowane.

  148. Witajcie moje Kochane!Wybaczcie,że tak długo milczałam.Obecnie jestem w 21 tc,no i dowiedziałam się,że to będzie córeczka!Jak ja się cieszę!Mam 2 synusiów i 1 córę więc znowu się wyrówna,będzie 2 i 2.Czuję się dobrze,chociaż martwi mnie,że nie zrobiłam badań prenatalnych.Mam nadzieję,że córusia urodzi się zdrowiutka,jeszcze ten poródddddddddddddd………….Cieszę się,że ten topik tak ożył.Jest potrzebny,więc piszcie,dzielcie się radościami i smutkami.Całuje Was bardzo,bardzo,bardzo gorąco.Hela z gromadką.

  149. Witaj Helu!Ja niedawno trafiłam na tę stronkę.Też oczekuję czwartego dzidziusia!Trochę boje sie jak sobie poradzimy.Ja nie pracuję mąż prowadzi taką małą firmę ,więc pieniążki raz są a raz nie!Ale najważniejsze teraz jest aby ciążę donosic i dzidzia urodziła się zdrowa,a ten poród też mnie przeraża!!!!!!!Tak sobie myślałam że to mnie już nie spotka a tu taka niespodzianka!Pozdrawiam serdecznie!

  150. Witajcie mamusie i przyszłe mamusie . Jestem w piątym tygodniu i bardzo się boję …Mam 36 lat i jest to moja pierwsza , Była planowana tylko że dwa dni po teście i wizycie i gina wylądowałam w szpitalu na ponad tydzień na zapalenie nerek i dostaję jeszcze antybiotyki i furagin iiii tak się boję o zdrowie dziecka . Czy może któraś miala takie doswiadczenia ? W tak wczesnej ciąży ? Niewiem co mam myśleć jak się pytalam lekarzy to słyszałam że to bezpieczne atybiotyki i nie mogą dopuscić do rozrastania zakazenia , a moje pytania dotyczące zdrowia dziecka omijali szerokim łukiem .. A wszędzie straszą jak działają antybiotyki na ciąże zwłaszcza wczesną ..Kobietki pomóżcie

  151. Witaj Dorka!

    Rozumiem Twoje zdenerwowanie ale jest cześć antybiotyków bezpiecznych dla kobiet w ciąży.
    Niestety lekarze nigdby nie zapewnią że nie ma to wpływu w 100 % na dziecko. Ale musisz wierzyć że wszystko będzie ok. Jest az nadto przypadków przyjmowania leków w I trymestrze i dzieciaki rodzą sie zdrowe.
    Ja sama mam koleżankę , która przeszła anginę na samym począteczku ciąży z antybiotykami.
    Druga moja koleżanka złapała toksoplazmowę na samym początku i dziecko jest zdrowe.
    Ja w pierwszej ciąży łapałam infekcję za infekcja na samym początku a mój synek to zdrowy 4latek.

    Także wiem że sie denerwujesz ale wierzę że wszystko będzie dobrze.

    Pozdrawiam

  152. czesc dziewczyny znowu sie nie udalo bo dostalam okres a juz tak wierzylam.to juz czwarty nieudany miesiac zaczynam sie zastanawiac czy sobie nie odpuscic bo moze faktycznie to juz nie jest pora na drugie dziecko,ale z drugiej strony to nie chcialabym aby moja corcia zostala jedynaczka.Karola czy bylas juz u lekarza i jak tam twoj nastroj ?

  153. Cześć dziewczyny
    Nie piszę często, ale to dla tego, że jeszcze nie mogę cieszyć się z Wami radością brzuszka, ale bardzo często tu zaglądam. Dorka nie martw się o antybiotyki, one dziecku nie zaszkodzą, a bakterie jeśli nie będą opanowane mogą z pewnością wyrządzić wiele krzywdy w organizmie twoim i dziecka. Jedz dużo jogurtów i będzie ok. We wczesnej ciąży najgroźniejsze są wirusy (grypy, ospy,CMV itd.) dlatego uważajcie na siebie teraz dziewczyny.
    Hela gratulacje, fajnie mieć taką rodzinkę.

  154. Hej dziewczyny!Dorka ja nie wiedząc jeszcze o ciąży leczyłam zapalenie zatok.Miałam robione rtg i oczywiście brałam antybiotyki i nie tylko,również inne nie dozwolone w ciąży leki.Powiedziałam o tym później gin.Okazuje się że taka dawka promieniowania jaka jest podczas jednorazowego naswietlania
    absolutnie dziecku nie szkodzi,antybiotyki również.Ale rozumiem twój niepokój!
    Kaśka-szkoda że ci sie nie udało tym razem-próbuj wytwale,albo nie wiem odpuść sobie?!Podobno czasami wszystko dzieje sie w naszej psychice!Pozdrawiam i miłego dnia życzę.

  155. cześć wam mamusie a co ja mam powiedziec od lutego bede mamą 5 rodzieci chcialm miec 4 dziecko a tu na koniec wyszły bliżniaki hehe no ale cóz takie życie zasze mówie że życie płata figla przynajmniej na starość będzie w domu wesoło jak sie wszyscy spotkaja no hela gratulacje z córeczki ja jeszcze nie wiem co będę miała choć by,m chciała tak jak aga synków ale zobaczymy pozdrawiam was serdecznie

  156. alu 71 w którym jesteś tyg?Fajnie,ze nie jestem taka samotna ze swoją gromadką….justa gratuluję,ale niespodzianka!Ja mam termin niby na 27.01,sama wyliczyłam sobie jednak na 11.02,a na usg wyszło na 13.02.niooooooooo,tylko,że moje cudenka zawsze ”wyłażą”sporo po terminie…tylko KTÓRYM?ha ha ha,pozdrawiam.

  157. hej ja niby na 17 03 2009 ale jak lerzałam w szpitalu wyszło ze na lutego i na badaniach prenatalialnych też wyszło ze ciąża starsza wiec chyba urodza sie w lutym pozdrawiam serdecznie mamusie

  158. Dzięki kobietki , uspokołyście mnie troszkę , Idę jutro do gina żeby dowiedzieć się co dalej z tym leczeniem ,mam nadzieję że już będzie koniec . Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamusie obecne i przyszłe

  159. ala 71 to tak jak mnie mnie tez ciogle cos boli a njbardziej lewa noga moze to jest zwiazane z moim kregoslupem sama juz nie wiem 21 pazdziernika ide do neurochirurga moze mi cos zaradzi pozdrawiam cie serdecznie

  160. Mi też stale coś dokucza. Mdłości przeszły (oby nie wróciły), ale często boli mnie głowa (kiedys wcale) albo brzuszek albo piersi, no coraz częściej robi mi się słabo… Zastanawiam się, gdzie jest ten gościu co nasz stan nazwał „błogosławionym” 🙂

  161. Witajcei dziewczyny !

    Długo mnie nie było bo dopadły mnie mdłości i o niczym innym nie umiem myśleć.
    Kaśka dziękuję nastrój już dużo lepiej choć strasznie się boję żeby wszystko było ok. To dopiero 6 tydzień także denerwuję się.

    Wszytskiego dobrego życzę obecnym i przyszłym mamusiom. Już z pierwszym dzieckiem zastanawiałam się kto wymyślił hasło stan błogosławiony. Ciąglę coś człowieka boli i na dodatek nijak tu sobie pomóc bo leków brać nie można.
    Pomimo wszystkoi życzę miłego dnia

  162. Witam wszystkie kobietki. Mam 36 lat , jestem w szóstym tygodniu i mam torbiel jajnika o wielkosci 4 cm. , to moja druga zagrożona ciąża, jestem załamana i zła na sama siebie. Mam synka w wieku 9 lat , ciążę przechodziłam fatalnie, poród był ciężki ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Teraz za to boję sie jak diabli, jestem oczywiście na zwolnieniu lekarskim , ale w domu nic tylko głupie myśli, no i jeszcze ten wiek _ skończone 36 lat , badania prenatalne , to wszystko mnie przeraża! Może któraś z was przeżyła taką zagrożoną i ,, cystową ,, ciążę? pozdrawiam**

  163. Witam wszystkich!Tusiu,ja mam skończine 38 lat,noszę czwarta ciążę i też boję sie jak diabli,jak mnie coś zaboli(często)to też tylko czarne myśli w głowie.Boje sie problemów szyjkowych,rozwarcia i wszystkiego co z tym się wiąże.Mam w dodatku mięśniaka na macicy i również torbiel.Mi lekarka nie kazała się nią przemować,widocznie ze strony cysty zagrożenia nie ma ,jest za to z tego diabelnego mięśniaka!Badań prenatalnych nie robiłam-mój wybór.
    Elu!Pozdrawiam…

  164. Witajcie dziewczyny!
    Ja mam 34 lata i też jestem chodzącym stresem i cały czas się martwię aby wszytsko poszło dobrze.
    Jak mnie mdli to źle a jak nie mdli to myślę dlaczego mnie nie mdli czyżby coś się stało?
    Zwariowac idzie. Mam nadzieję że jak minie I trymestr to będę już bardziej umiała się cieszyć ciążą.
    Pozdrawiam Was dziewczyny.

  165. Witajcie! Właśnie to jest dziwne , że ten upierdliwy stres towarzyszy nam wszędzie , nawet w tym ,,błogosławionym stanie,,. Jak to jest ,że kobieta musi tyle tego wszystkiego nieść na swoich barkach? Nie ma sprawiedliwości. Sama ciąża powinna być wspaniałym przeżyciem a nie czasami ciągiem problemów! myślę , że gdzieś tam kiedyś zostaniemy za to poświęcenie docenione…. Moja pierwsza ciąża była koszmarem- krwawienia, szpital , mdłości, torsje,stres ,ciągły strach o dziecko- szok . Miałam 27 lat ,nie wiedziałam , że ciąża może być tak podłym stanem. Teraz na to wszystko patrzę tak : co ma być to będzie, przeznaczenia nie ominiesz! Jest mi trochę lżej z tym założeniem , bo tyle przeszłam z moim synkiem , gdy był w brzuszku, a jednak jest , urodził się i jest przy mnie , mam go i, bo tak miało być , bo tak chciał los . Teraz też jest strach , ale mniejszy ,może dlatego , że mam Mikołaja już, nie wiem ! Ale wiem ,że trzeba chyba po prostu zawsze czekać , kobieta tak już ma , na wszystko w życiu musi czekać , Alu i Karolko trzymam kciuki za Was , żeby Was zdrówko nie opuszczało! pozdrawiam*

  166. dziewczyny co biezecie lub bralyscie na zgage mnie nic nie pomaga a nasila mi sie chyba dlatego ze mam w sobie blizniakow ta zgaga jest nie do wytrzymania
    ja tez tak mowie co ma byc to bedzie tez mialam 2 krwotoki balam sie ze dzieci stracilam jak pojechalam do szpitala okazalo sie ze dzieci sa i nic im nie jest teraz weszlam w 21 tydz czuje sie na ogol dobrze z malymi dolegliwoasciamy kregoslupa i lewej nogi bo to mam od operacji ale na ogol jest dobrze byle jakies lekarswo na zgage pozdrawiam was

  167. Witam Was wszystkie. Jestem tutaj po raz pierwszy, po raz pierwszy również piszę na forum. Skończyłam niedawno 35 lat i – mimo tego, iż wierzę, że co ma być, to będzie – jakoś w sprawie dzieciątka, tzn jego braku, odczuwam niepokój. Staramy się już ponad 2 lata… Bez efektu niestety. Jesteśmy oboje po badaniach ogólnych. U męża ok, u mnie nie. Mam zbyt niski poziom progesteronu – zaczęłam brać luteinę i – jak to określiła pani doktor – leniwe jajniki. Na 27.10 mam wyznaczoną laparoskopię i drożność jajowodów. Boję się coraz bardziej, bo termin coraz bliżej. Napisałam, bo pomyślała, że będzie mi raźniej, jak się tu wpiszę. Wiele z Was podziwiam, że po takich dosyć dramatycznych przejściach jesteście pozytywne i szczęśliwe. Też myślę, że będzie dobrze. Musi być. Pozdrawiam, będę tu zaglądać, nareszcie mądre i kształcące forum. Dziękuję. 🙂

  168. Witaj Justa , co do tej zgagi , to pamiętam ,że ja też miałam dość duże problemy w pierwszej ciąży , ale na to tylko pomaga dieta i właściwe położenie ciała. Nie pij soku pomarańczowego , grejfrutowego itp. , nie jedz słodyczy , pikantnych potraw , za to włącz do diety dużo przetworów mlecznych: serów, jogurtów, mleka . Pij dużo niegazowanej wody mineralnej i nigdy nie leż w pozycji na plecach , raczej na boku, szczególnie na lewym . Głowa musi być zawsze wyżej niż tułów , mnie to pomagało , pozdrawiam , tusia.

  169. Witam wszystkie Panie:)
    Własnie dowiedziałam się, że jestem w ciąży:) mam skozczone 36 lat i wiem, że róznie moż być, jednak jestem dobrej myśli. Dobrze, ża znalazłam tą stronę, Wasze komentarze napawają mnie optymizmem:) pozdrawiam Wszystkie Oczekujące i Wychowujące

  170. Witajcie dziewczyny!

    U mnie mdłości straszne nadal i pracować mi się nie chce.
    Dopiero 8 tydzień a mnie się wydaje , że wieki mineły. W pierwszej ciąży jakoś więcej cierpliwości miałam.
    Ech jakiś kiepski nastrój mam ale to chyba pogoda robi też swoje.
    Pozdrawiam wszystkei dojrzałe mamy.

  171. Witam wszystkie kobietki

    Na tę stronkę trafiłam przypadkowo, ponieważ od kilku dni zaczełam śledzić różne fora na wiadomy temat.
    Forum strasznie przypadło mi do gustu.
    Mam 14 letnią wspaniałą córeczkę, lecz uważam , że jedno dziecko to za mało.
    Jestem w siódmym niebie, kilka dni temu dowiedziałam się , iż jestem w upragnionej ciąży.
    Niecałe dwa lata temu poronoiłamw 8-9 tyg. Tak to wszystko strasznie przeżyłam, że bardzo długo nie mogłam dojść do siebie a tym samym zdecydować się na maluszka.
    Całe szczęście mąż bardzo mnie wspierał i w czerwcu br. postanowiliśmy ponownie spróbować.
    Staraliśmy się kilka miesięcy myślałam już , iż to za późno a teraz jestem szczęśliwa choć to dopiero 5 tydzień.
    Za niecałe 2 miesiące skończę 36 lat, przerażenie, radość i niepewność to teraz moje uczucia.
    A do tego wszystkiego mam straszne migreny na które pomagał mi tylko sumamigren i imigran, niestety dowiedziałam się, że teraz nie mogę tych tabletek zażuwać, nie mam pojęcia co terraz będzie dalej.Może którś z pań ma jakiś códowny sposób na migrenki.

    Pozdrawiam cieplutko wszystkich.

    (przepraszam strasznie za byki… )

  172. Witajcie, mam problem z podjęciem decyzji o badaniach prenatalnych tzn. nie wiem czy dobrze myślę ale nie chcę chyba ich robić , sama nie wiem . Różne opinie znajomych weryfikuję i nie umiem się zdecydować, jedni mówią robić inni nie ! Jestem zdezorientowana , bo chyba boję się wyników, bo jak wyjdą nie tak to co wtedy? może któraś z Was ma takie obawy jak ja? napiszcie Ciężarówko nie mam recepty jak sobie ulżyć przy migrenie, ale ja też miałam miesiąc w miesiąc a teraz jak jestem w ciąży wszystko przeszło, może Tobie też przejdzie samo , czasami hormony ciążowe pomagają . Pozdrowionka dla wszystkich mamusiek*

  173. Witajcie.Fajnie piszecie ale ja tak nie mialam.Skonczylam 35 lat i postanowilismy ze 3 dziecko to fajny pomysl dodajmy ze mamy 2 dziwczynki w wieku 10 i 11 lat.Niestety poronilam na poczatku sierpnia,ja bym chciala jeszcze sprobowac ale maz nie.Liczylam na syna aby glupki w pracy meza sie nie smieli,ale corka tez by mi lazala .Ale nie wiem jak to bedzie.

  174. witam…
    strasznie długo mnie tu nie było, chciałam tylko napisac,że 20.10.2009 urodziłam prześlicznego a co najwazniejsze zdowego synka,który zawładnął moim serduchem:)
    do samego porodu miałam mieszane uczucia, zastanawiałam się czy zdołam pokochac tego dzieciaczka,a jednak moje uczucia matczyne odezwały się ze zdwojoną siłą,a i moi chłopcy pokochali brata bezgranicznie…
    powiem tylko,że pomimo tego jak to wszystko wyszło, nawet jestem szczęśliwa:)

  175. hej laski przyszle mamusie i i te co juz sa po rozwiazaniu . jestem po usg i mam dwuch synków hoć co do tego drugiego jeszcze nie na 100 procent bo lezy sobie dupcia pozdrawiam was wszyskie

  176. Witam dziewczyny.Tak jak wiele z was trafiłam tu przez przypadek.Szukałam info o ryzyku póznej ciąży.Jesteście wspaniałe,stronka fantastyczna.Czytałam wasze historie jednym tchem. Może i moja was zainteresuje,może i mnie któraś z was podniesie na duchu.Mam 38 lat, 2 dzieci, 13 lat córka i 9 synuś.Mój partner jest młodszy ode mnie o 8 lat.Mam za sobą nieudane małżeństwo,lata samotności,łez i poczucia że nic mi się nie udało.Mój mąż był akoholikiem i hazardzista.4 lata temu rozstaliśmy się choć mieszkaliśmy razem jeszcze 2.Wyprowadziłam się kiedy zaczęły mi ginąć pieniądze, nie miałam gdzie mieszkać,dom był jego rodziców, wynajęłam mieszkanie.Było mi ciężko ale miałam spokój skończyły się awantury.Rok temu poznałam wspaniałego faceta zamieszkaliśmy razem.Był zupełnie inny niż mój mąż pomagał mi we wszystkim,nie zostawiał samej,dzięki niemu spełniłam swoje marzenie.To on mnie namówił żebym zaczęła studiować.Kiedy myślałam o tym wcześniej zawsze słyszałam że jest mi to nie potrzebne.Ten rok był też sprawdzianem dla nas.Mój partner stracił nieoczekiwanie pół swich dochodów,musiał spłacać długi swojej byłej żony chciał odejść ode mnie żeby nie być ciężarem dla mnie.Nie zgodzilam się było nam ciężko ale jakoś poradziliśmy sobie.On nie ma dzieci jego była nie chciała,jego marzeniem jest nasze wspólne dziecko.Moja druga ciąża była fatalna odklejało mi się łożysko,leżałam miałam depresje.Wszysko to było spowodowane sytuacją w domu.Poza tym wyszły mi żylaki które po porodzie się nie wchłonęły i musiałam je usunąć operacyjnie.On wiedział o tym i powiedział że nie chce mnie narażać więc wystarczą mu moje dzieci.Myślałam o tym dużo i w lipcu podjęłam decyzję o dziecku.Zaczęłam brać kwas foliowy, on bardzo się ucieszył ale po cichu nie wierzył że się zdecyduję.11 listopada wyjęłam spiralkę mój partner do dziś jest w szoku(za 2 dni będzie pierwsza próba).Boję się że się nam nie uda tak szybko,boję się czy będzie ok z ciążą,czy mama mi pomoże bo muszę wrócić do pracy po macieżyńskim bo nie damy rady finansowo,jak zareagują dzieci bo wiem że nie chcą juz rodzeństwa.I wiele innych strachów jest we mnie ale wiem że bardzo chce miec dzidziusia i uszczęśliwić jego tatusia.Trzymajcie za nas kciuki dziewczyny.

  177. Ja dopiero planuję ciążę, mam 33 lata i chcialabym mieć maleństwo, wasze opowiadania dodają mi sily, dziękuję i życzę wszystkim wielu radości z maleństwami.

  178. Witam! Trafiłam na tę stronę już dawno, nie miałam jednak wcześniej odwagi nic napisać. Niedawno skończyłam 35 lat i niedawno kolejny raz byłam w ciąży. Mam dwoje dzieci i cztery poronienia za sobą. Kilka miesięcy temu okazało się, że kolejny raz jestem w ciąży. Bardzo się z tego faktu ucieszyłam. Niestety moja radość trwała krótko. Bardzo chciałabym jeszcze wziąć w ramiona swoje maleństwo, jednak mam wątpliwości, czy to rozsądne decydować o urodzeniu kolejnego dziecka. Dodam, że moja sytuacja zawodowa jest niestabilna, a wię prawdopodobnie nie będę mogła liczyć na przedłużenie umowy i macieżyński. Podziwiam Was dzielne i silne dziewczyny, które tak odważnie stawiają czoło niełatwym przecież sytuacjom. Pozdrawiam.

  179. Witam! w tym roku skończę 39 lat i właśnie dowiedziałam się że jestem w ciąży to moja trzecia ciąża.Strasznie się boję bo nie wiem jak to będzie w tym wieku.Ostatnio rodziłam 11 lat temu.Ciąże przebiegały rewelacyjnie żadnych mdłości zmian nastroju nic z tych rzeczy ale….no właśnie to było 11 lat temu a teraz jestem dużo starsza i nie wiem jak to będzie.Czy któraś z Was wie na czym polegają badania prenatalne?

  180. witam,bylam wczoraj u lekarza ,zrobil usg i wszystko OK!!! widzialam bijace serduszko naszeej dzidzi ! Zojka nie martw sie,ja tez mam nie stabilna sytuacje,mieszkam w niemczech mam meza polaka i juz 17 letnia corcie!tez mam nadal obawy o moja ciaze w zwiozku z nie mlodym moim wiekiem!ok 15 tyg ciazy pojde na badania pobiora mi wody plodowe i jestem pelna wiary ze bedzie wszystko ok!!!trzymam kciuki i wszystkiego naj w nowym roku!!pozdrawiam

  181. Dziewczynki kochane.
    Dziekuje…ze moglam przeczytac wszystkie wasze historie,ze dodalyscie mi otuchy.Ja mam 34 lata,14 letniego synka z poprzedniego zwiazku.Od 3 lat jestem ze wspanialym mezczyzna i od jakis 2 lat staram sie o dziecko…niestety,na razie bez rezultatow.Nigdy w zyciu nie mialam zadnych doleglkiwosci natury ginekologicznej,okres jak w zegarku,zadnych boli….jakiez bylo moje zdziwienie,kiedy okazalo sie,ze tak trudno jest zajsc w ciaze…Mieszkam w Anglii i mam utrudniony kontakt z dobrymi lekarzami,kilkakrotnie odwiedzalam lekarzy w Polsce,kazdy mowil,ze jestem zdrowa…po 1.5 roku bezowocnych staran lekarka zrobila mi badania hormonow i okazalo sie,ze mam starsznie wysoka prolaktyne,ze to moze jest powodem.Od 3 miesiecy wcinam parloder,od 5 d.c duphaston,a w tym miesiacu doszlo clo.Wydaje mi sie,ze ja zablokowalam sie psychicznie,ja juz nie wierze,ze moze mi sie udac…..ale jak czytam te wszystkie historie,to wiem,ze mam jeszcze troszke czasu aby sie leczyc i PROBOWAC,PROBOWAC,PROBOWAC …DO UPRAGNIONYCH DWOCH KRESECZEK NA TESCIE.

