Mamo, tato jestem gejem

0
1267

Słowa ukochanego dziecka, które przerażają wielu rodziców: mamo, tato jestem gejem. Jak zaakceptować homoseksualizm swojego dziecka? Czy to w ogóle możliwe?

Szokująca wiadomość

Rodzicom, którzy dowiadują się, że ich dziecko jest gejem lub lesbijką, jest bardzo trudno pogodzić się z nową sytuacją. Najczęściej nie domyślają się nawet, że syn lub córka nie są zainteresowani płcią przeciwną. Czekają na wiadomość o zaręczynach swojej pociechy bądź nawet na informację o niespodziewanej ciąży. Więc, gdy nagle ich poukładany plan na przyszłość dziecka runie w gruzach, muszą na nowo uczyć się nie tylko tolerancji, ale jednocześnie zaakceptować ż partnera (partnerkę) swojego dziecka.

Uczucie ukrywali przed całym światem

Mateusz miał 16 lat, gdy zorientował się, że jest inny. W przeciwieństwie do jego rówieśników, nie interesowały go koleżanki. Nie widział w nich nic szczególnego. Nic, co by go pociągało, nic, co wprawiałoby go w szybsze bicie serca. Paradoksalnie chętnie przebywał w gronie swoich kolegów. Nie chodziło tylko o wspólne imprezy i męskie rozmowy. Często czuł potrzebę dotknięcia chłopców. Gdy po zakończonym treningu, wszyscy wspólnie szli pod prysznice, Mateusz miał problem, by powstrzymać się od dotykania swoich kolegów i przyglądania się ich ciałom.

Mijały miesiące i lata. Rodzice coraz częściej wypytywali, czy już ma dziewczynę. Mama głośno snuła plany, jak to będzie, gdy w przyszłości Mateusz obdarzy ich gromadką wnuków.

W takich sytuacjach chłopak jednak nigdy nie zabierał głosu. Gdy na trzecim roku studiów poznał Piotra, od razu poczuł, że to nie będzie zwykły kolega. Coś zaiskrzyło.

Wspólny akademik, wspólna nauka, wspólne wyjścia do kina, wspólne pasje. To było właśnie to. Mateusz czuł, że całe życie czekał na Piotra. Przyjaciel odwzajemniał to uczucie.

Tworzyli wspaniałą parę ludzi, którzy się rozumieją, którzy się akceptują, którzy nie widzą poza sobą świata i którzy się kochają. Swoje uczucie ukrywali jednak przed całym światem. Bali się wszystkich. Wiedzieli, że nie znajdą akceptacji u kolegów z uczelni. Bali się też reakcji rodziców. Mateusz z jednej strony chciał podzielić się z nimi swoim szczęściem, ale jednocześnie wiedział, że taka wiadomość nie sprawi rodzicom radości.

Co ludzie powiedzą?

Mateusz pochodził z małej miejscowości, gdzie słynne „co ludzie powiedzą” stanowiło bardzo często podstawę podejmowania wielu domowych decyzji.

Gdy jednak przyjechał do domu na święta Bożego Narodzenia, a po Wigilii mama jak zwykle zapytała, czy się zakochał, nie był w stanie zaprzeczyć. Ukrywając swoją miłość do Piotra miałby wyrzuty, że się jej wypiera. Gdy jednak mama zaczęła dalej wypytywać o szczegóły, powiedział otwarcie o swoim związku z Piotrem. Były to ostatnie słowa wypowiedziane w tym dniu. Nikt już się nie odezwał. Mama zaczęła płakać, a ojciec demonstracyjnie odszedł od wigilijnego stołu.

Temat powrócił następnego dnia rano. Nie było końca pytaniom, czy jest pewien tego, że go nie interesują dziewczyny i czy na pewno chce sobie zniszczyć życie. Mama go „uspokajała”, że z tego można się wyleczyć, a ojciec krzyczał, że nie tak go wychował.

Po dwóch godzinach Mateusz stał spakowany na peronie i czekał na pociąg. Nie wiedział, dokąd chce jechać. Akademik był zamknięty, a do rodzinnego domu Piotra też przecież nie mógł jechać. Siedział na dworcowej ławce i wpatrywał się w tory kolejowe. Coraz bardziej był pewien, że właśnie one mogą być rozwiązaniem jego problemów. Wiedział, że rodzice nigdy nie zaakceptują jego inności, że nigdy nie będzie mógł przyjechać do nich na święta z Piotrem, że nigdy nie będzie szczęśliwy.

