Mobbing w pracy – prawo a rzeczywistość

0
945

Od stycznia 2004 roku w kodeksie pracy pojawił się zakaz stosowania mobbingu. Jednak obserwując polską rzeczywistość, odnosi się wrażenie, że zapis odniósł odwrotny skutek.

Mobbing w pracy – prawo a rzeczywistość

Mobbing – istota problemu

Mobbing zgodnie z przepisami kodeksu pracy oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników.

Mobbing istniał w polskich zakładach pracy od wielu lat jednak jego rozmiar powiększył się w momencie gwałtownego wzrostu bezrobocia. W latach, kiedy co piąty Polak w wieku produkcyjnym nie posiadał źródła utrzymania, wzrosła lawinowo liczba przypadków mobbingu. Z jednej strony problemu stały osoby potrzebujące pracy by utrzymać rodziny, z drugiej zaś pracodawcy, którzy stali się panami rozdzielającymi potrzebne wszystkim dobra.

Brak pracy powodował większą śmiałość pracodawców do gorszego a jednocześnie bezkarnego traktowania pracowników. W wielu zakładach pracy notorycznie nękano pracowników, ustalano im najniższe wynagrodzenie, zastraszano ich, a nawet poniżano. Takie zachowanie niektórych właścicieli i zarządców przedsiębiorstw na stałe ugruntowało się w niektórych firmach i jest niestety stosowane po dzień dzisiejszy. Mimo, iż zachowania wyczerpujące znamiona mobbingu są prawnie uznane za czyny niezgodne z prawem, za które grozi kara, przypadki stosowania mobbingu, rzadko znajdują swój finał na sali sądowej.

Poniżanie, ośmieszanie, bezpodstawne krytykowanie

Gdy 35 letnia Dorota – z wykształcenia magister ekonomii, legitymująca się wieloletnim doświadczeniem na stanowisku głównej księgowej podpisywała nową umowę o pracę, nawet w najbardziej koszmarnych myślach nie przewidziała, co ją czeka w nowym miejscu.

Z poprzedniej firmy została zwolniona z uwagi na upadłość spółki. Nie miała żadnych oszczędności a odprawa, jaką otrzymała z poprzedniego miejsca pracy już zaczynała się kończyć. Była matką samotnie wychowującą dwójkę dzieci. Alimenty od byłego męża nie były regularne, a w ostatnich miesiącach nie było ich wcale. Gdy więc po rozmowie rekrutacyjnej otrzymała informację, że się zakwalifikowała, jej radości nie było końca.
Szybko jednak okazało się, że szczęście było przedwczesne.

Dostała etat w księgowości. Mimo, iż zadania, które należały do jej obowiązków znała doskonale i wiedziała, że realizuje je prawidłowo, szefowa od początku wytykała jej jakieś błędy. Nie były to żadne merytoryczne nieprawidłowości, a raczej błahostki, które w żaden sposób nie wpływały na jakość pracy. Z czasem Dorota otrzymywała coraz więcej zadań i zostawała często po godzinach. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że zlecone jej dodatkowe pracy w ogóle nie należały do jej obowiązków, a wiele z nich była zupełnie niepotrzebna. Gdy pierwszy raz Dorota skomentowała bezsensowność ich wykonania, usłyszała od szefowej, że jej obowiązkiem jest wykonywanie obowiązków, a nie filozofowanie. Coraz częściej zaczynały się tez pojawiać uszczypliwe uwagi na temat doświadczenia Doroty jako głównej księgowej. Przełożona na odprawach służbowych próbowała rozśmieszyć pracowników nietaktownymi żartami typu „jak ta Dorota prowadziła księgowość dużej spółki, skoro u nas nie potrafi nawet dobrze faktury zaksięgować. Pewnie dlatego jej firma upadła…”. Z żartów szefowej śmiali się wszyscy, z wyjątkiem Doroty.

Bała się jednak przeciwstawić szefowej z obawy o utratę pracy, której tak bardzo potrzebowała. Pokornie znosiła więc kolejne upokorzenia, zlecanie jej nowych i bezsensownych zadań, a także kąśliwe uwagi w temacie braku jej kompetencji do pracy w księgowości.

Punktem kulminacyjnym był dzień, kiedy szefowa Doroty kazała jej zastąpić chorą sprzątaczkę, bo tylko do tego się nadaje.

Gnębiona kobieta z nadzieją na zrozumienie i otrzymanie pomocy udała się na rozmowę do dyrektora. Niestety ten nie uwierzył w ani jedno słowo Doroty, twierdząc, że jej przełożona jest wieloletnim pracownikiem cenionym nie tylko za fachowość, ale również za umiejętność poprawnego układania swoich relacji z współpracownikami.

Dyrektor zasugerował też, że być może Dorota ma aspiracje zastąpić swoją przełożoną i objąć stanowisko głównej księgowej, dlatego próbuje zniszczyć jej dobrą opinię.
Te słowa dyrektora sprawiły, że zgnębiona kobieta zupełnie straciła nadzieję, na zrozumienie i pomoc.

Pogorszenie stanu zdrowia jako skutek mobbingu

Codziennie rano budziła się z potwornym bólem brzucha. Czuła się stale zmęczona i osłabiona. Wiedziała, że nie może zrezygnować z pracy, bo musi utrzymać dzieci, a jednocześnie nie miała już siły znosić permanentnego poniżania jej przez szefową.

Z czasem zaczęła już nawet na własne dzieci patrzeć z wyrzutami, że gdyby nie one, mogłaby zrezygnować z pracy.

Sytuacja się zmieniła, gdy złym samopoczuciem i pogarszającym się stanem zdrowia Doroty zaniepokoiła się jej przyjaciółka. Ta znalazła prawnika, który pomógł jej zebrać dowody na stosowany przez szefową mobbing. Nagrania z dyktafonu pozwoliły na przedstawienie zarzutów nie tylko bezpośredniej przełożonej Doroty, ale też dyrektorowi, który nie podjął żadnych kroków w celu przeciwdziałania stosowanemu względem kobiety mobbingowi.

W efekcie procesu, Dorota otrzymała odszkodowanie, a na jej szefową i dyrektora została nałożona kara grzywny.

Prawo a rzeczywistość

Nowelizacja ustawy Prawo Pracy mająca na celu zmniejszenie przypadków nękania pracowników nie zredukowała de facto rozmiarów tej patologii. Dopóki popyt na pracę będzie przewyższał popyt, przypadki mobbingu będą się niestety zdarzały. Aby się przeciwstawić aktom przemocy, nękania, poniżania i zastraszania pracownika, należy każdorazowo zgłaszać wszystkie takie sytuacje organom ścigania. Im większe przyzwolenie pracowników na ich złe traktowanie, tym większe poczucie bezkarności przełożonych.

Najłatwiej jest pozwać o mobbing wówczas, gdy ofiarami tego czynu jest więcej osób. Gdy jednak akt mobbingu wymierzany jest w jedną osobę, a pozostali pracownicy z obawy o swoją pozycję zawodową milczą i nie są chętni do składania oskarżających zeznań, warto udać się po pomoc do prawnika, który na pewno pomoże rozwiązać tą trudną sytuację.

Źródło zdjęcia: karrierebibel.de via Karrierebibel on Pinterest

reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here