  182. Witam! Dziękuję Alex za odpowiedź i życzenia. życzę Ci, aby maluszek wspaniale się rozwijał i w odpowiednim czasie zdrowy pojawił się na świecie. Cieszę się, że optymistycznie patrzysz w przyszłość, bo to jest najważniejsze. Tak trzymaj, ja też trzymam kciuki. Napisz, gdy już bedziesz wiedziała wiecej i koniecznie, jak dzidziuś sie pojawi. Powodzenia

  183. Witam! Dziekuję Alex! Życzę Ci, aby Twój maluszek prawidłowo sie rozwijał i bez problemów pojawił się w swoim czasie na świecie. ciesze się, że mimo obaw optymistycznie podchodzisz do zycia. Tak trzymaj. Ja też trzymam kciuki. Powodzenia i daj znać co z dzidziusiem. Pozdrawiam

  184. Witam! Dziękuję Alex! Cieszę się, że mimo obaw optymistycznie patrzysz w przyszłość. Tak trzymaj. Trzymam kciuki za Ciebie i maluszka. Jeśli będziesz miała ochotę napisz jak wygląda sytuacja. Ja nie mam jeszcze odwagi, ale uważam, że chyba warto. Pozdrawiam i życzę powodzenia

  185. witam dziewczyny. dawno nie zaglądałam miałam kłopoty z internetem. jestem w 9 tyg.ciąży.też miałam usg takie normalne ale 4 lutego będe miała genetyczne a potem amniopunkcję boję się choć mój lekarz mówi że ryzyko jest minimalne.dziś miałam badania w kierunku cukrzycy bo mam podwyzszony cukier ani w pierwszej ani w dugiej ciąży nie miałam takich kłopotów.alex mam 38 lat i też wierzę że będzie dobrze.Zojka trzymam kciuki za ciebie pozdrawiam

  186. Witam Was Dziewczyny

    Bardzo się ciesze,że trafiłam na ten portal.Wydawało mi się że myślę irracjonalnie,ponieważ mam 39 lat,drugiego męża z pierwszym się rozeszłam,był tyranem itp.Mam obecnie wspaniałego męża(po prostu uważam go za cód Boży)nie myślałam że będę jeszcze tak szczęśliwa w swoim życiu.Ale wracając do wątku mojej myśli bardzo pragniemy mieć dzidziusia a tu nic od roku czasu.Mąż ma dwoje dzieci z pierwszego małżeństwa a ja jedno.Nie wiem co mam myśleć,chyba jednak nie pisane nam jest wspólne dziecko,jestem zdruzgotana nie wiem gdzie mam się zwrócić,do jakiej kliniki aby nam pomogli.Proszę Was Dziewczyny o jakąś podpowiedż.Pozdrawiam

  187. Witam Panie,
    Ciesze się,że odnalazłam taką stronę mam 39 lat,drugie małżeństwo(pierwsze było nieudane,mało powiedziane)Nie będę wracać do przeszłości,ponieważ była okropna.Na chwilę obecną mam wspaniałego męża,przede wszystkim kochającego mnie i szanującego.Dotychczas myślałam że mój tok myślenia o dziecku w tym wieku jest irracjonalny ale widze że nie jestem osamotniona jest dużo Pań,które decydują się na puźniejsze macierzyństwo,Bardzo chcemy mieć z mężem dzidziusia ale niestety rok czasu starań i nic.Wspomne, że ja mam córkę z poprzedniego związku, jak również mąż ma dwoje dzieci(jego dzieci i moje są dorosłe).Jestem załamana razem z mężem tak pragniemy tego dziecka,może któraś z Was udzieli mi jakiś informacji odnośnie dobrej kliniki(lekarza),byłam już u dwóch ale to nic nie daje.Dziękuje z góry za jakieś informacje.
    Pozdrawiam

  188. Witam wszystkich! W wieku 43 lat urodziłam zdrowego synka dzisiaj mój maluch ma 16 miesięcy( mam już dwie córki 23 i 18 lat) Ciąża przebiegała książkowo. Byłam oczywiście na badaniach prenatalnych wszystko było ok! poród odbył się w terminie siłami natury. Od początku ciąży do końca oczywiście pracowałam. Może to nie jednemu wyda się niedorzeczne ale ja myślę jeszcze o córeczce. Jestem po wizycie u mojej pani ginekolog i wg niej nic nie stoi na przeszkodzie abym zaszła w ciążę. W ostatnich latach dużo się zmieniło jeśli chodzi o ciąże kobiet po 40-tce. Znam dużo „młodych” matek ha ha, które urodziły zdrowe dzieci właśnie po 40-tce. Nie bójcie się krytyki. To do was należy decyzja. Ale ile radości takie maleństwo wnosi do naszego życia to tylko my matki wiemy.Pozdrawiam wszystkich!!!

  189. Witajcie dziewczyny ! Przeczytalam wszystko jak ksiazke!! Nie martwcie sie !!! Moja Mama urodzila mnie w wieku 35lat siostre w wieku 40 lat. Nigdy nie mialysmy trudnosci z nauka. Wrecz przeciwnie. Moje zycie ulozylo sie tak , ze moglam pomyslec o ciazy dopiero w wieku 36 lat. Urodzilam synka w tydzien po 37 urodzinach. Pierwsze dziecko. Jest wspanialym 4 latkiem. Madrym i slicznym chlopczykiem. Bardzo chialabym miec jeszcze drugie ale zmagam sie z ciezka choroba chroniczna i nie dalabym rady wychowywac jeszcze jednego malucha . Moje wszystkie sily pochlania synek. Juz samo to ze go mam jest „cudem”. Takze skoro jestescie zdrowe i chcecie miec dzecko to nie ogladajcie sie na innych. Na to co mysla co powiedza. W koncu inni nie zyja naszym zyciem. Dzisiaj mojej Mamusi „inni” zazdroszcza ze ma fajne dzieci , ze ktos o nia sie troszczy ze nigdy nie jest sama . Bardzo ja kocham i dzieki Bogu ze nas urodzila !!!

  190. Witam serdecznie
    Jestem pierwszy raz na takim portalu
    Mam 35 lat i oczywiście ogromne pragnienie na macierzyństwo
    Moja mama miała nas bardzo wcześnie,bo w wieku 19 lat brata i mnie w wieku 20lat.
    Gdybym miała to ocenić z boku uważam,że za wcześnie.Przede wszystkim,nie byli dojrzali.Teraz to wiem.Ciągłe kłótnie w którym uczestniczy dziecko to ogromny stres i uczucie,że jest się gorszym.Ponieważ śmiali się z nich nasi sąsiedzi,a dziecko to widzi…
    Dlatego nie chciałam mieć dziecka w tak młodym wieku.
    Obecnie jestem z partnerem 15lat i jest mi dobrze.Mam prace która daje mi satysfakcje i ostatnio przez NK mam kontakt z ludzmi którzy nie wierzyli,że COŚ ZE MNIE WYROŚNIE
    Pisze o tym wszystkim ponieważ pragne mieć dziecko,ale z drugiej strony boję się BIEDY,na jaką byłam narażona w dzieciństwie.
    Teraz czytając wasze listy odkryłam podobne rozterki i problemy i widzę,że nie jestem sama
    Postanowione!,Będziemy się starać.Dziękuje za ten portal

  191. hej dziewczyna! ja tez jestem w drugim zwiazku,moja corka z pierwszego malzenstwa ma 17 latek juz,ja w marcu skoncze 38 i jestem obecnie w 11 tc.tez staralam sie z mezem o dzidziusia,zaszlam po 3 latach w ciaze.nie chcielismy biegac po lekarzach i kiedy juz myslalam ze nic z tego ……to na mikolaja 2009 zrobilam test i okazalo sie ….CIAZA ..jestem bardzo szczesliwa ale tez sie boje o wszystko bo wkoncu nastolatka juz nie jestem!! wiec dziewczyny !glowy do gory i do dziela !trzymam za was kciuki zebyscie szybko byly w takim stanie co ja .pozdrawiam wszystkich

  192. Witaj alex
    dziękuje za odpowiedż,powiem szczerze że podniosłaś mnie na duchu z tym że nie chodziliście z mężem po lekarzach i udało się,życze Wam wszystkiego dobrego co najlepsze,pięknego zdrowego DZIDZIUSIA.

    Wiesz boje się jednego,że ja nie mam zbytnio dużo czasu .na próby i oczekiwania na dzidziusia,bo niestety mam już 39 lat i to mnie przeraża.
    Pozdrawiam

  193. witam ewii! ja tez mam teraz ogromnie duzo czasu,pracuje tylko 2 godz od czwartku do niedzieli,maz codziennie od 8 do 18! a ja w domujuz na glowe powoli dostaje!!!poza tym mam nudnosci i nic mi sie teraz nie chce a ile mozna mieszkanie sprzatac? moi znajomi mowia mi ciagle ze mam nie mowic o moim wieku tylko ciaza sie cieszyc!jedno jest tylko faktem,durzo gorzej znosze ta ciaze niz pierwsza ale pierwsza byla 17 lat temu !pozdrawiam

  194. alex
    ja nie pracuje już ponad rok siedze w domu i mam ,również bardzo dużo czasu i wtedy jak zaczynam myśleć nad swym życiem jak bardzo pragnę mieć dziecko(bo zegar biologiczny bije i niema co czekać)to takiego doła łapie,że lepiej nie mówić.Powiem Ci jedno,że dostałam od Boga drugie życie i chciałabym je przeżyć na nowo.Alex nie martw się że obecnie maż troszkę złe samopoczucie ,troszkę gorzej się czujesz
    pomyśl sobie jakie przytrafiło Ci się szczęście-dzidziuś,a do porodu szybko zleci,a pużniej radość jaka będzie.
    Pozdrawiam

  195. tak,wczoraj zaczal mi sie 12 tc wiec powoli nudnosci powinny mijac.26.01 ide na kolejna wizyte do lekarza..ostatnio lekarz mi powiedzial ze im wieksze mam nudnosci tym ciaza sie lepiej rozwija,wiecej produkuje hormonow.zycze wszystkim szczescia i testu z dwoma upragnionymi kreseczkami.pozdrawiam

  196. Czesc dziewczyny ! Mam prawie 40 lat i dużo dużo przejść za sobą Mam 17 letnią córkę i 9 letniego synusia Jestem po rozwodzie Trzy lata temu poznałam też po przejściach cudownego faceta myślałam nawet że takich już po prostu nie ma !Jest nam dobrze wreszcie mamy z dziećmi dobrego opiekuna ! Marek jest o trzy lata młodszy i nie ma dzieci więc chciałam mu je dać żeby przekonał się jak to jest cudownie zostać rodzicem !Udało się nam szybko to zrealizować ale niestety w 10 tyg poronilam !Bardzo to przeżylismy dzieci niestety też !Po pól roku spróbowaliśmy ponownie i udało się .Oprócz tego że brałam Luteinę ciążę przeszłam książkowo!Od początku byłam na zwolnieniu ze względu na rodzaj pracy więc odpoczęłam i nabrałam sił na poród i całą resztę!Nadszedł wreszcie ten wyczekiwany dzień!Wiedzieliśmy od dawna że Julka jest zdrowa i duża miała około 3500!Wydawałoby się że nic nie może zmącić naszej radości a jednak!Mała urodziła się 10 dni po terminie 28 grudnia 2009r miała zespół aspiracji smółki i ciężką zamartwicę nie dało się uratować naszego skarbika!Najgorsze jest to że nie było żadnych oznak że coś może być nie tak!Miał to byc nasz najszczęśliwszy dzień w życiu a okazał się najgorszym! Jeszcze budzimy się w nocy i przeżywamy koszmar nieudanej reanimacji Julki i zadajemy sobie pytanie dlaczego akurat my dlaczego nas to spotkało?Jest nam bardzo ciężko ale mamy siebie Olę i Kacperka i wiemy że damy radę ale to tak bardzo boli! Puste miejsce gdzie było łóżeczko te wszystkie rzeczy zabawki szkoda słow nie życze nikomu!Wiem że ktoś pomyśli że to jest chore ale ja myślę tylko o tym żeby znowu spróbować tym bardziej że zegar biologiczny tyka a wiem że jestem zdrowa i dam radę!Tylko jedno pytanie nas nurtuje czy w razie czego damy radę znowu przez to przejść a nie jesteśmy jednak sami!Sorki że tak trochę na smutno ale to samo życie! Pozdrowionka dla wszystkich!

  197. Witam wszystkie mamusie obecne i przyszłe!Dawno tu nie zagladałam!Dzisiaj kończę 32 tydzień ciąży-szczerze powiedziawszy na poczatku wydawało mi sie że nigdy nie dotrwam do tego czasu a to tak szybko minęło!Teraz już z górki i odliczam raczej tygodnie do rozwiazania.Chociaz ta końcówka juz raczej mało przyjemna jest.Wydaje mi sie że mając tych latek troche mniej łatwiej sie ciążę znosi.Pozdrawiam serdecznie!

  198. Witam wszystkie dziewczyny pragnące mieć dzidziusia i te którym się już udało.Dawno tu nie zaglądałam. Czytam o tym jak pragniecie dziecka ja też miałam dylemat że to już pózno, że będę zle znosiła ciąże. Ale tak bardzo chciałam znów poczuć radość wychowywania maluszka z kimś kogo kocham, że postanowiliśmy spróbować. Nam się udało. Jestem w 12 t.c.i dopiero teraz zaczynam się czuć lepiej. Nic nie mogłam jeść, męczyły mnie mdłości. Niestety muszę pracować nie mogę pójść na zwolnienie więc jestem ciągle zmęczona, po przyjściu z pracy nie mam siły już na nic ale cieszę się że mogę pracować,że ciąża przebiega na tyle dobrze, że nie ma żadnego zagrożenia.Nie zawsze jest tak jak piszą poradniki, że po 35 jest wszystko ciężej.Najważniejsze jest pozytywne nastawienie myślcie pozytywnie a będzie lepiej choć nie zawsze lekko. Przede mną jeszcze długie tygodnie i najważniejsze wiadomości zdrowie dzidziusia ale muszę myśleć, że wszystko będzie ok bo inaczej nie może być. Życzę wszystkim powodzenia w staraniach o dzidziusia. Pozdrawiam

  199. witam serdecznie wszystkich.mam 36 lat od mniej wiecej dwoch staramy sie o dziecko i nic..maz wlasnie odebral dzis badania nasienia i jest wszystko ok.wiec zostalam ja,ale moj ginekolog twierdzi ze jestem stworzona do rodzenia dzieci:)ale chyba klamie..dostalam skierowanie do specjalistycznej kliniki ale to dopiero w kwietniu.moze ktos by cos poradzil ,jakies tabletki lub cokolwiek..z gory dziekuje..

  200. witam wszystkich ,jestem po kolejnej wizycie u gina i bardzo szczesliwa,nasza coreczka fika juz fikolki i pokazala ze jest dziewczynka a jestem dopiero w 13 tc. za dwa tygodnie ide na badania prenatalne boje sie ich ale lekarz mnie uspokaja ze nie ma czego.2 godz w szpitalu i po strachu,reszte wszystkich wynikow mam super mimo mojego wieku a mam juz 38 lat i 17 letnia corcie ! pozdrawiam serdecznie wszystkie przyszle mamusie

  201. Witajcie mamusie i przyszłe mamusie ,jestem w szóstym miesiącu .i wspaniale się czuję , a jaki ze mnie śpioch teraz ! Martynko spróbujcie wyjazdu we dwoje gdzieś ..Tak było w naszym przypadku , pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego

  202. Witam ponownie wszystkich.alex ja też mam 38 lat i za tydzień idę na usg genetyczne i po tym mi wyznaczą termin na amniopunkcje też się boję a mój gin mówi to samo co twój ze ryzyko jest minimalne.Ja na tym usg będę w 13 tygodniu tak jak ty ciekawe czy będzie widac czy to synuś czy córcia, ja już mam jedno i drugie, dzieci jeszcze nie wiedza .Pozdrwiam wszystkie mamusie i te starające się.

  203. Cześć! Oooojjjj, jak dawno mnie tu nie było. Bo mi sie nie udało. Po łyżeczkowaniu okazało sie, że to był zaśniad, więc muszę odczekać ładnych parę miesięcy. Jestem po wielu badaniach (bo to nie było moje pierwsze poronienie). Zostały nam jeszcze kariotypy. W czerwcu spróbujemy ponownie 😉

  204. Witam. Ja 2 tygodnie przyzwyczajałam się do myśli, że jestem w ciąży. Nie ukrywam, że zaskoczyła mnie, mam 38 lat dwoje dzieci 16 i 12 lat. Wczoraj byłam na pierwszej wizycie, 6 tydzień i 3 mm „fasolka”, na razie tylko tylę, boję się o malucha i siebie i o reakcję starszej córki, powiem chyba dopiero po 12 tc po badaniach gentycznych. A swoją drogą historia lubi się powtarzać. 21 lat temu urodzłi się mój brat, moi rodzice mieli wtedy po 40 lat. Pozdrawiam i trzymam kciuki za Was i za siebie

  205. magda71 gratuluje ci serdecznie,ja jak powiedzialam o dzidziusiu mojej corce to w pierwszej chwili plakala ale raczej z zazdrosci bo jest jedynaczka,a pozniej sie juz tylko cieszyla i mowi ze to bedzie jej dzidzia .wiec glowa do gory i dbaj tylko o siebie i pozytywnie mysl bo to jest najwazniejsze!!nie wiem jak w polsce te badania genetyczne ale tutaj moj gin bedzie mi je robil w 17 tc.pozdrawiam goraco

  206. witam wszystkie panie,ja także chce się podzielić z wami dobrą wiadomością , jestem w ciąży 9- tydzień,mam 36 lat i dwoje dzieci pierwszy chłopiec -14 lat,dziewczynka 13- lat,troche się boje ale bardzo się ciesze jestem po dwóch wizytach ,czy badania prenatalne muszą przechodzić wszystkie przyszłe mamy po35 roku? czy tylko z problemami

  207. Witam serdecznie
    Tak czytam komentarze wiele radości w nich i rożnych emocji.
    Ja mam taki problem, mam już dziecko, ale chcemy mieć kolejne od roku staramy się i niestety nic.
    8 miesięcy temu byłam u ginekologa, dowiedziałam się ze niby nie ma żadnych problemów,abyśmy mieli dzieciątko, ale rzeczywistość niestety jest tak ze do dzisiaj niestety nie zaszłam w ciąże.
    Mam pytanie czy ktoś może zna lekarza, który potrafi pomoc kobieta w 35 roku życia zajść w ciąże,
    Pozdrawiam i czekam na wiadomość.

  208. Hej Doris,ale zbieg okoliczności.Mamy tyle samo lat,też mam chłopca 14 i córkę 13 lat i jestem w 9 tyg.ciąży.Też się martwię zdrowiem dzieciatka ale wierzę,że wszystko będzie dobrze.Co do badań prenatalnych to dziś koleżanka,która jest w moim wieku właśnie urodziła trzecie dziecko i nie miała tych badań.Powiedziała,że lekarz nie widział potrzeby ich robienia bo pierwsza dwójka zdrowa.Ja osobiście nie mam przekonania co do tych badań bo słyszałam o bardzo wielu pomyłkach.Pozdrawiam serdecznie przyszłe szczęśliwe mamusie:)

  209. Witam wszystkich. Byłam wczoraj na usg genetycznym wg tego jest ok. Wyznaczyli mi termin na amniopunkcje w 16 t.c.podobno im pózniej tym mniejsze ryzyko jeszcze miesiąc będę czekała zeby wiedzieć że dzidziuś w 100% jest zdrowy.To będzie alex badanie wód płodowych przez powłoki brzuszne. Niestety nie znam płci nie wiem czy nie było widać czy mi nie chcieli powiedzieć. Pozdrawiam

  210. wtam,mi lekarz powedzal ze z aminopunkcji bedze wiadomo jaka plec na sto procent,ja mam wizyte u gna 11 lutego zrobi mi termin na badane w szpitalu.tutaj tez pewne sie czeka miesiac za wynikami,jeszcze go nie pytalam,po wizycie napisze wszystko!pozdrawam

  211. Witam Was. Mam prawie 32 lata i ostatnio przezywam katusze, zaczynam sobie uswiadamiac, ze nie spelni sie moje marzenie posiadania szczesliwej rodziny z kilkorgiem dzieci (chcialabym trojke ale juz chyba za pozno). U mnie problem tkwi w tym, ze nie za bardzo jest tatus… Mam partnera ale szczerze mowiac nie wiem co do niego czuje, na pewno nie mam pewnosci ze to z nim chaialbym miec dzieci:( Jest dobry i kochany ale ja nie czuje sie zakochana, nigdy sie nie czulam bo zwiazek stworzylismy na bazie przyjazji. Teraz w obliczu tych ciaglych watpliwosci zastanawiam sie, czy jest jeszcze cza zeby szukac sobie kogos innego, kogo pokocham i naprawde poczuje to uczucie. Boje sie ze jesli zdecyduje sie na dzieci z obecnym partnerem a potem pojawi sie ktos w kim sie zakocham, to ucierpi na tym rodzina. Ale ile mozna szukac tego wymarzonego? Do czterdziestki?:( Juz stracilam nadzieje…

  212. witam serdecznie, czy ktoś tu jeszcze zagląda, mam 35 lat i spodziewam się kruszynki która rośnie już pod moim serduszkiem 25 tygodni, jest to czas wielkiej radości lęku i obaw, POZDRAWIAM SERDECZNIE

  213. witam wszystkie panie
    bardzo się cieszę ,że Was znalazłam, mam 35 lat i jestem w 14 tygodniu ciąży, boję się przeokropnie, wyobrażam najgorsze, mimo,iż wiem,ze to głupota…najgorsze,ze nie wiedziałam,ze jestem w ciąży i żarłam jakieś tabletki, miałam badania, małe na razie rozwija się ok….ale same wiecie, co kobieta jest w stanie wymyślić ze strachu…ech

  214. delilah, strach ma wielkie oczy, u mnie wyniki badań są ok. dzidzia rozwija się prawidłowo,a i tak jak ty potrafię myśleć że może być coś nie tak miałam niedawno badania genetyczne na których lekarz nie stwierdził żadnych nieprawidłowości, a i tak nie potrafię tak do końca cieszyć się ciążą,
    w którym tygodniu ciąży brałaś te tabletki? jakie to były? wiem że na samym początku ciąży nie mają wpływu na maluszka, POZDRAWIAM

  215. myślałam że tu już nikt nie zajrzy ostatnie posty były w lutym i sama przestałam zaglądać czy może ktoś do mnie przyłączy,

  216. Cześć gabi06, cześć wszystkim

    Właśnie tydzień temu odkryłam że jestem w ciąży, właściwie nie powinnam byc zaskoczona bo staralismy sie o to dziecko, ale szczerze mowiac bylam w wielkim szoku, moj maz bardzo pragnal tego dziecka i ja rowniez, ale gdzies gleboko w sobie myslalam ze pewnie sie nie uda, mam tyle kolezaek ktore dlugo staraly sie o dzidziusia w tym wieku. Postanowilismy sprobowac ale ja powiedzialam ze damy sobie 3 miesiace i powiedzilam tak , bo bylam wlasciwie pewna ze to nierealne, a jednak trze miesiace wystraczyly i bach. Nie bylam jeszcze u lekarza. Mam wielka nadzieje ze bedzie dobrze. Trzymajcie prosze kciuki ja tez trzymam za was wszystkie!!! Dodam jeszcze tylko ze mam juz dwie wspaniale corki 7 i 5 lat. wiec jak wsyzstko sie ulozy beda mialy rodzenstwo

    pozdrawiam goraca

    odzywajcie sie czasem

  217. witam NATALENA trzymam kciuki, nam udało się za drugim podejściem ja mam trójkę 18, 14 i 9 lat a teraz to wyczekiwane maleństwo, przyznaj się ile masz latek

  218. Witam,

    fajnie ze sie odezwalas, mam 35,5. Byłam juz u lekarza 6 tydzien, serduszko bije (widzialam) ale i tak ciagle sie boje bo jeszce tyle tygodni, ale jestem dobrej mysli. Jestem strasznie zmeczona zasypiam na stojaco. Mam nadzieje ze ty czujesz sie dobrze, napisz jak wam sie wiedzie, jesli tylko znajdziesz chwilke. pozdrawiam goraco

  219. u mnie zmęczenie utrzymuje się praktycznie od początku, a jeszcze odstawiłam kawę piję tylko słabiutką rozpuszczalną z mleczkiem, jak już całkiem brakuje mi sił to wtedy pozwolę sobie na zwykłą Strach i obawy zostają do samego końca, ale musimy być dobrej myśli, dzisiaj byłam na badaniach i nie mam siły już na nic, to chyba też od pogody zależy, chciałabym żeby tylko było chłodniej jak będziemy rodzić, zostało nam 12 tygodni do rozwiązania według terminu, ale lekarz zapowiedział że napewno będzie wcześniej więc nastawiam się na koniec sierpnia, obyśmy dotrwały, jestem na tabletkach luteiny do czasu aż ginek karze odstawić, mam skurcze czasami boję się żeby za wcześnie się nie zaczęło bo mam tendencję na wczesne porody,, najmłodsza córcia urodziła się w 32 tygodniu i po porodzie miesiąc spędzony w szpitalu, dobrze chociaż że nie było żadnych większych powikłań…..

