Kochanka księdza

6
1788

Gdy 25-letnia Natalia szła na spotkanie rodziców dzieci pierwszokomunijnych, nie wiedziała jeszcze, że ten dzień zmieni jej całe dotychczasowe życie.

Taki miły i sympatyczny kapłan

Gdy 25-letnia Natalia szła na spotkanie rodziców dzieci pierwszokomunijnych, nie wiedziała jeszcze, że ten dzień zmieni jej całe dotychczasowe życie. Gdy pani katechetka przydzielała dzieciom miejsca w kościelnych ławkach, ona siedziała cichutko przy drzwiach kościoła i bacznie przyglądała się swojemu synkowi. Pawełek był niewielkiego wzrostu, słabego zdrowia, a co najważniejsze jej jedynym dzieckiem, więc „chuchała i dmuchała” na niego, by nic mu się nie stało. Mąż Natalii zostawił ich, gdy Pawełek miał roczek. Założył nową rodzinę, a z synem widywał się tylko sporadycznie. Właśnie o tym romyślała, gdy nagle ktoś dotknął jej ramienia.

To był ksiądz wikary. Miły i sympatyczny kapłan, z którym prowadziła przyjemną rozmowę w czasie tegorocznej kolędy. I tym razem zaczęli miło rozmawiać. Najpierw ona opowiadała o przygotowaniach Pawełka do komunii świętej, a ksiądz wypytywał jak sobie radzi, jako samotna matka. Po chwili tematy dyskusji dotyczyły już oglądanych filmów, mody, współczesnej muzyki i uprawiania sportu. Nawet nie zdawała sobie sprawy, jak miłym mężczyzną jest ksiądz Marek. Czarny habit przykrywał jego wszechstronność zainteresowań i otwartość na współczesny świat.

Kochając Boga, pokochali siebie

Spotkania z księdzem stały się już regułą przy każdej próbie dzieci przed komunią. Natalia jak zwykle siedziała w ostatniej ławce, a ksiądz jak zwykle „przypadkiem” był w tym czasie w kościele. Pewnego razu zaprosiła Ks. Marka na kawę do siebie, do domu.

Ta niewinna wspólnie wypita kawa zapoczątkowywała niezwykle namiętny i romantyczny związek dwojga ludzi, którzy kochając Boga, zakochali się również w sobie, wiedząc, że ich miłość nie ma żadnych szans.

Zakazany owoc

Ks. Marek często odwiedzał Natalię w domu. Sąsiedzi nawet się temu nie dziwili, bo kobieta od zawsze była blisko Kościoła. Brała udział w przygotowaniach do wszystkich kościelnych uroczystości, jej ojciec był kiedyś kościelnym, a mały Pawełek właśnie został ministrantem.

Z czasem romans Natalii z księdzem zaczął nabierać rumieńców. Nocne sms-y, rozmowy telefoniczne a co jakiś czas wyjazdy za miasto, stały się codziennym życiem dwojga kochanków. Zakazany owoc, po który sięgnęli smakował obojgu jednakowo. Ona – spragniona mężczyzny młoda kobieta, pławiła się wręcz w czułości namiętnego kochanka. Nigdy wcześniej nie czuła się tak kochana i pożądana jak przy nim. Wspaniale całował, pieścił, kochał. Chciałoby się nawet powiedzieć, że był „boski”. On – pierwszy raz obcował z kobietą, więc dla niego związek z Natalią był niczym upragniona wisienka na torcie, której nigdy nie mógł nawet oglądać.

Czy trafimy do piekła?

Mijały miesiące, a ich romans był cały czas świeży i namiętny. Zaczynał im jednak doskwierać dyskomfort. Ciągłe ukrywanie się przed całym światem nie było łatwe. Gdy ona chciała pogadać po ciężkim dniu w pracy, on akurat odprawiał wieczorną mszę. Gdy miała urodziny – on miał wielkanocną spowiedź w sąsiedniej parafii, a gdy zaplanowali wyjazd do kina (w innym mieście) – on dostał akurat wezwanie do chorego z ostatnim namaszczeniem.