Z daleka słyszał nadjeżdżający pociąg. Wstał z ławki i podszedł bliżej torów. Nagle ktoś szarpnął go za rękaw. To był ojciec. Za nim stała płacząca matka. Usłyszał tylko dwa słowa: „wracaj do domu”.

Od tamtego dnia minęły już prawie trzy lata. Rodzice zaakceptowali syna takim, jakim jest, jednak nigdy nie chcieli, by zamieszkał z nimi wraz z Piotrem. Do czasu, gdy chłopcy nie skończyli studiów i nie znaleźli pracy, pomagali im finansowo. Później często ich odwiedzali w wynajętym w Warszawie mieszkaniu. Nigdy jednak nie zaprosili do siebie. Mateusz nigdy nie pytał, dlaczego tak robią. Może wstydzili się miejscowego społeczeństwa, a może bali się o niego, by nie stał się ofiarą lokalnej homofonii?

Zobaczyła córkę w objęciach przyjaciółki

Ania i Tomek dowiedzieli się, że ich 20-letnia córka Gosia jest lesbijką, gdy przyłapali ją na całowaniu się z dziewczyną w swoim pokoju. Gosia od wielu lat przyjaźniła się z rok starszą Kingą. Przyjaciółka córki był częstym gościem w ich domu. Dziewczynki wyjeżdżały razem na wakacje, miały podobne pasje, pożyczały sobie ciuchy i godzinami potrafiły ze sobą rozmawiać.

Dla Ani nie było to nic dziwnego, więc gdy pewnego dnia Kinga była u Gosi od samego rana, chciała ją poczęstować obiadem. Trzymając w rękach dwa talerze pierogów, łokciem otworzyła drzwi do pokoju córki. Widok, jaki zastała, wprawił ją w osłupienie. Gdy zobaczyła całującą się Gosię w objęciach przyjaciółki, krzyknęła a talerze wypadły jej z rąk. Wystraszony Tomek szybko przybiegł do Ani. Zobaczył tylko, jak dziewczyny odskoczyły od siebie, ale szybko domyślił się, czego świadkiem była jego żona.

Nie wiedząc co robić, zaczęli zbierać z podłogi pierogi, spoglądając na siebie ukradkiem. Milczące dziewczyny siedziały, czekając na dalszy bieg wydarzeń.

Rozmowę zaczęła Ania. Najpierw zapytała, co łączy przyjaciółki. Usłyszała tylko cichutkie „my się kochamy”. To był dla niej szok. Wiedziała jednak, że nie ma żadnego wpływu na wybory dorosłej już córki. Przytuliła najpierw Gosię, potem Kingę. Nie była w stanie nic więcej powiedzieć, ale dała im do zrozumienia, że akceptuje ich wybór. Nie było to łatwe, ale właściwe. Potem zrobił to samo Tomek. Szczęście córki było dla nich najważniejsze.

Czy jesteśmy tolerancyjni?

W Polsce oficjalnie żyje około 2 mln gejów i lesbijek. Mimo, iż uważamy się za społeczeństwo tolerancyjne, wciąż osobom homoseksualnym trudno jest znaleźć w nim swoje miejsce. Deklarujemy swoją akceptację dla gejów i lesbijek tak długo, aż nie znajdą się oni w naszym otoczeniu.

Podobnie reagują niektórzy rodzice, którzy oglądając programy o osobach innej orientacji seksualnej twierdzą, że na jej wybór nie mamy żadnego wpływu: albo się jest hetero, albo nie. Gdy jednak dowiadują się, że ich własne dziecko nie jest heteroseksualne, pojawiają się problemy. Mimo, iż od jakiegoś czasu prowadzone są potężne kampanie przeciwko homofonii, wciąż duża liczba rodziców nie jest w stanie zaakceptować inności swoich dzieci. Zdarzają się nawet przypadki wyrzucenia ich z domu, nazwania pedałami lub obrzucenia jeszcze gorszymi epitetami. Zrywają się więzy rodzinne, zdarzają się nawet próby samobójcze. Na szczęście coraz więcej rodziców staje na wysokości zadania i podaje swoim dzieciom rękę.

Podaj pomocną dłoń

Niestety podanie ręki w tych okolicznościach jest konieczne. W Polsce poziom edukacji seksualnej wciąż jest na bardzo niskim poziomie. Ludzie o odmiennej orientacji są często obiektem wyzwisk, szyderstwa, a nawet przemocy. To między innymi tego boją się rodzice homoseksualnych dzieci. Za wszelką cenę pragnęliby, by niechęć społeczna i małomiasteczkowe „wytykanie palcami” ominęło ich pociechy. Niestety, najczęściej obawy rodziców się sprawdzają, a jednopłciowe pary nie mają łatwego życia.

reklama