  220. Czesc gabi06

    12 tygodni to juz calkiem niedlugo, trzymam kciuki zebys wytrwala jak najdluzej. Jestem pewna że wszystko bedzie dobrze. Ja oprocz zmeczenia mam straszne mdlosci, ,mialam je takze w poprzednich ciazach ale nie w takim natezeniu, wlasciwie to mobilizuje sie zeby odwiezc dziewczyny do przedzkola a potem to juz tylko moge lezec. Żal mi dziewczynek bo one jeszcze nic nie wiedza i nie za bardzo rozumieja o co chodzi dlaczego mama taka zmeczona i ciagle zle sie czuje. Ale wydaje mi sie ze to ciagle za wczesnie zeby im powiedziec. Kiedy powiedzialas swoim dzieciom? Licze tygodnie i chcialabym zeby minelo juz chociaz 12 moze poczulabym sie troche pewniej, choc masz racje ze obawy nie opuszcza nas do samego konca. Powiedz czy przy poprzednich ciążach tez tak bylo. Ja albo nie pamietam albo pamietam wszystko inaczej niz bylo ale wydaje mi sie ze nie mialam tylu obaw, mysli, ze jakos naturalnie traktowalam swoj stan i nie dopuszczalam zlych mysli. To pewnie wiek.
    Pozdrawiam serdecznie trzymajcie sie cieplutko i zycze nam obu samych pogodnych mysli

  221. natalena, ja miałam o tyle komfortową sytuację że moja 14 letnia córcia od początku wiedziała że staramy się o maleństwo, nawet biegała do apteki po testy ciążowe (było przy tym tyle śmiechu bo pan w aptece tłumaczył jej jak ma je robić) i kibicowała mi jak je robiłam, a młodsza przez moją nieuwagę zobaczyła test w łazience i musiałam jej wytłumaczyć o co w tym wszystkim chodzi, następny musiałam zrobić już w obecności jednej i drugiej i wtedy wyszły dwie śliczne kreseczki, radość w domu była niesamowita, a syn kapnął się jak powiedziałam że na jakiś czas nie mam co myśleć o pracy, bo w tym czasie nie pracowałam a miałam szukać jakiejś posady, głowa do góry,znajdziesz dobry sposób żeby córciom powiedzieć a może podpytaj co by było gdyby w domku pojawił się jeszcze jeden mały człowieczek, może wymyśl jakiś konkurs rysunkowy żeby namalowały swoje wyobrażenia, rysunki dzieci mówią bardzo dużo a wtedy będzie ci łatwiej znaleźć termin i sposób jak im to powiedzieć, życzę powodzenia

    natalena, ja w poprzednich ciążach też nie miałam tylu obaw i tak mi się wydaje że to teraz przez wiek i świadomość że teraz nasze maleństwa są bardziej narażone na jakieś wady, ja miałam robione badania prenatalne, wszystko według lekarzy jest ok. a w mojej głowie i tak jest ogrom obaw

  222. Witam was!!!!
    Wczoraj przez przypadek znalazłam to forum tak mnie wciągnęło że przeczytałam wszystkie wpisy. Poruszyło to moje serce dogłębnie. Napisze coś o sobie – mam 39lat córkę nastoletnią (15lat) i za sobą dwie ciąże obumarłe rok po roku 2008r i 2009r są to dla mnie bardzo traumatyczne przeżycia zresztą jak dla każdej kobiety zostawiają ślad niezatarty w sercu.
    Bardzo chciałabym jeszcze mieć dziecko lecz bardzo się biję żeby kolejny raz się nie powtórzyło to samo. Czekam na wyniki badań genetycznych męża i moich .Ciekawe co wyjdzie?? To czekanie mnie dobija. Najgorsze to, to że mój małżonek nie chce już ryzykować kolejnego razu, a ja bym chciała jeszcze raz spróbować choć strach ogromny jest.
    Poczekam na wyniki i zobaczymy co dalej będzie. Potrzebuję wsparcia i pozytywnych myśli pomóżcie

  223. Witam!
    Mam prawie 36 lat i za sobą dość trudne chwile związane z chęcią posiadania dziecka. Poroniłam pierwszą ciążę mając 26 lat, przyczyny do dziś nie są znane. Mając lat 27 urodziłam córeczkę, ciąża była zagrożona ale udało się.Przez parę kolejnych lat baliśmy się z mężem kolejnej ciąży ale przyszedł taki moment,że bardzo zapragnęliśmy kolejnego dziecka. Już po pierwszych próbach byłam w ciąży ale niestety na pierwszym usg okazało się,że ciąża jest martwa. Przez jakiś czas myśleliśmy, że nasz strach przed kolejną ciążą był uzasadniony.Postanowiliśmy wtedy ,że jeśli nie uda nam się być w ciąży do moich 35 urodzin to sobie „odpuszczamy”. Niestety przyszedł dzień moich urodzin i nic, poddałam się. Jak ogromne było moje zdziwienie dokładnie 2 tygodnie później gdy okazało się że jednak jestem w ciąży, a dziecko prawdopodobnie jest owocem moich 35 urodzin!!! Dziś jestem podwójną, najszczęśliwszą mamą na świecie. Mam córkę (9 lat) i synka (7 tygodni).Moja ciąża przebiegała baz najmniejszych problemów , cały czas czułam się świetnie, syn urodził się 1 dzień przed terminem, z wagą 3900 i 10 pkt. 🙂

  224. Witam serdecznie wszystkie Panie oczekujace i te starajace sie.
    Chcialam podzielic sie z Wami moja historia.
    Mam 35 lat,dwoje dzieci (8 i 6).Dzieci wychowuje od wielu lat sama,gdyz Ojciec okazal sie niestety nieodpowiedzialnym gnojkiem i zostawil mnie z dziecmi.Przez lata bylam sama tylko z Nimi,nikogo nie chcialam poznac ,wierzylam,ze tak bedzie najlepiej.W lutym tego roku,poznalam jednak kogos z kim zaczelam sie spotykac.On ma 13 letnia corke ,ktora mieszka z Nim.Bylo nam ze soba na swoj sposob dobrze,ale nie zamierzalismy byc ze soba na zawsze i wtedy okazalo sie,ze jestem w ciazy.Nie planowalismy tego dzidziusia i On kazal mi Je usunac,ale ja jednak wiedzialam ,ze tego nie zrobie,nawet jezeli to oznacza bycie samotna matka z kolejnym dzieciaczkiem.On jest w zupelnosci skoncentowany na swojej corce i myslal tylko o Niej.Ja bylam ,rowniez przerazona,ale nie potrafilabym zyc ze swiadomoscia pozbycia sie tej ciazy.Po kilku rozmowach z Nim ,On zmienil zdanie zaczal chciec tego dziecka,z to mala roznica,ze ja w tej chili nie jestem juz pewna czy ja chce ,aby On byl w naszym zyciu.Nie mam pojecia co mam zrobic,unikam Go .ograniczam nasze spotkanie,nie moge sie z Nim dogadac.On ma jeszcze problem z pogodzeniem sie,ze ja mam dzieci z innym mezczyzna ,istny koszmar.
    Prosze o jakas porade,bo sama juz nie jestem w stanie poradzic sobie z tym wszystkim.
    Pozdrawiam wszystkie mamy i dzieciaczki ,oraz te ,ktore sie wciaz staraja.

  225. Agnieszko szkoda mi Ciebie bardzo bo z takim niezdecydowanym facetem naprawde ciezko sie dogadac.Przeszkadzaja mu Twoje dzieci a sam ma corke z poprzedniego zwiazku…raz chce raz nie chce tego dziecka.Ja pewnie dalabym sobie z nim spokoj ale Ty musisz sama zadecydowac.Ja tez mam nowego partnera ,mam 36 lat, dwoje dzieci i trzecie w drodze ale moj partner poplakal sie z radoci o mojej ciazy.Obchodzi sie ze mna jak z jajkiem,czuje ze mnie bardzo kocha.Kobieta tego potrzebuje wlasnie w okresie ciazy.Moja rada daj mu czas i unikaj go dalej moze w koncu zrozumie ze w Twoim brzuszku rozwija sie jego dziecko….pozdrawiam Cie goraco

  226. Droga patus33 !
    Bardzo sie ciesze,ze do mnie napisalas i dodalas mi swoimi slowami tyle otuchy.Co do mnie,to masz racje,bede musiala jeszcze troche poczekac zanim podejme jakas decyzje.Nie chce nikogo ranic,ani moich dzieci ,ani tego dzidziusia,ktorego nosze,ani Jego Ojca,ale jego zachowanie czasami mnie wrecz dobija.Jak juz wspominalam,nie widzimy sie czesto,gdyz pomiedzy moimi dziecmi ,domem,praca nie zawsze mam sile,aby jechac do Niego.On tego nie moze pojac i duzo sie klocimy a mnie to jeszcze bardziej meczy ,no wiec unikam Go…szkoda mowic.
    Jak sie jednak okazuje,nie wszyscy sa tacy sami.Ciesze sie ,ze Ty masz zupelnie odmienna sytuacje i czujesz sie szczesliwa z nowym partnerem i co najwazniejsze wiesz ,ze On cie kocha i akceptuje Twoje dzieci z poprzedniego zwiazku.Dla Matki ,to bardzo wiele.Jezeli bedziesz miala trochu czasu ,napisz prosze jak dlugo jestes w ciazy i jak samopoczucie,bo mnie mecza to okropne mdlosci…uroki ciazy po 35 roku :).Pozdrawiam serdecznie i zycze wszystkiego najlepszego.

  227. Witam mam 43 lata i wlasnie zaszlam w ciaze nie bylam jeszcze u lekarza poniewaz sie boje 🙁 maz ma 29 lat i to daje mi nadzieje ze moje Slonko bedzie zdrowe 🙂 Pozdrawiam

  228. Hej, weszłam po raz kolejny na to forum bo mam podobny problem jak Wy, marzy mi się kolejne trzecie dziecko, mam córcię 7 lat i synka 3,5 roku. Mąz przyszedł w niedzielę po Kościele i też powiedział że bardzo chce dziecka ale o ile wcześniej nie miałam takich oporów to od blisko 2 lat irracjonalnie się boję kolejnej ciązy, że maluszek będzie chory, że będzie miał zespól Downa etc. Dzieci mam zdrowe chorób genetycznych w rodzinie nie mieliśmy. Mam świadomośc że jakby było coś nie tak i tak nie byłabym w stanie usunąc tej ciąży bo zakochuję sie w malcach szaleńczo od pierwszych chwil mój mąz zresztą też. Nie wspomniałam ale w poprzedniej ciązy zaczęła boleć mnie nerka i prawdopodobnie mam z nią jakis problem ale lekarze nie wiedzą jaki i ta cała sytuacja mnie strasznie deprymuje.

  229. Witajcie dziewczynki… Bardzo wam wszystkim gratuluje juz urodzonych skarbków jak i jeszcze nie urodzonych, a juz poczetych. Mam 36 lat i jedyna 10 letnia córeczke, ktora kocham ponad wszystko. Mialam 27 lat jak ją urodzilam, potem byly 2 ciąze….nieudane niestety. Zazdroszcze wam w pozytywnym tego slowa znaczeniu i goraco wspieram, bo dzieciaczki to cos cudownego, choc potrafia nam niezle dac w kosc…hahaha. Moja corcia pragnie siostrzyczke lub brata, ale zycie mi sie pokomplikowalo… Odeszlam od jej ojca alkoholika, a potem jakos poznalam mezczyzne po przejsciach z dwojka dzieci. Jestesmy juz dosc dlugo, bo 5 lat, ale on raczej nie jest nastawiony na rodzine…. Luzny zwiazek bez przyszlosci… Szok jacy sa mezczyzni. Niewiem czy to nie zakonczyc, bo tak strasznie jeszcze chciala bym sobie to zycie ulozyc i miec jeszcze jedno ukochane malenstwo o ktore tak bardzo blaga mnie córa. Wam wszystkim gratuluje i odwagi dziewczyny. Kiedy macie obok siebie meza i kogos kto tak samo jak wy pragnie dzidziusia-nawet sie nie zastanawiajcie. Nie ma nic piekniejszego. Ja jak napisalam wyzej coreczke urodzilam w wieku 27 lat. Mloda….ale od 4 miesiaca dostawalam fenoterol, nospe i isoptin na podtrzymanie. Wyrok? krotka szyjka i mozliwe poronienie. Pomimo tych obaw w 39 tyg. urodzilam piekna i zdrowa coreczke za co dziekuje Bogu codziennie. A lezalam w szpitalu z pania w wieku 41 lat, ktora nie dosc, ze wygladala mi na niezla alkoholiczke to jeszcze smierdzialo od niej papierosami i …. gdy wychodzilam ze szpitala wlasnie urodzila zdrowego synka. Pisze to byscie naprawde nie martwily sie. Jestescie zdrowe, kochane i dbacie o siebie co widac w postach. Glówki do gory kochane dziewczynki. Mowią, ze to latwo mowic, ale ja akurat wiem co mowie. Kolezanka jest polozna w szpitalu. Nie ma reguly czy masz 25 czy 42 lata. No chyba, ze zapuka tu pani po 50-tce to odwoluje co powiedzialam. Boze gdybym miala ustabilizowane zycie, meza i wsparcie, oraz checi ze strony partnera bez obaw, ze mnie zostawi…. Ale wam zazdroszcze. BUZIACZKI I TRZYMAJCIE SIE!!!!!!!!!!!!! Bede tu zagladac. Pozdrowionka.
    P.S. moze i mi sie uda …. mam dopiero 36 lat.

  230. witam wszystkie kobiece dusze.
    Czytajac wszystkie wypowiedzi dodalo mi to wiekszej otuchy i zdecydowania.
    Mam 36 lat ,core 12 i synka 8. moj maz zmarl 2 lata temu w wypadku. od 2 lat jestem w stalam zwiazku z super facetem (znamy sie juz 15 lat- ) to kolega moj i zmarlego meza.
    jestem bardzo szczesliwa i chcielibysmy miec wspolngo dzidziulka.
    Jestem pielegniarka i tylko moj wiek mnie troche odstrasza.
    niby jestem zdecydowana ,ale jednak boje sie powiklan .
    finansowo stoimi bardzo dobrze- ponad standart.
    nie wiem sama…
    ale czytajac to forum takjakby krok poszlam dalej…
    ale nie wiem tak do konca.
    nie jest to za pozno???
    Doradzcie mi prosze lub napiszcie swoje zdanie-bede bardzo wdzieczna .

  231. Wiesz Monika? nawet sie nei zastanawiaj i nie obawiaj o swój wiek.. jeśli tylko mozesz sobie pozwolic i masz warunki na dzidzie..ja mam 8 latka z pierwszego małzenstwa i 18 mies corcie z drugiego małżenstwa. bardzo chcielibysmy jeszcze dziecko tylko obawiam sie czy damy radę finansowo? po macierzynskim musze wrocic do pracy a co z opieką nad dzieckiem? nie martw się wiec o rzeczy na które nie mamy wpływu. bo bedzie co ma być a uwierz mi będzie dobrze. ciąża jak wiesz to cos wspaniałego.. i pachnące dzidziusie..

  232. Witam wszystkie mamusie i przyszłe mamusie. Strasznie dawno tu nie zaglądałam, bo długi czas nikt się nie odzywał. Ale widzę że forum odżyło.Ja już urodziłam zdrowego i ślicznego synka 10 dni przed terminem, 9 sierpnia. Jak przeczytacie wcześniej moją chistorię to też jak niektóre z was zastanawiałam się nad kolejną ciążą. Mam 39 lat i bałam się czy to nie jest za pózno, że będę się zle czuła itd. Dziewczynki pracowałam całą ciążę odeszłam 2 tygodnie przed porodem na wyrazny rozkaz szefa i dopiero się zle poczułam.Nie wiedziałam co ze sobą robić i wymyślałam ciągle jakieś dolegliwości,a rodziłam codziennie jak to wytrzymał mój narzeczony to nie wiem.Oczywiście, że przeżyłam po drodze różne problemy i byłam w szpitalu i miałam hemoroidy tak straszne,że płakałam z bólu i okropną zgagę i wiele innych ciekawostek. Też mam dzieci i nie wiedziałam jak to będzie po porodzie. Moja 14 letnia córka od urodzenia Jasia jest wpatrzona w niego jak obrazek a 10letni synek cały czas go obcałowuje.Nie martwcie się jak to będzie jesteśmy jeszcze młode i możemy mieć cudowne, zdrowe dzidziusie. Jeśli chcecie pogadać ze mną i zapytać o coś to piszcie ja też miałam trudne życie i musiałam podjąć ważne decyzje może coś doradzę ściskam mocno

  233. witam
    cieszę się że znalazłam to forum,
    mam 36 lat i myslę o pierwszym dziecku. Wiem że to znacznie poźno ale tak mi sie ułozyło życie. Czytając Wasze posty troche podniosłam sie na duchu , na Waszych przykladach widac ze jednak to możlwe.Jdnak ja jestem gotowa na dziecko i wiem że to ostatni dzwonek ale mój partner twierdzi że chce mieć bardzo dziecko ale jest jeszcze mamy czas (ma 38 lat), próbowałm mu pokazać na przykładzie innych osób problemy ale do niego nie trafiają żadne arugmentu.
    Zaczyna mnie to juz coraz bardziej męczyć. Sorki że to opisałm ale musiałam komuś sie wyżalić.,

    Pozdrawia Was wszystkie.

  234. Cześć , my próbujemy od 1,5 roku i nic , skończyłam 35 lat i coraz częściej myślę , że jest dla mnie za późno . Niby jest z nami wszystko ok a jednak… .Powoli tracę nadzieję na dzidzię . Chciałabym myśleć pozytywnie ale jakoś mi nie wychodzi , Aga trzymam kciuki !

  235. witam wszystkich!! jatez tu bardzo dawno nie bylam ,bo faktycznie nikt juz nic nie pisal!! ja tez mam juz 38 latek i w lipcu urodzilam slicznego zdrowego synka urodzilam w 36 tc na wlasne zyczenie]rodzilam w niemczech] i mialam cesarke! ale synek urodzil sie 48cm i 3000kg .wiec tak jak dziewczyny pisza,wszystko w kazdym wieku jest mozliwe i do przejscia.a mam juz prwie 18 letnia corke! zycze wszystkim wytrwalosci w dazeniu do upragnionego dzidziusia !pozdrawiam

  236. Tunia mam pytanie a robiliście juz badania?. Bo ja się zastanawiam czy jeśli nic nie wyjdzie przed dłuższy czas to w tym wieku jest sznasa na leczenie bo mając na uwadze że leczenie trochę trwa to będzie 40. Trzymam kciukci. Napewno się uda

  237. A ja sie juz satanawiam czy ze mną wszystko w porządku, bardzo bym chciala tego maluszka ale jak przychodzi co do czego, to mnie paraliżuje strach że będzie chore i tak zaczełam 35 lat i nie wiem co ze mną sie dzieje juz sie zastanawiam czy jakiś zaburzeń lękowych nie mam

  238. Robiliśmy podstawowe badania , w sierpniu miałam badanie drożności jajowodów i lekarz dał mi 3 miesiące na ciążę , jeżeli nic nie wyjdzie to wracamy na dalsze badania . Na dzisiaj chcę się poddać ale nie potrafię , dam sobie jeszce kilka miesięcy . Niewiem co z tego będzie bo w pracy ostatnio duży stres a to nie wpływa korzystnie . Aga dobrze Cię rozumiem jeśli chodzi o partnera , mój mąż też nie pomaga mi w tej kwestii , a ja psychicznie czuje się fatalnie i też nie mam się komu wyżalić . Pozdrawiam

  239. Witam,
    cliffo, im dłużej będziesz podchodzić do tego w ten sposób tzn. zamartwiać się na przyszłość, rozpatrywać, że coś będzie nie tak itp., to muszę Ci z bólem przyznać,ze Twoje zaburzenia lękowe będą jeszcze większe. Nie chcę Cię wystraszyć ani odciągnąć o decyzji, ale przeszłam to na własnym przykładzie – 2 lata „rozważań” chcę, ale boję się (rodzicielsko totalnie spełniona – syn i córka, ale tkwiło gdzieś we mnie,ze zawsze myślałam o trzecim dzieciątku). Podejmowanie prób i po każdej wpadanie w ogromną panikę i lęk przed ciążą. Próby były bezowocne.Odpuściłam, byłam ogromnie zmęczona. Zaczęłam wychodzić na prostą, tak przynajmniej mi się zdawało. W miarę już funkcjonowałam i tu niespodzianka – obecnie jestem w 13 tc. i niedługo skończę 39 lat. Moje zdrowie jednak zostało bardzo nadszarpnięte, hormony obudziły ataki paniki, jest mi bardzo ciężko ze samą sobą, nie potrafię się cieszyć. Kiedy czytam, to forum, to choć na chwilkę uświadamiam sobie, że ten stan powinien wywoływać radość.
    Pozdrawiam wszystkie przyszła i obecne mamusie, napiszcie czasem parę słów dodających otuchy, bo miło się je czyta.

  240. Tunia,mam znajomych co probowali cztery lata tez niby bylo wszystko w pozadku ale upragnionej ciazy nie bylo,kilka dni przed moim rozwiazaniem zadzwonila do mnie ze jest w ciazy………z blizniakami!!dzisiaj jest ok 16 tc i sie bardzo dobrze czuje,wiec glowa do gory…….pozdrawiam cieplutko !