Z czasem pojawiły się też wyrzuty sumienia. Oboje wierzyli przecież w Boga. Jakże często po cudownym seksie, przytulając się do siebie, zadawali sobie retoryczne pytania: „co z nami będzie? Czy trafimy do piekła?” Nie mieli jednak tak dużej siły, by skończyć ten cudowny związek i przerwać tak piękną miłość.

W momencie, gdy Natalia opowiada o swojej miłości do księdza, ich związek trwa już piąty rok. Co będzie dalej? Jak długo będą w stanie go ukrywać? Czy on porzuci dla niej habit? Póki co, nie znają odpowiedzi na te pytania.

Oddać Bogu co boskie?

Kochankami księży są najczęściej kobiety, które pochodzą z tradycyjnych katolickich rodzin, głęboko wierzące w Boga i będące bardzo często blisko Kościoła. Wbrew obiegowym opiniom nie są to kobiety „upadłe”, lecz nieszczęśliwe istoty, które borykają się z wiecznymi wyrzutami sumienia. Ich serce rozdziera dylemat między czystą miłością do mężczyzny a świadomością, że to co robią jest grzechem.

Wiedzą, że powinny oddać Bogu – co boskie, bo ewidentnie ksiądz należy do Boga, a nie do nich. Niestety, brak silnej woli, a jednocześnie gorąca miłość do X (księdza) nie pozwala na dokonanie właściwego wyboru.

Ksiądz nie odejdzie z „firmy”

Statystycznie co trzeci ksiądz przyznaje się, że zdarzyły mu się jakieś kontakty z kobietami. Czasem są to tylko przelotne romanse, czasem wieloletnie związki. Niewielu księży decyduje się jednak na rzucenie habitu dla kobiety.

Odejście ze stanu kapłańskiego wiąże się z całkowitą zmianą życia. Najczęściej po odejściu z „firmy” ksiądz jest zupełnie nieprzystosowany do życia w „cywilu”. Nie ma pracy, nie ma wykształcenia liczącego się na rynku pracy, nie ma mieszkania i perspektyw. Najczęściej nie znajduje też zrozumienia u kolegów z branży, jak i najbliższej rodziny, która przeważnie nie akceptuje tej decyzji. Wizja nowego życia w obliczu tak wielu przeszkód nie kreuje się zbyt różowo. Stąd romans z księdzem raczej rzadko ma szanse na przeobrażenie się w stały i „normalny” związek dwojga ludzi, którzy stworzą rodzinę. Częściej jest to chwila namiętności, po której pozostaje tylko żal, smutek i wyrzuty sumienia.

reklama

6 KOMENTARZE

  1. witam wszystkich,
    Chciałabym opowiedzieć moja historię związaną z ksiedzem.
    Poznałam x na portalu randkowym na poczatku nie wiedzialam,ale pozniej przyznał sie kim jest,ale bylam nie szczęśliwą meżatka,wiec wplatałam sie w zwiazek z x.
    Trwa to juz 4lata i wcale nie jestem szczesliwa,poniewaz ciagle ukrywamy sie to jest przykre i strasznie boli:(dlatego gdybym mogła cofnac czas zrobiłabym to zaraz,ale teraz nie umiem kocham go i nie umiem bez niego zyc,wiec godze sie na wszystko co dotyczy takiego wlasnie zycia,ale uwierzcie mi to nie jest łatwe.Pozdrawiam

  2. witam, ja też poznałam księdza na portalu randkowym sympatia ,po jakimś czasie mi się przyznał kim jest . Jestsmy razem juz póltora roku, ciagle mnie zwodzi i mówi że zrzuci sutanne ale ja już nie mam zamiaru być dłuzej manipulowana i kończę ten związek .Mam przeczucie że ma jeszcze kogoś innego na boku.

  3. Eeee dajcie namaiary ;)zartuje .. ja poznalam na ulicy, sam sie zaprosil i ciesze sie,ze jest osoba ktora ciagle o mnie mysli :)/nigdy ale to nigdy choc nie wiem co by sie stalo nie bede tego zalowac … wiec jak mam isc do spowiedzi gdy mi nie jest wcale przykro… kaplan powie wroc jak pozalujesz? to jest dylemat … nigdy nie czulam sie tak jak teraz, nigdy nie kochalam tak faceta to jest bardzo silne uczucie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here