  241. Alexa dzięki za pocieszenie , chciałabym żeby i w moim przypadku też się tak skonczyło tylko trochę wcześniej . Życzę wszystkim staraczkom żeby w koncu się udalo . Pozdrawiam

  242. Dzisiaj w kalendarzu na ścianie, pod datą 03.10.2010, narysowałam Aniołka i napisałam ” W 13-stym tygodniu życia Zosia odeszła do Nieba”. Poroniłam… Mam 37 lat, dwie córki Agatkę (6 lat) i Basię (3 lata), cudownego męża i potrzebę od zawsze posiadania 3-ki dzieci. Fakt świadomego zajścia w 3-cią ciążę w moim środowisku w pracy spotkał się z dużym zdziwiemiem. Po dwóch miesiącach ciązy, ku ogólnemu niezadowoleniu, odeszłam na zwolnienie. Prowadziłam dom, chodziłam po dzieci do przedszkola, na wycieczki, uczyłam się do egzaminu specjalizacyjnego. Nikt nie powiedział mi że mam się oszczędzać a jak zacznę krwawić to pędem do szpitala. W sobotę podkrwawiałam a w niedzielę razno leżałam w kałuży krwi we własnym domu. Nie znałam płci ale dałam dziecku imię Zosia. Od wczoraj zaczęłam się powoli wyciszać i myśleć o cudzie zajścia w ciąże. Moja mała Basia powiedziała żebym nie płakała bo tatuś da mi nowe ziarenko i będzie nowa dzidzia. Mój mąż mówi że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Przeczytałam dzisiaj wasze posty i zaczęłam marzyć, choć z punktu widzenia nauk medycznych (uprawiam jeden z jej zawodów) w moim wieku, z szyjką po nadżerce i trzech w ciągu roku łyżeczkowaniach, poronieniu, nie jestem pewna szansy na dziecko.

  243. witam Was wszystkie i bardzo kibicuję! kiedy czytam dobre wiadomości o tym, że się komuś udało i będzie mamą, to naprawdę dodaje mi optymizmu i nadziei, że mnie też się kiedyś uda; mam już 38 lat i męża od 11 lat; od początku staraliśmy się o maleństwo ale bez rezultatu; mniej więcej 2 lata temu zaczęłam przyzwyczajać się do myśli, że nie będziemy mieli dzieci, choć w głębi serca bardzo tego pragnęłam; zaczęłam sobie układać życie bez dziecka i chciałam być szczęśliwa, wydaje mi się, że powoli powoli godziłam się z tym… aż tu nagle pół roku temu okazało się, że jestem w ciąży; to był tak duży szok, że pierwszy test zrobiłam dopiero po 2 tygodniach od terminu miesiączki, po prostu wydawało to mi się niemożliwe; niestety moje szczęście trwało tylko 2 dni, bo przez kolejne 2 tygodnie walczyłam o utrzymanie ciąży; ostatecznie poroniłam. zastanawiam się po co to mi się przytrafiło? z jednej strony te dwie kreski to najszczęsliwszy moment w moim życiu a z drugiej, znowu wróciły te marzenia o dziecku; nie mogę teraz jakoś spokojnie przechodzić obok tego co się dzieje z moim organizmem, znowu liczę dni płodne itp. wiem, wiem, łatwo powiedzieć odpuść sobie, ale przecież naturze trochę trzeba pomóc, choćby obserwując swoje ciało… zwłaszcza teraz kiedy tamta ciąża dała mi znowu nadzieję; nie jestem już taka młoda, abym miała tyle czasu co wcześniej na czekanie na ciążę… nie wiem co o tym wszystkim myśleć; niestety nikt z bliskich mi osób nigdy nawet nie próbował podjąć rozmowy na ten temat, może więc tutaj będzie łatwiej…

  244. Wiecie siedziałam teraz przez godzine na internecie i czytałam o nadżerkach (usunięcie dobrze wykonane nie jest przeciwskazaniem do ciąży) plus łyżeczkowanie (j.w.) oraz wasze doświadczenia po 35 roku życia i nabrałam nadziei. Pierwszy raz od kilku dni uśmiechnęłam się. Zmieniam ginekologa, który nie zapalił we mnie czujności i umówiliśmy się na czwartek na 18.00 do nowej lekarki. Jeżeli ona zabierze mi nadzieję to stracę wiarę w sens mojego życia. Chociaż ten bezduszny personel w szpitalu, kiedy pogotowie na sygnale przywiozło mnie w obfitym krwotoku, twierdził że w moim wieku i mając dwójkę dzieci to żadna tragedia. Mylą się i to bardzo. Zosia była jedyna w swoim rodzaju a ja może z czasem odkryję sens jej krótkiego życia, bo na pewno był Wielki. Trzymajcie za nas kciuki. Oby do czwartku.

  245. Kochana Iwonko !!! ja uwazam ze wszystko jest mozliwe,ja w wieku 19 lat poronilam pierwsza ciaze ,przez nastepne trzy lata probowalam zajsc z mizernym skutkiem ale sie udalo ,urodzilam coreczke dzisiaj ma prawie osiemnascie lat.od czterech lat jestem w kolejnym zwiazku,maz nie mial dzieci a chcial miec ,przestalam brac tabletki anty i cztery lata nic juz bylam pewna ze nic z tego nie bedzie ze jestem za stara po prosu!!! az 6 grudnia ubieglego roku przypomnialo mi sie ze jest mikolaj i trzeba jakies drobne prezety kupic a przy okazji okres mi sie spoznil 3 dni to i test,jakie bylo moje ogromne zdziwienie ze widze dwie kreski,nie moglam uwierzyc i test powtorzylam piec razy w jednym dniu!!! w lipcu tego roku jak juz wczesniej pisalam urodzil sie Oliver !!!!tak wiec nie martwsie i glowa do gory! goraco pozdrawiam wszystkich

  246. Dzięki Alexa za pocieszenie. Napiszę w czwartek co powiedziała ginekolog. Jestem bardzo pozytywnie nastawiana i zaczęłam pocieszać innych. Alik, ja nie wiem czy to ma dla ciebie znaczenie, ale modlę się za Ciebie od dwóch dni. Każde życie ma sens i moje i Twoje i naszych poczętych Dzieci. Dzisiaj np. siostra mojego męża opowiedziała mi sms-em co przeżyła 14 lat temu jak poroniła dziecko. Nigdy wcześniej tego nie robiła, bo kiedyś to było tabu. Czyli śmierć mojej Zosi pomogła komuś zrzucić ciężar z serca. Czytałam w piątek książkę Jestem od poczęcia prof. Fijałkowskiego. Dwa tygodnie życia dziecka poczętego, w tej książce, to aż sześć pięknych kartek. Alik życie jest piękne i wierzę że jeszcze radość zagości w Twoim sercu. Pozdrawiam was dziewczyny serdecznie.

  247. iwona, dzięki za słowa otuchy; mam żal do bliskich że nie próbują rozmawiać ze mną o tym co się dzieje; nie raz dają mi też do zrozumienia że powinnam adoptować dziecko; dlaczego powinnam? czy jestem złym człowiekiem skoro tego nie robię? tak to odbieram z ich strony, zresztą jedna z bardzo bliskich osób powiedziała mi to wprost; w mojej rodzinie i wśród znajomoych każdy ma dziecko, więc nikt nie rozumie dlaczego ja nie mam..;
    iwona, każda strata ciąży jest inna i nie można ich porównywać; myślę, że może to zrozumieć tylko ten, kto to sam przeżył… może dlatego nie znajduję zrozumienia wokół siebie; pozdrawiam Cie serdecznie i dziękuję za odpowiedź i modlitwę.

  248. witam,Iwonko , ja rodzilem w niemczech bo od kilku lat mieszkam tutaj .w 18 tc mialam robione badania prenatalne inwazyjne czy wszystko wporzadku z dzieckiem i jaka plec dziecka ,w niemczech te badania sa standardem,za wynikiem czekalam 10 dni.w ciazy tez bylam raz na kontroli w polsce ,nie ma porownania ,w niemczech jest zupelnie inaczej ,lepsza opieka,rodzisz jak chcesz i gdzie chcesz a nie jak lekarz ma kaprys,tutaj ciezarna ma kaprysy!!! ja jestem bardzo zadowolona,przy cesarce nawet maz mogl byc!!bylo super jesli chodzi o opieke !zycze wszystkiego najlepszego

  249. Dzięki Beti jakoś się wyciszam przeczytałam ostatnio wywiad z Martyną Wojciechowską i ona też panikowała czy będzie zdrowe etc. Wzięłam się za oczyszczanie według Younga łykam kwas foliowy przeczytałam ciekawy artykuł w Zwierciadle żeby wczesniej właśnie zapewnić optymalne środowisko dla maluszka zaczęłam pić i o dziwo mąz tez pije soki z warzyw ekologicznych. Staram się przyzwaczajać do myśli o tym malcu i dobrze mi z tym. Iwonko i jak po wizycie, ja tez miałam łżeczkowanie po drugim porodzie ale nikt mi niepowiedziałam że to jest przeciwskazanie.

  250. Alik, tak jak pisałam wyżej, w szpitalu personel wmawiał mi że w moim przypadku nie ma tragedi. Cierpiałam bardzo. Każdy przypadek jest inny, każdy wymaga indywidualnego podejścia, Twój również. W Polsce tego brakuje. Pewnie, że łatwiej mi dojść do siebie, bo chce czy nie, w końcu musiałam pozwolić zbliżyć się do mnie moim dzieciom. Przez chwilę zaczęłam myśleć o adopcji, bo to trzecie dziecko tkwi we mnie bardzo. Ale szybko mi przeszło. Dzisiaj nad ranem miałam cudowny sen. Śniło mi się, że jestem w ciąży i widzę jak porusza się dziecko. Jestem cała w skowronkach. Alik pierwszy raz w życiu otworzyłam się na ludzi. Ja piszę do ludzi sms-y, pierwszy raz zarejestrowałam się na forum, koleżanki mnie wczoraj odwiedziły. Nikt mnie otwarcie nie potępił. Nie cierpię sama. Gratuluję Ci Ewo!!! Ewa będzie dobrz a nawet cudownie. Nie martw się co inni powiedzą, ważne żeby Wasza rodzina była szczęśliwa.Ciffo łyżeczkowanie ogólnie nie jest przeciwskazaniem, tylko jest b małe ryzyko, że mogły powstać jakieś nieprawidłowe zrosty i łożysko nie rozwija się prawidłowo. Ja po prostu panikuję. Przez ostatnie 2 lata miałam 2 łyżeczkowania (walczyłam z daiagnozą stan przedinwazyjny raka szyjki macicy i wygrałam) plus 3-cie po Zosi. Do lekarza idziemy jutro. Będzie dobrze! Dzięki Alexa za wyjaśnienia. Trzymajcie się ciepło. Pozdrawiam was gorąco.

  251. Cześć dziewczyny. Byliśmy u lekarza i wszystko w porządku. Za dwa miesiące możemy starać się o dziecko. Cliffo pytałam się jeszcze o te ewentulne blizny po łyżeczkowaniu. Okazało się, że jak dochodzi do prawidłowej implantacji dziecka (med. zarodka, jaja płodowego) to nie ma podejrzeń nieprawidłowych zrostów. Moja Zosia umarła w 14-stym tygodniu ciąży a więc muszę przyjąć, z dużym prawdopodobieństqwem, wady genetyczne. Boję się, że może być coś nie tak ale pomimo to zaryzykuję. Ryzyko wad genetycznych wzrasta znacznie po 35 roku życia ale jak nie spróbuję to nie będę w życiu spełniona. Wiara potrafi czynić cuda i tego się chwyciłam. Trzymam mocno Pana Boga za ręke dla siebie i dla Was. Mam jeszcze dwa tygodnie na pozbieranie się przed powrotem do pracy. Egzamin specjalizacyjny przełożyłam na wiosnę i wszystko jakoś się ułoży. P.S. Dzięki Ewa za miłe słowa ale tak się składa, że mam o sobie niskie mniemanie. Natomiast zawsze wychodziło mi pociesznie innych. Cieszę się, że nie wyszłam z wprawy. Gorące całusy dla Ciebie i Twojej rodziny. Wsperajcie się wzajemnie!

  252. Witam!
    Wierzę Iwonko,że wszystko będzie dobrze i za jakiś czas będziesz cieszyła się wymarzonym maluszkiem.Nie wiem co przeżywasz i nawet nie śmiem się domyślać.Wiadomość o mojej ciąży to było ogromne zaskoczenie dla mnie.Mąż oszalał z radości,natomiast ja mam mieszane uczucia.Praca,poukładany dom,studia dodatkowo,no i mamy w domu ukochanego kota,którego za nic na świecie nie oddam.Musze mu porobić badania w kierunku toksoplazmozy,mam nadzieję,że wyjdą negatywne,ponieważ zwierzę jest niewychodzące.
    Innym problemem jest moja 10-letnia córka.Ona jeszcze nie wie,a ja wiem,że się nie ucieszy.Zawsze powtarzała,że nie chciałaby mieć malucha w domu,współczuła okropnie gdy koleżance lub koledze urodziło się rodzeństwo i głośno o tym mówiła.Teraz wiem,że będzie problem i chyba będę musiała poszukać pomocy u dziecięcego psychologa.Nie wiem jak zwalczyć tę jej zazdrość.
    Bardzo się cieszę,że trafiłam na to forum.Myślę,że dzięki temu te 9 miesięcy będzie łatwiejsze.Iwonko i pamiętaj,że wiara dodaje sił i naprawdę czyni cuda.Pozdrawiam Cię i wszystkie dziewczyny z forum.

  253. a ja byłam na weekend u rodziny męża i co się dowiedziałam męża wujowie bliźniacy jednojajowi babcia męża urodziła w 40 roku życia a żona jednego z bliźniaków wspominała że pomagała przygotować chrzciny koleżance w pracy która urodziła mając 37 lat śliczną dziewczynkę. Na moje pytanie czy nie miała obaw spojrzeli na mnie tacy zdziwieni dopiero później się dowiedziałam że sami mieli dwie córki -nomen omen bardzo zdolne- kiedy ciocia była przed 40 -tką a wujek już dobrze po 40-stce.

  254. iwona, Twój optymizm jest wspaniały, zazdroszczę Ci tego; ja niestety nie mam w sobie takiej radości; może dlatego nie mam dziecka… nie wiem, zawsze starałam się żyć tak, aby nie przeszkadzać i nie wymagać nic od innych, zawsze wszystko sama…
    ale przepraszam za ten wątek, to nie jest tematem tego forum; życzę Wam wszystkim aby urodziły się cudowne, różowe i zdrowe dzieciaczki; pozdrawiam serdecznie:-)

  255. Taki mały wątek pt. kot. Ja mam dwa koty i pojawiły się w moim domu przed dziećmi (chyba mieliśmy od dawna silny instynkt macierzyński). Poza tym dokarmiam czasami koty zimą. Nie mam przeciwciał toxo klasy IgM ani IgG. Alik twoje podejście do życia nie jest mi obce. Ja mam za sobą silną depresję , która prawie skończyła się tragicznie. Tak na prawdę uratował i ciągle ratuje, mnie mój mąż. To najcudowniejszy prezent jaki mogłabym sobie wymarzyć – człowiek, który zawsze jest przy mnie.

  256. witajcie pisałam tu wcześniej w sierpniu bo przez przypadek trafiłam na to forum..Jestem po dwóch ciążach obumarłych przyczyn nie znam ale robiłam troszkę badań na własną rękę i się okazało ze mam bakterie i to może one się przyczyniły do obumarcia obu ciąż 🙁 robiłam też badania genetyczne z mężem i są prawidłowe na szczęście ale powiedziano mi że przy drugiej ciąży miałam wysokie IGM cytomegalii co mogło wskazywać na to że się nią zaraziłam i to też mogło być powodem straty a po trzeciej ciąży zaczęłam robić badania i te bakterie mam jutro mam dzwonić czy jest jeszcze jedna czy nie 🙁 martwię się ale bynajmniej wiem że zrobiłam wszystko by wykluczyć kolejne straty .Bardzo pragnę dziecka mam córcię 15letnią chciałabym jej dać rodzeństwo Ona strasznie kocha dzieci jak ja zresztą,ale mąż już nie chce bo się boi o mnie że coś mi się stanie.Ja chciałabym jeszcze raz spróbować ale dopiero aż będę pewna że jestem zupełnie zdrowa że bakterie wyleczone.Zobaczymy co życie przyniesie ale czas ucieka mam już 39lat.Pozdrawiam wszystkie kobiety tu na forum i ciesze się że tu trafiłam

  257. I co wyszło w badaniach Sylwia? Wysokie czy niskie miano przeciwciał? A tak z ciekawości. Badania genetyczne, którym się poddaliście stwierdzają prawdopodobieństwo, że jesteście nosicielami lub nie jakiejś choroby genetycznej, czy chodzi o coś innego?

  258. Droga Iwono dzisiaj dopiero dostałam wyniki badań i na szczęście nie ma tej bakterii. Mam dwie inne (o których już wiedziałam wcześniej bo robiłam posiew) które będę leczyć antybiotykiem bo mam antybiogram we czwartek mam wizytę u gina nareszcie się coś ruszyło.Badania genetyczne które robiliśmy z mężem to badania kariotypu to oznaczało czy właśnie nie mamy w genach np.jakieś choroby i niezgodności chromosomów mamy na szczęście prawidłowe kariotyp oboje. Inne na toxoplazmozę i cytomegalie( jedynie to IGM było za duże co mogło świadczyć o tym,że przeszłam ją i mogło to być przyczyną obumarcia płodu ) po za tym wszystkie inne są ok , więc zdaje się że te bakterie mogły być przyczyną ale to już czasu nie cofnę i nie wiem na 100% i się nie dowiem. Ale teraz będę miała pewność że zrobiłam wszystko żeby być zdrową i że jak bym miała być w ciąży to nie będę się czuła winna ,że z mojej winy coś się stało a może teraz się uda i dam rodzeństwo swojej córce i spełnię się jako kobieta……
    Boję się okropnie ale chciałabym bardzo jeszcze raz spróbować ostatni raz bo mogła bym kiedyś żałować ,że nie spróbowałam.Mój gin nawet powiedział mi ze nie darowała bym sobie i wyrzucała przez całe życie że nie spróbowałam a jeśli by się znowu miało coś nie tak stać to mam po prostu sobie przetłumaczyć że widocznie tak miało być i odpuścić już.Powiedzcie mi drogie koleżanki co Wy o tym myślicie czy nie jest już za późno na dziecko???

  259. Wiesz ja o sobie tak myślałam trzy tygodnie temu. Mam 37 lat i czułam, że to już było po ostatnim gwizdku. Przeglądając to forum okazało się, że mam szanse, że nie jestem sama w swoich pragnieniach. Zaczęłam czytać Biblię i okazało się, że Bóg może zesłać dziecko kobiecie nawet w podeszłym wieku. U mnie w pracy mają koleżanki jedno dziecko albo wogóle, bo jeszcze jest czas. Jedna z nich otwarcie wyrażała swoje poglądy co do wieku, a ja jestem trochę o od niej starsza, więc siedziałam cicho ze swoimi marzeniami. Jak się nagle okazało, że jestem w ciąży to było wielkie zdziwienie, tym bardziej, że my z mężem sami wychowujemy swoje dzieci (dwie dziewczynki), bez wsparcia rodziny (mieszka od nas 100 km). Jak wracałam do pracy , po urlopach macierzyńskich, to wynajmowaliśmy opiekunkę i liczyliśmy złotówki na koniec miesiąca. Moje koleżanki mają chętnych do pomocy rodziców dwa bloki dalej, czas na rozrywki, dodatkowe szkolenia podnoszące kwalifikacje i dyżury w innych szpitalach, żeby więcej zarobić. Ja mam szczęśliwą rodzinę ale to nie jest na topie. I jeszcze w tym wszystkim , moja własna matka krzyczy na mnie i chce mnie za wszelką cenę odciągnąć od kolejnego macierzyństwa, bo nie wiem czy to będzie wstyd przed sąsiadami czy coś innego. To że chcę mieć trzecie dziecko jest trudne do zrozumienia dla mnie samej. Jestem gotowa zrezygnować z własnego rozwoju na rzecz nowego maleństwa w moim życiu. Myślę Sylwia, że jeżeli masz w sobie taką potrzebę, którą nie jest w stanie wytłumaczyć na zasadzie bilansu zysku i strat, tylko po prostu czujesz to w sobie, to możesz spróbować jeszcze raz. A ja dołączam Ciebie, obok Alik, do moich modlitw. Miłego dnia. Mój mąż ma dzisiaj 36-ste urodziny! Bardzo go kocham. I tego też nie jestem w stanie wytłunaczyć. Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie.

  260. Cześć dziewczyny,
    Tak mi się ciepło na sercu zrobiło jak przeczytałam Wasze wypowiedzi….
    Za miesiąc będę miała ICSI…. mając 43 lata. Dopiero zdecydowałam się na dziecko z różnych powodów.
    Mój partner ma 60 lat, ale jest w świetnej formie. Bardzo aktywny zawodowo, zdrowy i wygląda na 10 lat mniej. Poza tym pochodzi z długowiecznej rodziny.
    Ja mam wszystkie wyniki badań ( łącznie z histeriosalpingografią) perfect!!!!! jak zdrowa 25 letnia dziewczyna. Partner ma bardzo mało żywych plemników i dlatego nie ma możliwości zapłodnienia naturalną drogą.
    Z reguły z tego co się zorientowałam przygotowanie do ICSI to około 3 miesiące, ale po dostarczeniu kompletu dokumentów dzisiejsza opinia Pani doktor mnie ucieszyła i trochę przestraszyłą… że 10 grudnia zapłodnienie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Bardzo szybo !!!!!!!!!!!!!! Myślałam o lutym.
    Teraz tylko nie wolno myśleć o tym, że musi się udać. Minimalizować poziom stresu i może okaże się, że będę mamą… i mój kochany, najkochańszy facet tatą…
    Dziewczyny będziecie trzymały kciuki ??? czy w odzewie posypie się seria krytyki pod naszym adresem??
    Pozdrawiam wszystkie starsze mamy i przyszłe oczywiście :))

  261. Moja droga Iliano,nikt,ale to absolutnie nikt nie ma prawa Cię krytykować.To Wasza decyzja,Wasze życie i tylko Wy będziecie ponosić jej konsekwencje.Najmniej powinnaś przejmować się tym,co powiedzą inni.Życzę Wam szybciutko dwóch kreseczek i radości z macierzyństwa i ojcostwa.Pozdrawiam.

  262. Ilana ja nie jestem od krytyki tylko, jak wcześniej pisałam, od pocieszania. Problem w tym, że ciebie nie trzeba pocieszać. Ty jesteś szczęśliwa. Wszystkiego dobrego. Good luck!

  263. Droga Ilano bardzo Cie podziwiam i skoro nie ma jakichkolwiek przeciwwskazań do poczęcia dzidziulka to tylko się cieszyć i ja z całego serca Ci kibicuję.
    Ja też bardzo pragnę dziecka choć mam już córkę 15letnią bardzo pragnę jeszcze jedno.Nie czuję się spełniona.Miałam dwie ciąże które nie skończyły się happy endem jak wyżej czytałaś.Teraz z mężem będziemy brać leki żeby pozbyć się bakterii i jak Bóg da może jeszcze raz spróbuję choć nie przeczę że strasznie się boje,bo nie chciałabym jak się uda przechodzić przez to co dwa lata pod rząd :(.
    Iwona a w jakim wieku masz dzieci ??? i jak rozumiem planujesz kolejne tak ?! Wiesz bardzo Ci dziękuję za słowa wsparcia i pociech serio to dla mnie dużo znaczy ja ze strony swojej matki nie mam wsparcia niestety tez ma całkiem inne zdanie ale ja sama tez wychowuje swoją córkę z mężem i na nikogo nie mogę liczyć i nie liczę.Ja nie patrzę na ludzi poglądy jedynie na swoje obawy i strach przed kolejną trauma utraty dziecka,ale myślę że chyba po raz trzeci mnie to nie spotka co jak myślisz ??? Wiem że nie mamy wpływu na niektóre sprawy w życiu.Pozdrawiam Cię cieplutko pisz częściej proszę 🙂

  264. Nie wiem co dzisiaj napisać. Od 18-stej rozwiązywałam testy na egzamin, z którego zrezygnowałam, straciwszy bezpowrotnie 700 zł. Dla wielu znajomych to dziwne. Ja sobie tak wszystko zaplanowałam, że chciałam przy okazji zwolnienia na ciąże z Zosią mieć czas na naukę. Wiem teraz, że nie tędy droga. Bóg daje i zabiera i nie mnie o tym decydować. Ja też Sylwia bardzo się boję, że mogę po raz drugi doświadczyć poronienia. To stało się tak nagle, gwałtownie…Byłam przygotowana na chorobę dziecka ale nie na śmierć. I chyba dalej nie jestem przygotowana. Tylko wiara, nadzieja i miłość, wierność swoim ideaom, marzeniom, mogą pomóc w znalezieniu sensu kolejnego poczęcia. Po prostu jestem i czuję. Muszę w przyszłym tygodniu zmierzyć się ze światem: spotkanie z rodziną przy grobach i powrót do pracy. Tego też się boję, czy nie rozpłaczę się bez powodu. Wierzę Sylwia, że i Tobie i mnie i innym dziewczyną życie się ułoży. Jak to napisała mi w sms-ie siostra męża :Po nocy zawsze przychodzi dzień.P.S. Moje Aniołki na ziemi mają 6lat (plus 9 miesięcy) i 3 lata (plus 8 miesięcy). I wiesz jak pojawiła się druga dziewczynka to ta pierwsz dostawała ataków złości, placzu itd. Byliśmy u psychologa. Zgodnie z poradą młodszą córkę pielęgnowałam a starszej poświęcałam dużo uwagi, żeby nie czuła się odrzucona. I wiesz, że pomogło. Dzisiaj się kochają.

  265. Wiesz Iwona jak przeczytałam Twój post to tak jakbyś przelała moje myśli i dzięki Twojej wypowiedzi zrozumiałam że ja pewnie mam ten problem z lękami z tego powodu że tak jak Ty przedkładam rodzinę nad sukcesy zawodowe. Zdałam na dwie aplikacje prawnicze i chociaz jestem na jednej z nich to kręci mnie ona o tyle że wykonując ten zawód będę mogła pomiędzy rozwiązywaniem jakiś kwestii prawnych wyskoczyć i odebrać dzieci ze szkoły a nie siedzieć do 16.00 jak to jest w administracji. Ponadto uświadomiłaś mi jeszcze jedną rzecz że ja też nie czuję się pewnie z tą decyzją bo mi bardzo pomagają rodzice i od kiedy mój najmłodszy trzylatek poszedł do przedszkola 2 miesiące temu to rodzice cieszą się oficjalnie że dzieci już odchowane i wreszcie mają czas by np. pójśc do lekarza. I czuję podskórnie że na początku nie byliby zachwyceniciążą jak w pporzednich dwóch przypadkach bo u mnie w całej rodzinie jest model 2+2. Wiem również że rodzice zakochali by się w tym maleństwie do szaleństwa jak tylko by się pojawiło na świecie i na pewno by na tyle na ile potrafili pomagali nam. Dzięki Twoim przemyśleniom od rana namówię męża żeby zaczął wprowadzać w domu pozytywną kampanię na rzecz 3 malca by rodzice się też powoli przyzwyczajali do tej myśli i mi będzie łatwiej z myślą że robię coś przeciwko rodzicom. Dziękuję Ci Iwonko za takie piękne nakreślenie i mojego stanu ducha, pzdr a pochwalę się Wam że wczoraj zdałam za pierwszym razem na prawo jazdy, zawsze lepiej późno iz wcale 😉

  266. Iwono droga wiem co czułaś po śmierci dziecka ja to samo przeżywałam i do dziś przeżywam strasznie mi przykro ,przytulam Cię mocno do serca :* Mam nadzieje ,że jeszcze będziemy obie się cieszyć maleństwami 😉 Ja tylko się boję że już może być za późno bo wiesz czas ucieka strasznie szybko 🙁 ja mam przed sobą jeszcze to leczenie i potem kolejne kontrolne wymazy i kiedy dostanę zielone światełko to jeszcze muszę męża przekonać bo on nie za bardzo chce ryzykować.Lecz najbardziej się boję że ja już będzie na tak ,że wtedy mogę nie zajść bo wiesz jak się chce to akurat nie idzie 🙁 Pozdrawiam Cię serdecznie buziaczki :* i wszystkie dziewczyny na tym forum też 🙂

  267. Kochani, powiedzcie mi, w grudniu br. będę miała 36 lat, byłam ostatnio u ginekologa, który tak mnie zdołował i powiedział, że w moim wieku na pierwszą ciążę trochę jest za późno, trzeba liczyć się z ryzykiem ewent. wad dziecka.Mam za sobą 2 nieudane ciąże.Po przeczytaniu wypowiedzi na tym forum, trochę się uspokoiłam.Poradźcie mi, z jednej strony nie wyobrażam sobie nie mieć dziecka, ale z drugiej bardzo się boję.Mąż będzie miał w 2011 39 lat.Przyznam że teraz biorę od 2 lat tabletki antykoncepcyjne, które chciałam odstawić i odczekać.Poradźcie mi kochane, też nie mam z kim porozmawiać o tym.

  268. magda74 witam Cie! jak juz wyzej pisalam ,ja mam 38 lat a moj maz 40 i w lipcu urodzil nam sie sliczny zdrowy synek! oczywiscie w ciazy w 18 tyg robilam amniopunkcje i wyszla ok! tez sie balam ,martwilam,plakalam,ale jesli jestes zdrowa w rodzinie nie ma wad genetycznych to warto probowac ! zycze Tobie i wszystkim kobietkom szczescia takiego jak mnie spotkalo,przypomne ze tez mam juz corcie prawie 18letnia! pozdrawiam Wszystkich

  269. dodam jeszcze ze moj ginekolog kiedy stwierdzil ciaze u mnie to dodal ze to najpiekniejszy wiek teraz na malego dzidziusia !! wiec naprawde nie ma sie czym dolowac,zwlaszcza glupim gadaniem jakiegos ………………pozdrawiam jeszcze raz

  270. Droga Magdo74 nie będę się wymądrzać bo sama musisz podjąć decyzję bo to nie jest decyzja na 5min tylko na całe życie.Moja koleżanka urodziła zdrowego synka w wieku 38lat to pierwsze jej dziecko,moja lekarka ogólna powiedziała mi że jej pacjentka w wieku 42 lat urodziła zdrową córeczkę a sama nie należała do najzdrowszych kobiet ale się udało.Więc wniosek taki nie ma kochana reguły kto urodzi zdrowe kto chore dziecko lecz musimy się z tym liczyć jeśli jesteśmy już po 35roku życia.Lekarz musi nas uprzedzić o wystąpieniu jakichkolwiek wad genetycznych bo gdyby tego nie zrobił mogłybyśmy mieć żal dlaczego nikt nas nie uprzedził,więc musimy się z tym niestety liczyć.Ja tez mam dwie ciąże nie udane 🙁 Jak czytałaś zapewne wyżej mam tez córkę 15letnią.Jestem w trakcie walki z bakteriami nie wiem jakie powody twoich strat były dzieciaczków ale moje może właśnie dlatego,choć nigdy pewności nie będę miała lecz sama świadomość że zrobiłam wszystko żeby znaleźć przyczyny i że się wyleczyłam w razie kolejnej ciąży da mi spokój choć pod tym względem.Ja na Twoim miejscu jeśli porobiłaś badania i nie ma jakiś szczególnych przeciwwskazań postarała bym się o dzidzię 😉 żeby po latach później sobie nie wyrzucać dlaczego nie spróbowałam.Bynajmniej to moje zdanie mam nadzieję że choć troszkę Ci pomogłam 🙂 Trzymam kciuki za pozytywne podjęcie decyzji pozdrawiam 🙂

  271. Madzia po pierwsze zmienić gina, mój z kolei mnie uspokaja i twierdzi że taraz większość po 30-ce niektóre z pań jak podkreslał bardzo mocno po. Ja się staram uspokoić spójrz choćby wokół Strużyńska, ta pani z Polsatu prezenterka i wiele innych. Więcej się słyszy o dojrzałych ciężarnych niż młodych ja przynajmniej mam takie wrażenie. Mojego znajomego żona ma 37 lat i dopiero teraz pomyśleli o dziecku bo on najpierw chciał zostać mecenasem jest w ciąży i jest wszystko w porządku. Głowa do góry a zapewniam Cię że świat z dziećmi to zupełnie iina jakośc ja każdego dnia dziękuje Bogu za ten najwspanialszy dar.

  272. Mam 37 lat, 11-letniego syna i dzisiaj dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Popłakałam się ze szczęścia i tyle. Czasami myślałam o drugim dziecku, ale ciężko było się zdecydować. W końcu pomyślałam ,że to ostatni dzwonek i postanowiliśmy spróbować. Nadal nie wierzę, że się udało! Pozdrawiam.

  273. Mam 38 lat ( w marcu 2011 będę miała 39!!!!) Mój mąż(40) bardzo chce mieć drugie dziecko.Tak naprawdę to problem stanowię tylko ja !!! bardzo się boję że jestem za „stara” 🙂 a również to że, moja 13 nastoletnia córka nie chce słyszeć o rodzeństwie ……..nie ma mowy!!
    Gdzieś w głębi serca bardzo bym chciała wiem że nikt nie podejmie za mnie tej decyzji, ale boję sie również że stracę za chwilę tą szansę na zawsze i wtedy będę miała wielki do siebie żal . Ta rozterka życiowa po prostu mnie dobija !

  274. cześć dziewczyny; nie wiem czy czytałyście „moją historię”, dla przypomnienia mam 38 lat (właśnie dziś!) i nie mam dziecka, mimo że starałam się prawie 10 lat; w kwietniu br. jednak wyszła ciąża (co było dla nas ogromnym zaskoczeniem) ale poroniłam w 7-8 tygodniu; moje cykle trwają zawsze 28 dni, czasami do 30 dni, ale nigdy dłużej; tymczasem teraz okres spóźnia mi się już 5-7 dni (w zależności od długości cyklu) a testy wychodzą negatywne… co o tym wszystkim myśleć? zapisałam się na badania bety ale strasznie mnie ta sytuacja męczy; czy testy zrobione rano po tak długim czasie od spodziewanego terminu miesiączki mogą kłamać? dodam, że nie mam żadnych objawów ciąży oprócz braku miesiączki; czy wiek może coś mieć z tym wspólnego? chyba nie… pozdrawiam was serdecznie

  275. Klaudio przeczytaj sobie watek o 40 latkach w ciązy na kafeterii szczęśliwych mamusiach zdrowych dzieciaczków mnie takie historie bardzo cieszą

  276. Alik ja jestem od Ciebie tylko rok młodsza i jestem obecnie w takiej samej sytuacji właśnie okres spóźnia mi się 7 dni, robiłam dwa testy i wychodzą negatywne.Nie mam innych objawów no może tylko tem. rano 37 utrzymuje się od dnia kiedy powinien pojawic sie okres. Naczytałam się na innych forach że testy moga być negatywne a można być w ciązy, strasznie się nakręciłam.Daj znać co ci wyjdzie z krwi. Trzymam kciuki.

  277. Witajcie dziewczyny 🙂
    Alik i Aga dajcie znać jak wasza sytuacja się rozwinie czy macie już wieści konkretne ok bo nieraz testy mogą wychodzić negatywne ale beta powinna być wiarygodna.Trzymam kciuki za pozytywne wieści :).
    Ja natomiast po leczeniu już i teraz czekam na @ a potem jeszcze troszkę odczekać i na badani kontrolne czy pozbyłam się tych paskudztw.Mam cicha nadzieje że ich nie mam już.
    Potem zobaczę jaką podejmę decyzje czy próbować czy dać sobie spokój.
    Iwono a co tam słychać u Ciebie???? Odezwij się proszę buziaki:*

  278. Staram się być szczęśliwa ale mi nie wychodzi. Od czasu gdy wróciłam do pracy popadam w coraz większą apatię. Zupełnie przypadkiem zaangażowałam się w pomoc finansową dla psa ze schroniska. Sunia ma depresję i tak jak straciła wiarę w sens życia. W ciągu dwóch dni znalazł się człowiek, który chciał ją wziąć do domu. Byłam bardzo szczęśliwa. I nagle okazało się, że zachorował. Piesek został w schronisku. Przepraszam, że piszę o tym tutaj. To forum ma inny temat. Wystarczy jedna sekunda a dzień, w którym straciłam swoją Zosię wraca na nowo. Wszystko ma czarny kolor. Mam mimo to nadzieję, że Wam się uda. Pozdrawiam Was serdecznie i cieszę się każdym Waszym radosnym postem.

  279. Witam dziewczyny i dzięki za miłe słowa i myśli. Wczoraj odebrałam betkę ale wyszła negatywna i kilka godzin później dostałam już @. Tak więc coś organizm zaszwankował i przesunął mi cykl aż o 9 dni… Nie wiem, może to stres, bo miałam ostatnio ciężkie i stresujące mocno zadania w pracy a na dodatek mój tata miał poważną operację w szpitalu. Może to wszystko się nałożyło i stąd taka reakcja organizmu, choć przyznam, że zdarzyło mi się tak pierwszy raz w życiu…
    Dziewczyny, nie poddawajcie się, wcale nie jesteśmy za stare. Czas goni ale bez przesady. Aga trzymam kciuki!!! Daj znać. Pozdrawiam.

  280. Witam wszystkie szczęśliwe mamusie i te czekające na swoje szczęście!
    Czytam Wasze posty od 2 miesięcy ( znalazłam tę stronę szukając wiadomości na temat „ciąża po 35”).Z zapartym tchem, razem z moim partnerem czytaliśmy je i śledziliśmy wpisy poszczególnych mam, uśmiechaliśmy się kiedy wpisywana była wiadomość o przybyciu „szczęścia” u danej mamy i -z ręką na serduchu- popłakałam się przy pierwszym wpisie o utracie nadziei przez jedną z Was.
    Dziewczyny!
    Chylę czoła przed Wami!
    Jesteście WIELKIE w swym samozaparciu, w dążeniu do celu mimo przeszkód które rzuca pod nogi los, w tym jak potraficie dzielić czyjeś radości i smutki.
    Z zamiarem napisania kilku słów na tym forum nosiłam się kilka dni i dziś nadszedł odpowiedni moment.
    Swoim wiekiem dołączam do Waszego grona, mam 37 lat i dwóch Super-Synów ( 15 i 14 lat), mam również za sobą małżeństwo z ich ojcem .
    Od 1,5 roku jestem z miłością mojego życia ( późno ale w końcu los złączył nasze drogi, które błądziły do tej pory nie trafiając na siebie).
    No! Ale do tematu!
    Drogie forumowiczki! Od prawie roku po poważnych rozważaniach podjęliśmy decyzję o wspólnym dziecku 🙂 , zabraliśmy się do dzieła! I zaczęło się! Wizyta u lekarza- diagnoza: nie widzi żadnych przeszkód, wręcz zachęca do pośpiechu abym zmieściła się przed 40! No to super! Skrzydła mi urosły:), z zapartym tchem miesiąc w miesiąc robiłam testy-negatywne- i tak przez rok. Nawet żartowaliśmy sobie czasami, że my chcemy kontrolować nasze Szczęście a a to Ono nas kontroluje:)
    Pewnie to co teraz napiszę to odbywało się nie tylko u nas ale również i kilka z Was się z tym utożsami.
    Kiedy były łzy i dołki- to były. Ale były i też ” głupawki” czyli głupi pusty śmiech nad swoją/naszą bezsilnośią.
    Były „marzenia na jawie”, Czyli a jak to będzie? Jaka płeć? Oboje chcemy dziewczynki Karolinki:). Kiedy nam się uda? Jaki będzie termin porodu? Lepiej na zimę czy latem? Pod jakim znakiem zodiaku się urodzi? itd. itp.:)
    I………..
    Już znamy kilka odpowiedzi 🙂
    Tak!! Ja 37-latka, mama dwóch synów, szczęsliwa kobieta JESTEM W 5 TYGODNIU CIĄŻY!!!!
    (dziś zaczyna się 5 tydz)
    Stało się!!! Jest!!!
    Po naszych upartych staraniach poddaliśmy się, tzn. przestaliśmy „szaleć” z obliczeniami, pomiarami i chyba tak troszkę poszliśmy na ” co ma być to będzie, a może już nie będzie”. Do tego stopnia odsuneliśmy się od celu „dzidziuś”, że zaczeliśmy planować wyjazd za granicę na jakiś czas. Aż tu nagle podczas rozmowy telefonicznej dotyczącej naszego wspólnego wypadu ja zaczynam liczyć… liczę i liczę… wypadłam z tematu rozmowy i zakończyłąm ją czym prędzej. Biegiem do apteki bo opóźnienie już 9-cio dniowe, kupuję test, wracam do apteki i kupuję jeszcze 2 testy. Wracam do domu , biegusiem robie test i…….. Lipa:( Negatywny:( Po wieczornej naradzie, obliczeniu wspólne i dojściu wspólnie do tego do czego doszłam sama, ze mam opóźnienie 9-cio dniowe postanawiamy zrobić kolejny test po 2 dniach. Robie test. I……. I znowu jedna cholerna kreska:( Ok! Nie poddamy się! Kolejny test po tygodniu robimy wspólnie ( przed wynikiem ja wychodzę z łazienki) i……… I jest!!! Są dwie kreski!!! Czyli ponad dwa tygodnie opóźnienia i dopiero poziom hormonów był odpowiedni żeby zabarwić tę drugą kreskę:)
    Kochane!!!
    Powiem Wam coś jeszcze.
    Po pierwszych emocjach, łzach, radości, wręcz szaleństwie usiadłam i policzyłam, że Nasze Szczęście przyjdzie na świat w dniu urodzin swojego tatusia 🙂
    Piękniej nie mógł Ten Gość u Góry tego zaplanować:)
    Teraz tylko proszę o zdrową ciążę i zdrówko dla maleństwa!
    Dziewczyny! Kobiety!
    Dzielę się z Wami swoją radością bo wiem, ze i Wy się dzielicie wszystkim:)
    Uśmiecham się do laptopa i czuję, ze ten uśmiech zobaczycie czytając mój wpis:)
    I teraz już wiem i jestem pewna, ze,….. Można? Można!!!
    Powodzenia wszystkim życzę i zdróweczka!!!
    K

  281. Gratuluję Kasiu B z całego serca ciesze się razem z Wami, kurczę jak czytałam Twój post to jakby dejavu, ja tez obmyslam jaki znak zodiaku a mój mąz sie śmieje, mój kochany mężuś zaczął nawet łykać kwas foliowy bo gino u którego byłam w piątek powiedział że to jedynie ma sens iw przypadku partnera również wspomniał żebysmy kupili mumomega bo te kwasy są dużo bardziej ważne niż jakieś witaminy. To może i Tobie się przyda informacja. I proszę nic sie nie denerwuj mnie też uspokojał że ryzyko tak naprawdę wzrasta po 40-sce.

  282. Hej Iwona głowa do góry smutno mi się zrobiło jak przeczytałam co napisałaś może trochę ruchu i czarne mysli odejdą, pzdr ciepło

  283. Kasiu B wszystkiego dobrego i życzę książkowej ciąży bardzo się cieszę że się Wam udało 🙂
    Ja niestety mam już skończone 39lat w czerwcu 40-stka i boje się decyzji czy mam próbować czy odpuścić sobie już 🙁 Mam okropny dylemat i jeszcze przede mną badania kontrolne itd a czas ucieka okropnie i nie wiem co robić???
    Serce pragnie rozum się buntuje ale nie ma reguły że może być coś nie tak.Młode dziewczyny a rodzą chore dzieci.Nie mamy wpływu na pewne rzeczy jakie nas spotykają.
    Iwonko droga wiem co czujesz jakie myśli i trauma Cię gnębi ja to wszystko przerabiałam chętnie pogadam jeśli masz tylko ochotę zapraszam na gg wiem że nie poradzę nic ale zawsze służę że Cię wysłucham bo czasu nie cofnę i biegu zdarzeń nie odwrócę bo to nie realne niestety 🙁
    Pozdrawiam wszystkie dziewczyny :*

  284. Kasiu B zycze Wam duzo szczescia,czytajac Twoj post najnormalniej w swiecie sie rozczulilam i poplakalam oczywiscie ze szczescia Waszego!!! pozdrawiam bardzo serdecznie Was Wszystkich

  285. Sylwia38, mam też taki dylemat ale chcę iść za głosem serca. Nie mamy wpływu na to czy urodzimy zdrowe czy chore dziecko, chyba że wiemy od lekarzy o jakiejś wadzie genetycznej… Nie jest za późno. Trzymaj się i podejmij dla siebie dobrą decyzję.
    Kasiu B – to wspaniałe co napisałaś. Gratuluję i ogromnie się cieszę bo takie posty dają nadzieję innym dziewczynom!!!
    Iwona, pokazałaś na tym formum nie raz jaka jesteś silna i dzielna. Wierzę w Ciebie i Twoją miłość do świata, dlatego Ci się uda i będziesz jeszcze mamą!
    Aga, napisz co u Ciebie.
    Pozdrawiam Was serdecznie.

  286. Alik mi się źle wpisał nick ale to chyba nic prawda 😉
    Moja droga koleżanko właśnie tak jak Ty chcę iść za głosem serca i podjąć słuszną decyzję bo potem mogłabym mieć do siebie żal a będę mieć na pewno bo znam siebie,że nie spróbowałam.Teraz to już ostatnia moja próba będzie muszę tylko poczekać do grudnia wszystko się wyjaśni czy wyleczyłam bakterie.W czerwcu będę miała 40stkę więc nie uda mi się(w razie jak zajdę) urodzić przed nią ale cóż to chyba jeszcze nie koniec świata. Jak dobrze pójdzie to w styczniu spróbuję trzymajcie najpierw kciuki za wyleczenie bakterii a potem za próbę oby była pomyślna 😉
    Mam okropny strach który nigdy się nie pozbędę bo każda kobieta po stracie tak już ma niestety.Oby tylko był teraz happy end 😀
    Buziaki:* dla wszystkich
    Alik a może niedługo razem się pochwalimy co ze się udało????

  287. moje drogie ja zaś mam pod górkę niestety 🙁 jestem chora i nie mogę zrobić jak na razie wymazów i nie wiem czy dam rade w grudniu 🙁 przez to się wszystkie plany przesuną mi zaś no ale co zrobić nie mamy wpływu na to…..
    Oby tylko były dobre wieści jak już zrobię te wymazy!?
    Pozdrawiam wszystkie formuowiczki 🙂

  288. Sylwia39 – trzymam kciuki aby wyniki były w porządku; u mnie z kolei problemem jest słabiutka jakość nasienia męża i na to nie ma rady niestety. Ale raz się udało (niestety poroniłam w kwietniu) więc nie tracę nadziei, mimo że czekam już tyle lat. Pozdrawiam Was serdecznie.

  289. Alik powiedz mi a czy mąż bierze jakieś leki na poprawę nasienia????
    Sory że pytam ale wiesz koleżanki mąż też jakieś tam miał problemy i brał więc może Ci coś doradzę.Ona zaszła po 21 cyklu teraz jest w ciąży (wcześniej urodziła córeczkę martwą zacisnęła sobie pępowinę 🙁 i ma synka 9lat)

  290. Sylwia39, mąż ma żylaki powrózka nasiennego; miał operację 7 lat temu ale to nie pomogło na poprawę jakości; wcześniej żaden z lekarzy nie zalecał jakichkolwiek leków dla niego a byliśmy w wielu specjalistycznych przychodniach; dopiero kilka miesięcy temu, po tym poronieniu ponownie zmobilizowaliśmy się i teraz jest pod opieką lekarza i bierze leki; po 3 miesiącach jakość poprawiła się o 5% co – jak mówi lekarz – jest bardzo dużą poprawą; także widzę „światełko w tunelu” i może się jeszcze uda i zostaniemy rodzicami. Oboje mamy po 38 lat, ale wierzymy, że jeszcze nie jest za późno:-) Sylwia, Tobie też życzę dobrych wyników badań a potem to już sama wiesz najlepiej co robić:-)
    pozdrawiam wszystkie dziewczyny na forum.

  291. Miło czytać o waszych planach na jutro i na całe życie. Życzę Wam cudu poczęcia. Teraz właśnie zaczął się taki magiczny czas. Oby udało się Wam wskoczyć w tą czasoprzestrzeń, tu i teraz. Św. Mikołaj

  292. Witam ponownie,
    faktycznie mamy do czynienia z magicznym czasem wczoraj dowiedziałam się że jestem w ciąży z jednej strony się bardzo cieszę a z drugiej jestem zmartiona bo kilka dni temu przeszłam testy jakimś vegatestem który oddziaływuje polem elektromagnetycznym na organizm człowieka ten test zrobiłam tylko ze względu na synka bo miał podkrążone oczy i było podejrzenie kandydozy co więcej powiedziałam temu lekarzowi że mogę być w ciąży a on powiedział że nie ma problemu a dzisiaj wchodzę do internetu i co czytam że ciąża jest przciwskazaniem ręcę opadają dziewczyny tak się boję z mężem już rano razem modliliśmy się do św. Tadeusza Judy o zdrowie tego maluszka, tulę Was wszystkie i przepraszam za taki chaotyczny wpis ale mam taki mętlik w głowie

  293. Gratuluję! Pomodlę się za was, chociaż w zasadzie przestałm. Wszystko we mnie umarło, nawet nadzieja. Boje się spróbować ponownie.

  294. Dziękuję z całego serca Iwonko w szczególności za modlitwę. I proszę Cię nie załamuj się ja następnego dnia po wizycie u Pani ginekolog która powiedziała mi ze nie mam szans na zajście w ciąże ze względu na wysoką prolaktynę w ciążę zaszłam, pozdrawiam

  295. Iwona, nie wierzę w to co piszesz, tzn. nie chcę w to uwierzyć… Tylko Ty wiesz co przeżywasz i dla Ciebie to jest najważniejsze. To, w co wierzę, to że wrócisz do „żywych” i odzyskasz nadzieję. Tego życzę Ci z całego serca, na te najbliższe Święta. Alik
    Cliffo, gratulacje! Wszystko będzie dobrze z dzidzią:-) pozdrawiam

  296. Nie dam sobie rady sama. Dziś podjęłam decyzję o terapii u psychologa. Mąż obiecał wszystkim się zająć. Wzięłam w czwartek starego psa ze schroniska. Myślałam, że przez pomoc innym odżyję. Okazało się,że schronisko przekłamało wiek Maksa i jego liczne schorzenia. Czyli w dość niedługim czasie kolejna śmierć w domu, nie wspomne o wydatkach na kóre nie jesteśmy przygotowani.Nie pomogło…Ale główny problem to moja matka. To co pisałam w pierwszym miesiącu po stracie Zosi było autentyczne. Swoją wiarą, miłością i nadzieją byłam w stanie przenieść góry lodowe. Moja matka prowadziła w tym czasie regularną walkę o zaniechanie macierzyństwa. Wygrała. Odebraliśmy kilkadziesiąt obraźliwych telefonów, które dzwoniły przez całą dobę, odbyły się jej dwie wizyty u nas w trakcie których pilnowała nas, żebyśmy nawet obok siebie nie siedzieli. W końcu kończyło się to wszystko potworną awanturą i wyrzuceniem jej z naszego domu i życia. Podejrzewamy moją matkę o osobowość paranoidalną, może coś gorszego. Stosowałam w życiu taktykę uników ale już nie mogę!!! Codziennie walczę żeby przeżyć cudem kolejny dzień. Pierwszy raz w życiu nie byliśmy z mężem u spowiedzi na Święta i spędziliśmy je w izolacji od wszystkich. Nie mam planów, nadziei… Byłam dziś uczestnikiem mszy św. z Żywą Rodziną. Porosiłam Boga o taką radość dla WAS z Dzieciątkiem u boku. Myślę o Was ciepło Alik, Cliffo, Sylwio…

  297. Iwonka, przytulam Ciebie mocno i naprawdę wierzę, że doczekasz się trzeciego dzidziusia. Musisz przeżyć tę żałobę, potrzebujesz na to czasu. Każdy z nas po takiej stracie cierpi i mimo, że na zewnątrz nie zawsze to widać, to serce jest głęboko poranione. Nie chcę udzielać Ci rad, bo tylko Ty wiesz co czujesz i znajdziesz wyjście z tej sytuacji. Myślę jednak, że dobrze zrobiłaś odcinając się od toksycznej mamy; niestety bliscy bardzo często zawodzą wtedy kiedy ich bardzo potrzebujemy. Iwonka, masz kochającego męża i kochające dzieciaczki, więc Ci najnajbliższi są przy Tobie i na pewno dodadzą Ci wiary i nadziei. Jeszcze raz przytulam i myślę ciepło o Tobie. Nowy Rok będzie lepszy, zobaczysz!

  298. Dziękuję.Pierwszą Noc Nowego Roku spędziłam w pracy. Dowiedziałam się wówwczas, że jedna z koleżanek z pracy jest w ciąży. Zakiełkowałała we mnie chęć poddania się próbie macierzyństwa. Wczoraj dowiedziałam się, że siostra mojego męża (39 lat) jest w 9-tym tygodniu ciąży. Swoje ziarenko o imieniu nadzieja podlałam wodą życia. Może moja nadzieja wykiełkuje i zamieni się w decyzję? Powolutku wszystko nabiera sensu. Zaczęłam terapię, starego psa Maksa pokochałam ofiarowując dom na końcówkę życia. Może w podzience od losu dostanę nowe życie? Alik dziękuję za każde słowo. Myślę o was codziennie i jest mi lżej, że ktoś myśli o mnie.
    P.S. Cliffo jak maluszek?

  299. Iwonko trzy razy pisałam do Ciebie wiadomość i za każdym razem mi kasowało może to znak? Cieszę się, że odzyskujesz spokój i może trochę radośc życia. Jest czwarta nad ranem a ja siedzę i piję wodę z imbirem bo ciągle mam mdłości i mi słabo. Dziwnie być w ciąży z trzecim dzieckiem w Polsce, pani ginekolog spytała mnie czy mam dwie dziewczynki czy synków na odpowiedź, że parkę zrobiła duże oczy i nic nie odpowiedziała. W aptece kiedy poszłam po jakieś naturalne suplementy prenatalne jak farmaceutka dopytując sie która ciąża usłyszała że trzecia zaczęła przyglądać się się ze zdziwieniem moim dzieciom że przyzwoicie ubrane i nie wyglądają na żadną patologię. Mąż kiedy powiedział dobremu koledze w pracy wspomniał, że ten tylko popatrzył jak na ufo i powiedział że on by tak nie mógł bo przy dwójce ma dosyć. Teraz czuję się już w miarę dobrzeale ciąża wyostrzyła mi nietolerancje pokarmowe przez dwa lata chodiłam po lekarzach a oni nie wiedzieli co mi jest, ostatnio jak zjadłam pieroga na Wigilii dostałam takiego ataku bólu brzucha że nie mogłam oddychać. Okazuje się że jestem uczulona na mąkę pszenną wszelkie produkty mleczne i prawdopodobnie mięso i psiankowate, tak więc dietę mam ostrą ale kiedy się jej trzymam jest w ok ale właściwe zbilansowanie posiłków i uczynienie z niej diety by nie była niedoborowa nie jest łatwe. Pozdrawiam Cię ciepło, w poniedziałek de na wizytę to dam Ci znać czy Ty mieszkasz w W-wie?

  300. Dziewczyny spędziłam cudowny tydzień z rodziną w Karpaczu. Nawet na nartach trochę pojeździłam, chociaż zawsze boję się, że coś może się stać. Na dzisiejszej mszy w małym karpackim kościółku, po raz pierwszy od 3-ego października, śpiewałam pieśni i było mi tak dobrze, jak przed śmiercią Zosi. Zaczęliśmy się z mężem starać o trzecie dziecko. Powiedziałam o tym mojej pani kierownik,najstarszej siostrze męża i młodszej koleżance z pracy. Robię wszystko w sposób oficjalny, przestałam się ukrywać.Cliffo będzie dobrze!!! Moja poprzednia pani kierownik ma trójkę dzieci, znajomy docent ma trójkę dzieci,kolega męża z pracy ma trójkę pociech, bogate aktorki mają po kilka dzieci… Zarzuciłaś sieć na swoją rodzinę i po prostu łowisz w nią dzieci, tak jak rybak ryby, a Jezus ludzi (zapożyczone z dzisiejszego kazania).Trzymaj ją mocno a wszystko będzie dobrze. Wierzę, że uda wam się z mężem przejść przez wszystko zwycięsko. P.S. Nie mieszkam w W-wie.

  301. witajcie w nowym roku! Iwonka, jak miło czytać to co piszesz; bardzo się cieszę, że odzyskałaś nadzieję; wierzyłam w Ciebie i stało się! Cliffo, znam wiele osób, które mają trójkę dzieci a w ub. tygodniu mojemu koledze z pracy urodziło się szóste dziecko!!! to dopiero robi wrażenie; wszystkie dzieci były „chciane” i są kochane przez niego; także są też takie rodziny; oczywiście większość moich znajomych ma jednak jedno albo dwójkę dzieci jednak czy aż tak należy się dziwić z powodu trzeciego dzidziusia? ja sama chciałam mieć co najmniej czwórkę; na razie niestety nie mam nawet jednego ale kto wie, może moje maleństwo czeka na odpowiedni czas…
    pozdrawiam serdecznie, alik

  302. Dziękuje Iwonko, widziałam już maluszka machał rączkami i nóżkami i mam jego zdjęcie w domu. Co prawda okoliczności nie były zbyt miłe, bo po blisko dwóch tygodniach choroby w domu gdzie chorowali wszyscy oprócz mnie z gorączkami ponad 40 stopni,dlatego cały czas przy nich biegałam wykończył mnie tak jeden z ostatnich dni w którym musiałam zawieźć syna do sanepidu by sprawdzili czy nie ma świńskiej grypy później wizyta u pediatry jazda do laboratorium by zrobić morfologię na cito i w między czasie noszenie 20 kg czterolatka na rękach bo przy gorączce 40 stopni słaniał mi się na nogach. Tak więć jak wróciłam w nocy ze szpitala gdzie oglądałam maluszka, to miałam już taki skurcz że musiałam wziąść luteinę na podtrzymanie ciązy. Całe szczęscie w nieszczęsciu okazało się że ma laktozę i wzięłam tylko raz i już czuję się po tygodniu leżenia w łóżku w miarę dobrze. Codziennie staram się modlić do św. Judy Tadeusza by to maleństwo rozwijało się zdrowo. Pozdrawiam ciepło

  303. Cliffo jesteś bardzo dzielna. Czasami sama przechodzę przez takie sytuację, a więc doceniam twój wysiłek, który zasługuje teraz na złoty medal ze względu na twój stan błogosławiony. Trzymam za was dziewczyny kciuki, a wy trzymajcie za mnie. W tym miesiącu nic nie wyszło z naszych planów macierzyńskich. Dziś przyszedł ten dzień, który rozstrzygnął wszystko na nie. Może jeszcze moja psychika potrzebuje większej stabilizacji, a może po prostu nie od razu Kraków zbudowano. Z Agatką i Zosią udało nam się od pierwszego podejścia ale Basia poczęła się w drugim miesiącu starań. Muszę Alik uzrbroić się w twoją cierpliwość. Tobie też należy się złoty medal, za wytrwałość. Wierzę. że kiedyś staniesz na podium. W przyszłym tygodniu wracam do pracy, dziewczynki do przedszkola i mam nadzieję, że luty będzie dla mnie łaskawszy. PS. A w którym tygodniu ciąży jesteś Cliffo?

  304. W srodę zacznie się 11 tydzień u mnie nie jest dobrze wczoraj plamiłam krwią a dzisiaj boli mnie brzuch w podbrzuszu i plecy, leżę cały czas nie mogę brać luteiny bo jest z laktozą a ja jestem uczulona na wszystko co z mlekiem krowim związane. Patrzę na zdjęcie maluszka obok i jest mi ciężko bo się boję o niego….

  305. Byłam wczoraj na usg. Lekarz zbadał przeziernośc karku 1,1. Powiedział że doskonała i lepsza niż u moich poprzednich malców bo pamiętam że synek miał 1,5. Kiedy powiedziałam że martwię się bo mam 35 lat to się szczerze uśmiał i powiedział że mnostwo kobiet to się w moim wieku zastanawia czy warto już pomyśleć o pierwszym malcu czy jeszcze poszaleć i dać sobie na razie spokój. Kiedy spytałam o amniopunkcję powiedział śmiejąc się że mi zrobi przy czwartym malcu, bo teraz nie warto. Zreszta mój mąż powiedział że nie wyrazi zgody by ryzykować moim i malca zdrowiem. A jaki ten maluszek wiercipięta aż lekarz mówił że bardzo aktywny. Nie przestawał machać rączkami i nóżkami. Rozczuliłam się. Dziękuje Iwonko z całego serca za modlitwę.

  306. Cliffo super, że poszłaś do lekarza. Bardzo się wczoraj wystraszyłam o was, nawet popłakałam. Zmówiłam szybko dzisiątkę różańca. W lipcu ubiegłego roku skończyłam 37 lat. Mniej więcej w tym czasie poczęła się Zosia. Po pierwszym miesiącu pojawiło się plamienie, które ustąpiło po luteinie. Kolejne, tym razem dość duże krwawienie, miałam w 14-sty tygodniu ciąży, dzień przed śmiercią Zosi. Nie poszłam do lekarza bo nie miałam świadomości, że taka sytuacja może być, choć nie zawsze, grożna dla dziecka. W szpitalu wszyscy mówili, że pewnie i tak by to nic nie zmieniło, bo do 22 tygodnia nie ratuje się ciąży. W świetle medycyny nie jest to jeszcze dziecko, istota ludzka. A ja do końca życia będę miała w sobie niepewność, że może gdybym poszła do lekarza Zosia urodziłaby się wiosną. Nie ma dnia żebym o Zosi nie myślała,tęskniła za jej dotykiem… Cliffo dbaj o siebie, na ile to możliwe odpoczywaj, nawet całymi dniami, dla siebie i dziecka. Całuję was mocno.

  307. Chyba zaczynam Cię rozumieć Iwonko z tą permamentną tesknotą za tą maleńką istotką, w niedzielę kiedy wzięłam progesteron zaczęłam tak plamić po nim ze przestraszyłam się nie na żarty i z tępym wzrokiem spędziłam cały wieczór, głowę mi rozsadzało i miałam takie zawroty, poprosiłam męża żeby przeczytał o skutkach ubocznych czy ten ból od hormonu i on doczytał że może powodować depresję, wyobraź sobie że schował przede mną te lekarstwa a dopiero później się przyznał że bał się czy nie zaczynam mieć depresji aja byłam tak zrozpaczona w środku że mogą tego malca stracić, jak się mu popłakałam i powiedziałam że zdązyłąm pokochać tego maluszka i i nie wyobrażam sobie go stracić, powiedział że tez się boi ale jest w nim takie przeświadczenie że wszystko będzie dobrze i mnie uspokoił.Dobrze że mamy takich odpowiedzialych kochających mężów przy sobie, kiedy trzeba przytuli, pobiegnie wieczorową porą po gruszki:-) i dzięki temu jakoś lepiej na sercu od wczoraj w ogóle jakoś lepiej się czuję wstałam na chwilę już nie plamiłam mam nadzieję że najgorsze już za nami pozdrawiam ciepło

  308. Mój maluszek nie żyje, mam nadzieję, że to makabryczna pomyłka, że obudzę się jutro rano i nie będzie to prawda. Jutro muszę udać się do szpitala, lekarz na usg powiedział że jest przekonany że nie ma akcji serca. Jeszce pojechaliśmy z synkiem żeby zobaczył braciszka i biedny tak się przestraszył kiedy zaczęłam płakać, on też zaczął pochlipywać że chce swojego braciszka….

  309. Cliffo moja kochana przytulam cie tak mocno jak to możliwe przez Internet i płaczę jakbym przechodziła przez to wszystko z tobą!!!!!!! Gdybym mieszkała w Wa-wie byłam dziś u ciebie, ale mieszkam w Łodzi do tego z infekcją gardłą, to nieważne. Napiszę ci to co ja zrobiłam po stracie Zosi, może coś znajdziecie dla siebie. Mąż wyszukał wszystkie informację na stronie http://www.poronienia.pl. Dowiedziałam się tam min. że mogę domagać się ciała dziecka i odprawić katolicki pogrzeb. Pewnie byśmy tak zrobili ale u mnie wydarzyło się wszystko nagle, w domu. Leżałam w kałuży własnej krwi na korytarzu, karetka bez słowa wsparcia, zimna IP przyjęć „przecież nic się nie stało, ma pani dwójkę dzieci, swoje lata, medycyna to nie matematyka”. Mąż zdążył dojechać bo w karetce mu nie pozwolili, dotknął mojej ręki, jedyny ciepły głos pani anestozjolog i Zosi już nie było… Jak to piszę Cliffo wszystko mam przed oczami i ciebie w wyobrażni, krzyczę z bólu!!! Pobierają od dziecka wycinek na badania histopatologiczne. Wynik stwierdza w zasdzie to co się dokonało i wydają go po tygodniu albo dwóch. Wyjątkowko są tam info typu nowotwór. W szpitalu gdzie nikt z personelu nie powiedział nic ani ksiądz, ani lekarz,pielęgniarka, salowa ktokolwiek cokolwiek, wyszłam w drugiej dobie. Moja matka powiedziała mi, że mój mąż chciał mi zrobić drużynę piłkarską, czyli dobrze się stało. Uderzyłam ją w twarz, po tygodniu wyrzuciłam z mojego z domu bo zabraniała mi się modlić, smucić tylko żyć normalnie, przecież nic się nie stało. Przez trzy dni nie wychodziłam z pokoju tylko wyłam z rozpaczy. Mąż w tym czasie wydrukował mi modlitwy rodziców za dziecko stracone w wyniku poronienia, przeżycia księdza którego siostra poroniła i wszelkie porady psycholgiczne. Zgodnie z sugestią nadałam dziecku imię. Nie znałam płci ale chciałam, żeby to była Zosia. W niedzielę, równo tydzień po śmierci Zosi odprawiliśmy z dziewczynkami w domu chrzest pragnienia. U artystki z Krakowa, którą wyszperaliśmy w Intenecie, zamówiliśmy ręcznie malowany portret Aniołka dziewczynki na łące z aureolą wokół głowy. Nag głową jest napis Aniołek Zosia. Po trzech dniach bycia w domu ocean łez stopniowo zaczął opadać. Cały czas odmawiałam róząniec i czytałam biblię.W którymś momencie zaczęłąm do znajomych i rodziny męża wysyłać sms-y o żąłobie w moim domu. Przez długi czas nie byłam w stanie odbierać telefonów ale pisałam bardzo długie sms-y, w tym z koleżanką i starszą siostrą męża, które kiedyś poroniły. Jeżeli będziesz chciała napisać albo zadzwonić podaje ci Cliffo mój telefon 696092399 lub mail iwona.okrasa@gmail. com. Moja mała Basia w czwartym dniu powiedziała do mnie, żebym nie płakała bo tatuś da nowe ziarenko i będzie nowa dzidzia. To było bardzo budujące i to trzyma mnie do dzisiaj przy życiu. Dwie koleżanki z pracy przyjechały do mnie w drugim tygodniu. Po szpitalu dostałam dwa tygodnie zwolnienia lekarskiego. Przez cały czas są krwawienia tak jak po fizjokogicznym porodzie, organizma się oczyszcza z krwi po łożysku. Na początku trzeciego tygodnia poszłam prywatnie do nowej pani ginekolog i porosiłam o kolejne dwa tygodnie. Zrobiła USG, zbadała i powiedziała, że możemy starać się o dzicko praktycznie w pierwszej sprzyjającej się okazji. Tyle,że potem psychika szwankuje bardzo i mam wrażenie, że nawet dzisiaj po prawie 5-ciu miesiącach jestem zblokowana. W pracy byłam zamknięta w sobie, unikłam większości ludzi. Prawie wszyscy udawali, że nic się nie stało tzn. nie rozmawiali o tym ze mną. A ja chiałam to wszystko wykrzyczeć. Tylko pani Grażynka złożyła mi kondolencje i to było piękne. Potem był okres szarpania się z moją mamą, która zabrania nam mieć dzieci. Jest chora psychicznie, nie kontaktuję się z nią. Był po trzech miesiącach etap psychologa. Myślę, że pomogło ułożyć mi w głowie koncepcję chorych do tej pory relacji z matką. Wzięłam psa staruszka ze schroniska, żeby zaopiekować się chorą istotą tak jak nienarodzonym dzieckiem. Wcześniej, przez dwa miesiące szukałam domów dla psich seniorow. Zaangażowałam się w coś co dawało mi uciec od mojej tragedii. Po udanych feriach w Karpaczu zaczęłam coraz mocniej stąpać po ziemi. Wspólny wyjazd z rodziną jest barzo potrzebny. Chciałam uciec do Paryża, bo to dla mnie coś tak niemożliwego do jak strata dziecka. Przed Zosią nie uciekam. Jej portet wisi na wprost mojego łóżka i będzie tam wisiał do dnia kiedy spotkamy się w Niebie. Czekam na ten dzień z utęsknieniem. Twoje Dzicko Cliffo było wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju i wierzę, że kiedyś odkryjesz sens jego krótkiego życia. Ja tak myślę o Zosi. Przyjmnijcie z rodziną moje i mojego męża wyrazy współczucia. Przytulam Cię mocno. Iwona mama Agatki (7 lat), Basi (prawie 4 lata) i Aniołka Zosi (+14 tygodni od poczęcia)

  310. Witam wszystkich!
    W marcu skończę 35 lat. Ponad rok temu, w grudniu straciłam pierwsze dziecko w trzecim miesiącu. Przezyłam ciężką depresję.Teraz staram sie o drugie dziecko i boję się. Możliwe, że juz jestem w ciąży?
    Lekarze mówią, że to późny wiek na ciążę. Trudno. Wczesniej byłam osobą samotną, nie miałam nikogo,kto by mnie kochał, nie moja wina że tak potoczyło się moje życie.Nie mam stałej pracy, ale nie mam już czasu myśleć o tej części zycia. Mąż pracuje, a dziecko jest najważniejsze. To jednak bardzo ciężkie dla mnie, wiem jak zareagowałby nowy pracodawca na natychmiastową ciążę.Ta beznadzieja mnie przytłacza. Szukanie pracy i uzyskanie umowy o pracę zajęło mi rok, w efekcie zanim zaszłam w drugą ciążę, straciłam pracę. Z poprzedniej pracy, gdy wrociłam po poronieniu, zwolniono mnie. Czuję się w potrzasku. Do tego boję się o kolejną ciążę. Bardzo się boję.

  311. Cliffo, ściskam Ciebie mocno. Strasznie mi przykro, cieszyłam się bardzo z Twojego maluszka. Mam jeszcze nadzieję, że to jednak jest pomyłka. Alik

  312. Nie Alik. Synek Cliffo jest już Aniołkiem w Niebie. Modlę za całą rodzinę Cliffo aby Bóg dał im nadzieję, światełko w tunelu,myśl, że ich życie na ziemi się nie skończyło, że mają misję życiową, której jescze nie wypełnili.

  313. Kolejną noc nie mogę spać, boję się snu, koszmarów które mnie w nich nawiedzają że mordują mi dzieci które już są ze mną na ziemi. Iwonko bardzo Ci dziękuje za rozmowę była dla mnie bardzo ważna. Alik to niestety prawda. W nocy siedziałam i czytałam na stronie pamiętnik Ani chyba która urodziła Małgorzatkę z chorobą genetyczną i powoli zdaję sobie sprawę że już nic nie będzie tak jak zwykle. Moja córka jeszcze nic nie wie jest u teściów ale biedactwo przeczuwa że dzieje się coś złego bo wieczorem strasznie płakała że rodzice są w niebezpieczeństwie i musi być przy nas. Kiedy przechodziłam najgorsze chwile w życiu tzn. roniłam wiem od teściów że cały czas o mnie myślała i strasznie tęskniła – kobieca intuicja u ośmiolatki telepatia najbliższej mi istotki?
    Chciałam żeby te wpisy były optymistyczne ale dzisiaj nie potrafię, pomimo iż w całej tej tragedii mieliśmy szczęście że trafiliśmy na ludzi którzy ją uszanowali, mogliśmy te najgorsze chwile przeżywać sami w pokoju szpitalnym, maluszek zostanie pochowany w parafii Św. Katarzyny w piątek o 11.00, kiedy dostałam krwotoku i obudziałam się w łóżku pełnym krwi i tętno spadało mi poniżej 80/40 panie pielęgiarki pozwoliły zadzwonić mi do męża i się pożegnać jedna trzymała mnie za rekę inna pani wczesniej która sama przeszła cztery poronienia jedno w 26 tygodniu ciąży potrafiła mnie przytulić małe gesty a bezcenne w takich chwilach. Nie dziwiły sie kiedy pytałam o synka. Wtedy nawet tak nie bolał widok pań głaszczących duże swoje brzuchy czy płacz noworodków zza ściany. Pomimo wszystko dziekuję Bogu że przez dwie ciąże mogłabym być mamą która nie reagowała panicznym lękiem na każdy problem pojawiający sie w ciążyi że w ogóle jest mi dane być mamą dwóch fantastycznych dzieciaczków na ziemi i jednego w niebie. Pomimo bólu który mi towarzyszy od kilku dni próbuje te kilka okruchów wspomnień zachować głęboko w poamięci: usg kiedy macha do nas łapkami, gryzak który kupiłam, zachwyt męża kiedy się dowiedział że spodziewamy się następnego dziecka i słowa świetnie się spisałaś kochanie, pomimo że dziś wiem że wcale się nie spisałam…

  314. Cliffo moja kochana dziękuję, że się odezwałałaś, że nie zamknęłaś się na ludzi. Razem łatwiej jest przechodzić przez żałobę. w piątek będę w domu z dziewczynkami (Basia ma 4-te urodziny i nie chce iść do przedszkola) i dzięki temu będę mogła połączyć z Wami o 11-stej w modlitwie. Wiesz, że moja Agatka w krótkim pacierzu Aniele Boży Stróżu Mój sama z siebie zaczęła modlić się za waszego Synka. Ja sama od kilku dni mam problemy ze spaniem i budzę się w nocy z myślą o tobie i sobie, o tym co będzie i co się stało. Wczoraj po przyjściu do pracy wypłakałam się pani Grażynce na ramieniu opowiadając o tobie. Ja nie miałam koszmarów. Od samego początku miałam marzenie, żeby Zosia przyszła do mnie we śnie, żebym ją zobaczyła. Czekam wciąż cierpliwie. Naszym dzieciom zaistniały fakt śmierci siostry mąż tłumaczył wyrokiem boskim, że może było chore i mają teraz w Niebie swojego osobistego Anioła. Ja nie dokońca to tak to czułam ale dla dziewczynek była to przystępna forma. Dzieci na szczęście nie rozdrapują długo bolesnych ran, zaczynają dość szybko żyć swoimi radościami ale jednocześnie pozwala im to oswoić się w pewnym stopniu ze śmiercią (łapie je niekiedy na zabawie z lalkami gdzie ktoś min. umiera). Cieszę się że od samego początku czujesz wielką wagę swoim żywych dzieci. Ja przez jakiś czas nie byłam w stanie się nad nimi pochylić. Nic nie jest nam dane bezwiednie, ot tak po prostu. Dziś to wiem i potrafię się cieszyć małymi rzeczami, spalać się bardziej dla innych nie oczekując na pochwały. Moje plany realizacji zawodowej przestały mieć znaczenie. Stałam się jakby napiętnowana cierpieniem, które dziś już nie przesłania mi życia ale na zawsze pozostanie głęboko we mnie. Przytulam cię mocno Cliffo. „Wiem Panie, że możesz odsunąć ode mnie ten kielich, ale nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie”.

  315. Cliffo, będę się modlić za Ciebie i kruszynkę i w piątek o 11.00 będę z Wami myślami. Nie zgadzam się jednak na to, co piszesz „że się nie spisałaś”. To nie Twoja wina, w ogóle nie można tu mówić o winie. Proszę nie myśl w ten sposób; wiem, że to bardzo trudne; ja też to przeszłam (z jedną, jedyną ciążą); nie chcę się porównywać do Ciebie ale myślenie o „nie spisaniu się” jest destrukcyjne; a my przecież chcemy wierzyć i wierzymy, że wydarzy się cud! Cliffo, życzę Ci wszystkiego dobrego, choć rozumiem, że zanim to dobre nadejdzie to muszisz przejść żałobę. Ściskam Ciebie mocno. Alik

  316. W piątek pożegnaliśmy synka. Tymoteusz leży w grobie dzieci utraconych, mąż mi obiecał że jak będziemy kupować grobowiec rodzinny to synka przeniesiemy. Dlatego pochowany został w marmurowej urnie z wygrawerowanym imieniem i nazwiskiem by łatwiej mozna by go w przeszłości przenieść. Córce powiedzielismy dopiero w piątek po południu jak dotarlismy do teściów (nie chciałam jej wczesniej mówić przez telefon) bardzo przezywa biedactwo cały czas sie pyta czy Tymusia ktoś dotknął, pogłaskał, dlaczego nam sie to akurat przytrafiło. Dalismy w jej imieniu kwiaty i laurkę przez nią namalowaną mąż zrobił zdjęcie i córka również widziała że pożegnaliśmy sie w jej imieniu. Pyta sie również kiedy będzie miała siostrzyczkę a ja naprawde zaczynam poważnie sie zastanawiać czy będzie mi jeszcze dane maleństwo. Tyle razy wchodziłam na ta stronę ale kiedy czytałam na wstępie zagrożenia widziałam tylko podkreślone ryzyko anomalii chromosonalnych a dopiero dzisiaj doczytałam o poronieniach, rodzeniu martwych dzieci i jest mi bardzo smutno nie wiem czy psychicznie dam rade dzwigać taki potężny lęk.

  317. Przytulam cię mocno Cliffo i łączę się z tobą w bółu. Droga Cliffo myślę, że jest jeszcze za wcześnie na podjęcie decyzji na tak lub nie. Wszystko co pisałam i będę pisać to moje osobiste doświadczenia, w których poprzedzam cię o pięć miesięcy. Drugi tydzień po śmierci dziecka to był dla mnie okres na akceptację tego co się stało. Próbowałam odnależć sens tej tragedii, analizowałam wszystko na spokojnie kolejny raz, szukałam zrozumienia, wsparcia u innych. Na kontakty bezpośrednie nie mogłam niestety liczyć. Wszyscy, łącznie z rodziną, mieszkają za daleko albo nie mają czasu. Znalazłam więc cafetrie i pierwszy raz w życiu zalogowałam się na portalu społecznościowym. Sporą częśc dnia zajmowała mi modlitwa, Biblia, sen. O 15-stej wychodziłam ubrana na czarno (do dnia dzisiejszego ubieram się w czerni) po dziewczynki do przedszkola. Przez godzinę czy dwie musiałam udawać, że jestem silna. Drażnił mnie ciągle śmiech dzieci, telewizor czy radio, unikałam rozmów z ludzmi. Był to tydzień ciszy ale już bez łez. Decyzje przychodzą znacznie póżniej, aczkolwiek myśl czy spróbować rodzi się w głowie tak szybko jak pytanie dlaczego mnie to spotkało. Nie udało mi sie na to pytanie znależć odpowiedzi, ciągle szukam, przeżywam zwątpienia, upadki. Nic już nie jest tak jab było przed śmiercią Zosi. Życie przestało być beztroskie, choć w zasadzie nigdy takie nie było. To co udało mi się osiągnąć po 5-ciu miesiącach (jutro będzie dokładnie 5-ty miesiąc)to akceptacja śmierci. Może zabrzmi to makabrycznie ale zazdroszcze ci grobu Tymoteusza. Ja nie mam gdzie zapalić świeczki, dotnąć kamienia i pomodlić się. Tuż po zabiegu lekarz powiedział mężowi, że jajeczko wydaliło się w całości. Na pytanie dzieci a co zrobili mamo z Zosią, wyciągnęli kleszczmi, spalili a może jeszcze cos innego, opowiadam z przeszytym bólem sercem bajkę Andersena o małej choince.Choinka nie umiała odnależć szczęścia w miejscu, w którym rosła, zawsze chciała być w lepszym świecie, być podziwiana. W końcowej scenie dzrzewko płonie w ognisku i zamienia się w rsdosny obłoczek dymu, który unosi się nad rodzinną polaną i wszystkich wesoło pozdrawia. Takim obłoczkem jest dla nas Zosia, gdzieś daleko w chmurach. Może wiatr kiedyś go jeszcze do nas przyniesie?

  318. Moge się tylko domysleć jak Ci ciężko przez brak grobu maleńkiej. Pomodliłam się w Jej intencji. Byłam wczoraj u psycholog powiedziała że problem zaczyna się kiedy człowiek nie radzi sobie z żałobą po pół roku. Robie wszystko by się angazować i nie myśleć bo zauważażyłam że jest cienka linia u mnie pomiędzy ogromnym smutkiem i czarną rozpaczą w jakiej sie potrafie zagnębić. A jak zauważyła ta psycholog staram sie chronić wszystkich uśmiechać i nie zachowywać się inaczej żeby bardziej nie przeżywały dzieci, chować w nocy do łazienki żeby mąż nie widział jak płaczę. Przed rodzicami bo mama powtarza mi żebym brała sie w garść bo roblemów z drugą córką nie zniesie. I idę tak przez świat z uśmiechnietą maską na twarzy a w środkuu serce mi pęka że mojego dziecka już nie ma. Może to jest jakiś mechanizm obronny, ale nawet dzisiaj jak stałam do kasy w hipermarkecie i pani przede mna posadziła taką maleńką dziewczynke przy kasie zaczęłam mysleć że może jeszcze będzie mi dane mieć takiego maluszka. Codziennie zawożę dzieci do szkoły gdzie dosłownie co trzecia kobieta jest w ciązy. Myślę że bez nadziei byłabym w zupełnie innym miejscu. Przez moment miałam takie mysli że może to jest zdrada Tymusia, że powinnam pogrążyć się w żałobie ale wiem że tak jak w moim przypadku nie chciałabym by się smucił tak i on zapewne by tego nie chciał. Staram sobie to wszystko jakoś tłumaczyć, że po coś ten krzyż jest jak powiedział ksiądz gdy żegnał Tymcia i może choć wtedy nie targają mną tak skrajne emocje.

  319. Przeczytałam Twój pierwszy wpis z 6.10.10 i swoje wczesniejsze i mój pierwzy na tej stronie kiedy dowiedziałam się o maluszku i jest mi źle dlaczego to nas musi spotykać, bo oprócz roli matki chciałyśmy byc odpowiedzialne i pracowałysmy zawodowo realizowałysmy sie na innej niwie niż tylko macierzyństwo czy to źle że chcemy jeszcze jedno dziecko?

  320. Droga Cliffo nie szukam już winnych, przyczyny. Zaakceptowałam swój krzyż, próbuję go pokochać. To przychodzi z czasem, ze śniegiem, słońcem, nową porą roku. Upadam jak wszyscy, mam chwile buntu, niezgody na kolejny dzień. Z drugiej strony zdobywam się na rzeczy, które nie były dla mnie kiedyś godne uwagi albo zbyt trudne. Czasami pojawi ktoś kto poda mi pomocną dłoń, powie coś co mnie zaskoczy i podniesie na duchu. Życzę aby udało ci się spotkać wielu otwartych na Twój ból ludzi, z nadzieją w głosie. Zyczę tego Tobie Cliffo, Alik i wszystkim niespełnionym Paniom, które zaglądają na tą stronę. Myślę o Was ciepło.

  321. Dziękuje Iwonko dziś mija miesiąc jak dowiedzieliśmy się że Tymuś nie żyje mąż rozpoczął dzień mszą ja skończyłam, masz rację ja tez staram się zaakceptować ten krzyż ale przychodzą takie dni jak ten i wszystko: słowa piosenki, zdjęcie, sok który się piło w ciąży nawet szafka nocna na którą mimowolnie patrzyłam marząc o tym malcu przywołują bolesne wspomnienia że już Go nigdy nie zobaczę.

  322. Zobaczysz go tylko musisz na ten moment cierpliwie czekać. Jak będziesz kiedyś u bram Niebios będzie pierwszą osobą, która poda ci ręke. A może dostąpisz łaski i ujrzysz Tymka we śnie? Nigdy nie wiadomo co przyniesie kolejny dzień, miesiąc, rok. Niedługo zacznie się wiosna. To okres nadziei na nowe, lepsze życie. Pod moim balkonem zakwitły przebiśniegi i krokusy. Trzy dni temu byłam je ogłądać z dziewczynkami. Są piękne i uśmiechnięte jak moja najbliższa Rodzina. Jeszcze życie w tobie rozkwitnie, wierzę w ciebie.

  323. cliffo, iwonka, przepraszam z góry, że tak zacznę – orgomnie zazdroszczę Wam tego, że macie dzieci; mimo ogromnych tragedii jakie Was spotkały musicie znaleźć siły i znajdujecie te siły aby dalej żyć i mieć nadzieję na lepsze jutro; myślę, że tę siłę macie między innymi z powodu Waszych dzieci, one motywują do walki i nie pozwalają Wam na tzw. „wegetację”; jeśli się mylę to przepraszam; mnie ogarnia zwątpienie w sens jutra, nie mam motywacji do walki a dodatkowo niedawno odkryto u mnie guzka w piersi; nie wiem czy to coś groźnego czy nie bo biopsja wyszła niejednoznaczna; będę miała zabieg usunięcia tego guzka 15 kwietnia ale jest mi w zasadzie wszystko jedno co będzie dalej; byłam wczoraj w szpitalu onkologicznym i pomyślałam, że nie chcę się leczyć; gdyby wczoraj nie przyjął mnie lekarz i nie umówił na zabieg, to nie znalazłabym w sobie motywacji do dalszej walki o zdrowie; patrzę przed siebie i nic nie widzę…

  324. Alik ok półtora roku temu wyszła mi niejasno cytologia. Łyżeczkowanie jamy i szyjki macicy, histopatologia (ok) i cytologia, znów niejednoznaczna. Ponowna cytologia – niejasna ale już lepiej. Wywalczyłąm ponowną cytologię pod kontrolą kolposkopu – ok. Wygrałam z diagnozą stan przedinwazyjny raka szyjki macicy na rzecz nadżerki, którą po miesiącu usunięto poprzez wymrażanie. Walczyłąm o to wszystko dla Zosi, która jak wiecie odeszła przedwcześnie. Ale było warto dla Karpacza w którym byłam zimą, dla Krakowa dwa tygodnie temu, dla Grecji do której kiedyś polecę na pewno z mężem (byliśmy tam w podróży poślubnej). Lekarz chciał mnie zoperować radykalnie od samego początku, tak na wszelki wypadek. Trwało to kilka miesięcy, kilka wizyt w szpitalu na konsultacji u ordynatora, powtarzanie w kółko wyników kolejnych badań, kalkulacja czynników ryzyka, ileś nocy nieprzespanych z głową w Internecie, kolejki z paniami po twarzach których rozpoznawałam diagnozę i rokowania. Moja szefowa, która teraz jest na emeryturze, oddała mi pewnej wiosny klucze do swojego gabinetu, przekazała ważne informację i poszła nagle na urlop. Z szemranych informacji wyszło, że pradwopodobnie usuwają jej guzka w piersi. Jest dzisiaj szczęśliwą kobietą na działce u boku swojego oddanego męża. Jeszcze nie wszystko stracone. Będę modlić się za Ciebie bo jesteś tego warta za swoją niepowtarzalność!
    P.S. Musimy się kiedyś dziewczyny spotkać w realnym świecie bo tyle spraw jest do opowiedzenia. Całuję was mocno.

  325. Masz rację Alik, przede wszystkim do podniesienia się z tej tragedii siły dają mi dzieci,ponieważ wracam do pracy wczoraj pojechałam do niej po badania okresowe i wracając po dzieciaczki już tak fizycznie tęskinałam że pędziłam do nich jak na skrzydłach. To prawda to zupełnie inna jakość życia i dlatego musisz iść na ten zabieg i jestem przekonana że doświadczysz radości bycia mamą bo to doświadczenie najpiękniejsze pod słońcem. Kiedy się rozklejam mój mąż podsyła mi synka, on jeszcze tak pachnie maluszkiem że od razu zasypiam w jego objęciach i to jest własnie moja indywidualna terapia. Marzy mi się kolejny maluszek ale nie chcę przechodzić przez to jeszcze raz i dlatego poszłam do Vimed może faktycznie oczyszczą mi organizm dodatkowo zrobiłam test na nietolerancje. Ponoć udowodniono że stan zapalny sprowokowany nietolerancjami może być przeszkodą w zajściu w ciąże i ją komplikować.
    Alik głowa do góry jestem w sercu głęboko przeświadczona że będzie dobrze Iwonko ciepło Cię pozdrawiam i jak najbardziej jestem za spotkaniem w realu.

  326. Dziękuję Wam za miłe słowa otuchy. Wpadłam teraz w jakiś dołek ale wiem, że muszę się z niego wydostać. Niestety otoczenie w postaci rodziców czy – jak mi się wydawało – bliskich koleżanek nieźle mi dopieka…z różnych powodów a ja mam w sobie mało asertywności aby sie tym zbyt nie przejmować. Na razie czekam na tego 15 kwietnia, potem zobaczymy co będzie dalej; chętnie posiedziałabym sobie na łonie natury i oderwała od otoczenia. Ale co do spotkania w realu to jestem za, z tym że chyba wtedy wolałabym już być poza tym dołkiem… Pozdrawiam Was.

  327. Co tam u was dziewczyny? Ja cały tydzień, z wyjątkiem jednej nocy w pracy, siedzę w domu. Starsza córka jest chora i zajmuję się nią. Wczoraj w końcu dała jej lekarka antybiotyki i chyba jest lepiej. Jestem już zmęczona mierzeniem temperatury co gzodzinę, łagodzeniem wymiotów, bólu gardła. Teraz nie chce jeść np. śniadania bo chleb nieświeży i wogóle jej się nie chce. I tak ciągle. Jakoś dociągne do piątku. A twoje dzieci Cliffo zdrowe? Wiesz byliśmy ostatnio całą rodziną (25-ego marca, Nawiedzenie NMP) na mszy w kościele modlić za życie poczęte. Wyczytałam gdzieś, że mogę się w ten sposób modlić też za moją Zosię. W ten sposób zakończyłam żałobę i w tym tygodniu przestałam ubierać się na czarno. Od śmierci Zosi minęło pół roku. Wróciłam definitywnie do żywych i zaczęłam myśleć do przodu. A co u ciebie Alik? Nie będę zadawać pytania jak się czujesz bo myśli masz zapewnie skoncentrowane wokół 15-stego kwietnia. Jak będziesz szczęśliwie po wszystkim do umówimy się wspólnie. Nie wiem w jakiej części Polski mieszkasz i gdzie byłoby najlepiej się umówić ale to się jakoś ułoży. Mój mąż zapisał się ostatnio na Groupon i przysyłają mu oferty tańszych noclegów w hotelach w całej Polsce. Możemy sobie coś z tego dziewczyny wybrać albo możecie same zaproponować jakieś miłe miejsce. Mam nadzieję, że nie będziecie miały nic przeciwko temu, że w razie czego przyjadę z rodziną. Pozdrawiam was serdecznie i trzymajcie się ciepło. Wszystko jeszcze się ułoży. Trzymam za was kcuki.

  328. Ja wróciłam do pracy i tak padam popołudniami że zasypiam i budzę się w nocy na moment, ja z kolei Iwonko na rekolecjach usłyszałam że należy zawierzyć i o ile mój mąż teraz ma z tym problemy mi jakoś ukłąda sie wszystko po myśli yślę że Tymuś nam tam oręduje w niebie. Przeczytałam artykuł w onecie jak 4 letni chłopiec w USA który przeżył śmierć kliniczną spotkał tam na górze swoją siostrzyczkę nienarodzoną i opowiedziało wszystkim rodzicom po powrocie ze szpitala. Rodzice byli zszokowani bo nic nie mówili że mama była w ciąży i o śmierci nienarodzonego dziecka. Ponoć opowieśc tego chłopca spisana przez jego ojca bije rekordy popularności w Stanach. Ja wzięłam się za oczyszczanie, nie wiem czy wspominałam ale odwiedziłam klinikę która kompleksowo zajmuje sie kobietami starającymi się jeszcze o maluszka. Może chciałybyście się czegoś bliżej dowiedzieć to prześlijcie mi kontakt na priv chętnie o tym porozmaweiam bo wydaje mi się to wszystko racjonalne. Alik pomodlę się żeby wszystko było w porządku. A propos spotkania jestem za to świetny pomysł z grouponem my też byśmy gdzieś chętnie wyjechali na weekend, pzdr i zyczę zdrowia córeczce

  329. Dzisiaj miałam mieć zakładaną kotwiczkę ale jak przyjechałam do szpitala to dowiedziałam się, że pani doktor się właśnie dziś pochorowała… Nie wiem co o tym sądzić, bo dwie panie z recepcji były zdziwione, że jestem na dziś zapisana bo „pani doktor jest na urlopie od tygodnia”…O jej chorobie informowała mnie inna pielęgniarka, tak która mnie zapisywała dwa-trzy tygodnie temu, więc to chyba tylko jej tłumaczenie; tak czy inaczej zabiegu jutro nie będzie; mam nowy termin na 29 kwietnia.. więc długi weekend majowy do kitu! wszystko się jakoś przeciąga i opóźnia… nawet okres dostałam dopiero dziś z kilkudniowym opóźnieniem..
    co do spotkania to ja mieszkam w warszawie, Wy chyba też (tak mi się wydaje); ale chyba wolę poczekać i spotkać się po 29 kwietnia…
    w niedzielę 10 kwietnia obchodziliśmy z małżonkiem rok od czasu jak dowiedziałam się,że jestem w ciąży.. z tej okazji wypiliśmy całą butelkę wina i oglądaliśmy zdjęcia z usg…teraz wiemy, że ktoś na górze na nas czeka.
    Cliffo, w tym kościele w którym pochowałaś synka ja miałam I komunię świętą…
    pozdrawiam Was serdecznie i życzę radości z wiosny:-) może nie jest najpiękniejsza ale mnie podnosi trochę na duchu… Alik

  330. Kochana Alik cały dzień o tobie wczoraj myślałam. Widocznie wczorajszy termin z jakiś powodów nie był najlepszy dla ciebie. Terminem wyjazdu nie ma co się martwić. Maj, czerwiec to piękne miesiące i coś się wybierze. Najważniejsze żeby zabieg skończył się szczęśliwie. Zresztą nie ma innej opcji. Będzie dobrze! Ja mieszkam w Łodzi a Cliffo w Warszawie. Dziewczyny ja mam tylko taką małą prośbę, żebyśmy nie jechały bardzo daleko np. nad morze. Nie chce się chwilowo forsować bo zdarzył się cud. W czwartek widzieli na usg nowe życie – malutką fasolkę. Jestem w ciąży. Bardzo boję się, że mogę to Nowe życie stracić. Ale samochód mimo wszystko zmieniliśmy na 7-dmio osobowy. Tak na wszelki szczęśliwy koniec i żeby mi się lepiej podróżowało. Nogi mogę sobie teraz swobodnie wyciągnąć a miejsca jak w autobusie. Całuję was mocno.

  331. Kochana modliłam się przed chwilą o zdrowie tego maluszka musi być dobrze teraz jest najlepszy czas infekcji już nie powinno być, tak się cieszę że Wam się udało. Przed chwilą zadzwoniła do mnie pani z przychodni że mam podać wymiary maluszka i kiedy jej powiedziałam tak bardzo mnie przepraszała a skąd mogła wiedzieć że odszedł zrobiło mi sie przykro weszłąm na forum a tu taka cudowna informacja. Uważaj na siebie Iwonko i proszę nie forsuj się pomodlimy się jeszcze wieczorem rodziną za zdrowie tej kruszynki. Alik myślałam 15 o Tobie ostatnio byłam w czwartek na cmentarzu tej parafii a codziennie ją mijam kiedy wracam z Puławskiej z pracy. Będzie dobrze 29 dziewczynyjakoś w Was wierzę może dlatego że w siebie już przestałam. Jeszcze raz gratuluję Iwonko z głębi serca dbaj o siebie

  332. Iwonka, to wspaniała wiadomość! Gratuluję i cieszę się razem z Tobą. Cliffo, zobaczysz, że tak jak Iwonka podniesiesz się i uwierzysz w siebie. Życzę Ci tego z całego serca; te Święta to przecież kierunek na Nowe Życie. Wiem, że łatwo się takie rzeczy pisze a gorzej z ich urzeczywistnieniem…jednak nie trać nadziei. Ja sama staram się tego trzymać choć naprawdę mi ciężko, także fizycznie, bo dziś zasłabłam jadąc rano do pracy; no nic, ale to może od zmiany w pogodzie. pozdrawiam Was i życzę wszystkiego dobrego na te Święta, aby Nowe Życie dało nam więcej nadziei i miłości.

  333. Kochana Cliffo pisałam dzisiaj do ciebie ale nie wiem czy informacja dotarła a więc napiszę od nowa. Przechodzenie przez brak wiary we wszystko dotknęło mnie pod koniec ubiegłego roku. Pamiętam że Alik napiała,że nie chce wierzyć w to co piszę, że to niemożliwe. Choć to moje wyznanie było prawdziwe i szczere do bólu, odebrałam twój krótki post Alik jako chęć podania ręki tonącemu w otchłani beznadziei. Tak jak pisałam kiedyś tuż przed Wigilią przygarneliśmy ze schroniska starego, schorowanego psa Maksia. Opiekujemy się nim jak dzieckiem i choć jest u nas od trzech miesięcy mam wrażenie, że to trzy lata. Od tego momentu powoli zaczęłam myśleć o potrzebie życia. Nie sugeruję ci Cliffo, że masz postąpić dokładnie jak ja ale proponowałabym ci znaleźć wokół siebie coś, kogoś, organizację itp. z czym do tej pory nie miałaś styczności a mogłabyś zaangażować się. To pozwala zmienić tory myślenia i odczuwać powolutku radości dnia codziennego. W Sylwestra wygrałam w radio karnet na kolację we dwoje, w Srodę Popielcową do Aquaparku, pojechałam w góry zimą, kilka seansów u psychologa, kino z koleżanką. Ja tego wszystkiego wcześniej nie robiłam ale podjęłam wyzwanie Coś Nowego. Najważniejsza była rozmowa z kolegą z pracy, który jest dla mnie starszy jakieś 20 lat albo więcej. Opowiedział mi szczerze o swoich i żony doświadczeniach po stracie drugiego dziecka, co robili i myśleli później, co ja mam robić. Efektem tego wszystkiego był wyjazd po tygodniu do Krakowa i dziecko, które noszę w sobie. Teraz jak mamy razem zmianę w pracy kupuje mi wafelki, napoleonki i zawsze pyta się jak się czuję. Jest prawdziwym przyjacielem, który objawił się nagle w tak szczerej rozmowie jakiej nigdy się nie spodziewałam. Życzę Wam dziewczyny,żeby w waszej trudnej drodze udało się wam spotkać takich ludzi jak mój starszy przyjaciel Grzegorz. Bóg zsyłą takie osoby, sytuacje w momencie najmniej oczekiwanym. Trzeba czekać…Bardzo się boję o moje maleństwo. Niestety Cliffo zaraziłam się od dzieci (przez dwa tygodnie w domu był szpital polowy). W niedzielę wieczorem bardzo bolało mnie gardło. Szałwia, tantum verde po wizycie u internisty pomogły i już gardło nie boli. Dzisiaj niestety straciłam głos i mam obawy czy to nie zapalenie krtani. A to początek ciąży czyli wszystko może się zdarzyć. Boję się co przyniesie jutro tak jak ty zapewne Alik co przyniesie 29-ty kwiecień. Do tego mam alergię na pyłki i nic nie biorę z lekarstw. Nie wspomnę o tym że chodzę ciągle do pracy i w dzień i czasami w nocy a padam z nóg z bólu, z niewyspania i zmęczenia jakie występuje notorycznie w pierwszym trymestrze. Nawet Drugi Dzień Wielkanocny jest dla mnie 12-godzinnym dniem pracy. We wtorek na wstępie rozryczałam się i ledwo się pozbierałam, żeby zrobić to co do mnie należy. Dzisiaj miałam w końcu wolny dzień w grafiku i pół dnia przeleżałam z kotem w łóżku. W domu jest bałagan po chorobie dziewczynek ale nie jestem w stanie się tym przejąć. Jutro chyba znów pójdę do lekarza. W tym tygodniu już Święta. Nieudało mi się niestety uregulować relacji z mamą, nie mogę iść do spowiedzi choć bardzo bym chciała. Mam bałagan w duszy i w domu. Ale bardzo się kochamy i mam nadzieję, że uda nam się wyjść zwycięsko z misji, którą Bóg nam powierzył. Wesołych Świąt tak cichutko, żeby nie spłoszyć nadziei.

  334. Obiecałaś że będziesz leżeć pępkiem do góry sprzatanie może poczekać praca również proszę Cię z całego serca dbaj o siebie i tego maluszka i odpoczywaj za bardzo się forsujesz kochana jak na początek weź zwolnienie zrób to dla tej małej istotki która ma teraz tylko Ciebie, proszę zdrowych i pogodnych Świąt Wielkiej Nocy by nadzieja która Ci towarzyszy nigdy nie zgasła i wszystko co zaczęło sie w takim momencie odradzania szczęśliwie się zakończyło Alik dl Ciebie równiez życzenia zwłaszcza zdrowia.

  335. Witajcie, zaglądam co chwilę żeby dowiedzieć się co słychać u Was a tu taka cisza Iwonko odezwij sie proszę mam nadzieję że wszystkoi w porządku Alik a u Ciebieco słychać? Pozdrawiam Was serdecznie.

  336. witajcie kochane; zabieg miałam zgodnie z planem, czyli 29 kwietnia; pod narkozą więc wyszłam następnego dnia do domu; miałam kontrolę 2 maja a dziś mam kolejną kontrolę; chyba wszystko jest ok; ranka goi się; miałam zwolnienie lekarskie do końca ub. tygodnia i dlatego nie zaglądałam do sieci (w domu mam blue connect i jest strasznie słaby zasięg więc często nie mam połączenia); wykorzystałam to zwolnienie i pojechałam sobie na kilka dni na działkę; pogoda była fatalna, no ale trochę odpoczęłam; potem na dwa dni przyjechali do nas znajomi z trójką dzieci (4, 7 i 10 lat) i znowu się umęczyłam; chyba już nie dałabym rady ogarniać takich dzieciaczków; wszędzie ich pełno, głośno i ciągle domagają się zainteresowania… może to jednak rzeczywiście nie jest dla mnie; pierwszy dzień jeszcze jakoś w miarę minął ale drugiego dnia już wszystko mnie denerwowało, że kruszą przy jedzeniu, że delicje jedzą odklejając z nich najpierw czekoladę, która oczywiście spada na podłogę, ręce są upaciane i wycierane we szystko dookoła tylko nie serwetkę, że rozlewają herbatę i soki, że się biją i kłócą między sobą, że skaczą po łóżkach w kapciach, że wszystko czego się teraz dotknę to się klei itp. itd… Tak więc chyba faktycznie jestem już za stara na to aby mieć dzieci; jakoś poukładałam sobie swój „bałagan” i chyba nie umiałabym tego zmienić; dodatkowo, mimo że dzieci te są wyjątkowo miłe to jednak nie umiałam okazać im więcej ciepła; po głowie krążyła mi myśl, że nie muszę im nic okazywać, że mają od tego rodziców itp. Nie czuję się z tym dobrze, chciałabym być w tym bezinteresowna, jednak wewnątrz czułam coś innego (może zazdrość) i to było silniejsze; no i tak minął mi ten tydzień a dziś rano ucieszyłam się że jestem w domu i idę do pracy.
    trzymajcie się ciepło i dbajcie o siebie, zwłaszcza Ty Iwonka odpoczywaj teraz dużo:-) będzie dobrze!

  337. A tam Alik na nic nie jest za późno tak wogóle myślę że ten tytuł jest dołujący kurcze wokoło tyle kobiet rodzi po raz pierwszy po 35 roku życia zdrowe maluszki a zapewniam Cię że po swoich sprzata się automatycznie i nie słychać ich krzyków jakos tak inaczej to sie odbiera

  338. Kwestia odczuwania wieku to głównie nastawienie psychiczne. Pewnie, że natura ma swoje prawa ale medycyna potrafi zdziałać teraz cuda, świat się zmienia a z nim granice wieku dojrzałości. Alik ja w wakacje skończę 38 lat i zaczęłam nagle odczuwać potrzebę zmiany swojego życia. Nie mam tu na myśli macierzyństwa ale środowiska w którym pracuję, ludzi z którymi się spotykam itp. Można by powiedzieć, że jestem na to za stara, że powinnam się cieszyć z tego co już mam i nie kombinować bo to dobre dla „młodych”. Ale po to mamy serce i rozum, żeby realizować swoje marzenia, nawet te które zostały zepchnięte daleko w podświadomość. Dziewczyny drogie życzę wam wiatru w głowach i w srecu, który wymiecie wszystko co złe i tak namiesza, że aż będzie się chciało polecieć w kosmos.
    P.S. A kiedy będą wyniki histopatologiczne?

  339. Cliffo, ja ciągle gdzieś na dnie serca wierzę, że zostanę jeszcze mamą, choć ogólnie ogarnia mnie często zwątpienie; odradzam się potem znowu bo jest ta wiara na dnie serca…
    Masz rację, że własnym dzieciom wybacza się więcej (wszystko?) i znosi się więcej (wszystko?); inaczej się też traktuje „wybryki” cudzych dzieci, gdy ma się własne; nie każdy tak jednak myśli i dlatego często uchodzę na „chłodną i surową” ciocię; no cóż…
    Iwonka, napisz że wszystko u Ciebie dobrze…

  340. W poniedziałek o 16.40, w dniu swoich imienin, mam USG genetyczne. Do tego czasu nie jestem w stanie stwierdzić czy wszystko jest dobrze. Dzieci ciągle nie wiedzą o odmienności mojego stanu, choć otaczający nas ludzie powoli są o tym informowani w przypadkowych sytuacjach. Czekam…

  341. Iwonka, przyjmij najlepsze życzenia imieninowe; prezentem niech będą dobre wyniki dzisiejszego usg! Jestem pewna, że będą dobre! ściskam Was.
    ps. jeszcze nie mam wyników histo…

  342. U mnie w porządku z USG. Teraz trzeba jeszcze poczekać na wyniki biochemiczne białka PAPP-A i beta hCG. Strasznie dużo nerwów kosztowało mnie wczorajsze USG. Zamiast 1,8 przezierność usłyszałam 8. Swaiat na kilka minut mi się załamał. Ten mały człowiek miał głowę, obie ręce i nóżki. Mąż widził rysy twarzy. Tak właśnie wyglądała Zosia jak od odchodziła a lekarz w szpitalu po łyżeczkowaniu powiedział mężowi, że jajo wydaliło się w całości. Mam wrażenie, że Zosię kocham najbardziej ze wszystkich moich dzieci i tylko brakuje mi wspomnienia dotyku, uśmiechu, kamienia na cmentarzu.

  343. Zadzwoniła lekarka od USG – badania biochemiczne są w normie. Ulżyło mi. Mama przysłała mi dzisiaj spóżnioną kartkę z okazji imienin a ja wysłałam jej kartkę na Dzień Mamy. Będzie dobrze. Dziewczynki się cieszą. Całuję was mocno i napiszcie co u was.

  344. witajcie kochane! co u Was słychać? mam nadzieję, że ta cisza oznacza spokój i porządek:-) ja wybieram się od jutra na 2 tygodnie urlopu; jadę trochę w góry trochę na działkę, biorę rowery; zamierzam oderwać się od rzeczywistości i bujać w obłokach;-)
    pozdrawiam Was serdecznie, alik
    ps. niestety nie mam jeszcze wyników histo…

  345. a ja dzisiaj na tydzień wyjeżdżam nad morze dzieci juz tam są w najbliższach dniach 10 rocznica ślubu, Iwonko tak sobie myslę że moze i dobrze że nie wchodzisz na te strony one za każdym razem przypominaja mi o najtrudniejszych chwilach życia a tobie potrzebe jest teraz duzo spokoju, pzdr Was Alik mam nadzieję że wszystko będzie dobrze

  346. U mnie ok jeśi chodzi o ciąże. W sobotę jedziemy do dziadka od strony męża poinformować go o ciąży. To już 5-ty miesiąc.Z mamą nie możemy nawiążać normalnego kontaktu i odbija się to mocno na innych ludzi.Zmuszeni byliśmy prosić o pomoc dzielnicowego.Zazdroszczę wam dziewczyny wakacji w górach i nad morzem. My póki co tkwimy w Łodzi. Dawno nigdzie nie wyjechaliśmy bo nasz pies Maksio wymaga ustawicznej opieki. Jest już po operacji i chyba będzie lepiej, chociaż na pewien czas. My Cliffo mieliśmy 10-tą rocznicę ślubu 30-tego września ubiegłego roku. Gratulację dla Was! A ty Alik ile lat jesteś w małżeństwie?
    P.S. Codziennie zaglądam na tą stronę.

  347. Boże jak ten czas leci 5-ty miesiąc super. Ja niestety borykam się z konsekwencjami odejścia Tymka pojawiły się u mnie zaburzenia serca jakies przedwczesne pobudzenia nadkomorowe czy jakos tak, poza tym bardzo duzo nauki na aplikacji pzdr Was ciepło i tulę

  348. niestety, czas leci… u mnie w sierpniu będzie już 12 rocznica ślubu…; wróciliśmy z urlopu (nieco deszczowego), miałam nadzieję że może na urlopie pojawi się nadzieją, no ale prysła 2 dni przed czasem…
    iwonka, 5 miesiac to już pewnie widać, uważaj na siebie i nie martw się mamą, jakoś się ułoży, może trzeba jeszcze chwilę poczekać…jesteś drugą iwonką, którą poznałam na forum; ona po poronieniu urodziła już zdrowiutką śliczną dziewczynkę (to jest jej czwarte dziecko):-)))
    cliffo, będzie dobrze, widocznie organizm domaga się lepszej opieki; nie przejmuj się zbyt aplikacją i nie stresuj; dasz sobie z tym radę. wiem, że to łatwo powiedzieć a stres jest silniejszy…
    pozdrawiam serdecznie

  349. „Zwykle pary 30 – 40 letnie, są lepiej sytuowane ekonomiczne, tworzą bardziej stabilne związki, zarówno kobieta jak i mężczyzna są bardziej dojrzali emocjonalnie, czyli lepiej przygotowani psychicznie do roli rodziców”
    Kompletnie się z tym nie zgadzam! Dodatkowo starsze matki często sa nadopiekuńcze i traktuą dziesięciolatka jak dwulatka.

  350. A ja nie zgadzam się z Tobą pierwsze w pierwszą ciąża zaszłam po 25 urodzinach i na pierwsze dziecko dmuchałam najbardziej z drugim juz mam wrazenie że duzo bardziej wyluzowałam w pracy mam koleżankę która pierwszy raz urodziła w wieku 39 lat i tak wyluzowanej matki ze świeczką szukać, pzdr

  351. Witam podjęliśmy z mężem decyzje chociaż mamy obydwoje po 36lat o drugim dziecku .Mamy już córeczkę która ma prawie 10lat dopiero do drugiego macierzyństwa dojrzeliśmy.Mamy obawy bo pierwsze nasze dziecko urodziło się z zaburzeniami mowy do 5lat praktycznie nie mówiła teraz jest pod stałą opieką specjalistów i może te obawy nas hamowały co do drugiego dziecka.

  352. Iwonka, Cliffo! Co u Was? Iwonka, napisz jak się czujesz. Cliffo, jak egzaminy? Już po? U mnie bez zmian, i górki i dołki…
    Pozdrawiam Was serdecznie, alik

  353. Właśnie uczę sie do kolejnego egzaminu, poprzednie z których mam wyniki zaliczyłam chociaz ostatni chyba nie poszedł mi najlepiej bo chorowałam i takie tam i spodziewam sie że mogę na nim popłynąć powoli zaczynam mieć serdecznie dosyś tej aplikacji od czerwca nie robię nic innego tylko sie uczę…. A tak w ogóle to jesień i zaczyna mi być jakoś ogólnie źle. Z Iwonką rozmawiałam maluszek super i zdrowo sie rozwija miała termin teraz na dniach bedzie miała chłopca. Alik a jak badania, mam nadzieję że w porzadku. Paula ja tez mam 36 lat pozdrawiam ciepło

  354. cześć dziewczyny; cieszę się, że u Was w porządku; Iwonka zapewne już urodziła ślicznego chłopczyka (ciekawe jak mu dała na imię) a Ty Cliffo juz pewnie po zdanych egzaminach:-) u mnie badania wyszły OK, to okazało się nic poważnego; a jutro mam urodziny…już 39 więc nastrój kiepski…; niemniej staram się jakoś trzymać i korzystać z życia, z tego co mi zostało dane, choć zamieniłabym to wszystko bez mrugnięcia okiem na takiego małego własnego bobaska; ale nie staram się już; niby wiem jak przebiega mój cykl ale nie dostosowuję zbliżeń do cyklu; jest jak jest i co ma być to będzie; pozdrawiam i ściskam Was serdecznie.

  355. Wszystkiego najlepszego Alik z okazji urodzin, wiem ze Iwonka nas czyta tylko ma problemy z umieszczeniem tu komentarzy, ja po stracie Tymka mam w sobie taki lęk ze może sie znowu nie udac albo co jeszcze bardziej we mnie siedzi że ten maluszek moze byc chory i nie wiem jak z tym walczyc :-(, pzdr

  356. 30.11.2011 o godz. 21.07 w 40-stym tygodniu ciąży, w dniu imienin mojego męża Andrzeja,urodziłam siłami natury Michałka. Michałek ważył 415o g i mierzył 58 cm. W poniedziałek wyszliśmy ze szpitala i adoptujemy się do warunków domowych. Dziękuję Wam dziewczyny za wszystkie słowa wsparcia po stracie Zosi. Dziś czuję się spełniona i życzę Wam tego samego z całego serca.
    Mama Agatki, Basi, Michałka i Aniołka Zosi

  357. Iwonko gratuluję Ci z całego serca nawet nie wiesz jak sie cieszę przywracasz nadzieje ze może byc dobrze po traumatycznych przezyciach, życzę Wam spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia

  358. Witam!
    Chciałbym mieć z przyszłą żoną dzieci. Jakie jest prawdopodobieństwo zajścia w pierwszą i kolejne ciąże, przez 36 – cio latkę i czy/jakie mogą być komplikacje, i czy można w jakiś sposób uchronić się przed nimi? Czy zdrowa kobieta, która do tej pory nie brała środków antykoncepcyjnych, w wieku 36 lat, tylko na podstawie własnych obserwacji i intuicji może przeczuwać, że nie może zajść w pierwszą i kolejne ciąże? Proszę o odpowiedzi na maila (mariusz_m@poczta.onet.pl). A jeżeli nie na maila, to gdzie mogę tych odpowiedzi szukać i je znaleźć?
    Dziękuję.

    Mariusz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